Reklama

Reklama

Wojciech Nowiński dla INTERIA.PL: Rosja ma problem kadrowy, a my…

- Rosja ma duży problem kadrowy przed meczem z Polakami, a Polacy mają ogromny problem ze skutecznością - mówi w rozmowie z INTERIA.PL trener Wojciech Nowiński, były szkoleniowiec młodzieżowych reprezentacji Polski i ekspert telewizyjny.

W piątek o godzinie 18.00 Polska zagra z Rosją ostatni mecz fazy grupowej - tylko wygrana da "Biało-czerwonym" awans do kolejnej rundy.Transmisja spotkania w TVP 2 i TVP Sport.

Znany szkoleniowiec zaznacza, że nikt nie wie - i on również - jak nasz zespół zagra z Rosją. Dodaje, że prawdopodobnie nie wiedzą tego również sami zawodnicy. - Zapewne dopiero po wyjściu na boisko, po kilku pierwszych akcjach sami się zorientują czy będzie dobrze, czy będzie źle. Przecież ta drużyna nawet w przeciągu jednej połowy potrafi grać fenomenalnie, potem tragicznie, a potem znowu fenomenalnie. Dlatego wszyscy kochamy tę reprezentację, bo ona jest nieprzewidywalna i nikt nie jest w stanie powiedzieć w jaki sposób zagra - mówi Wojciech Nowiński. .

Reklama

Szukanie odpowiedzi na pytanie, jak zagra Polska z Rosją, lepiej chyba zadać wróżbicie niż trenerowi?

Wojciech Nowiński: Trzeba liczyć na to, że będzie tak dobrze jak z Francją, ale nie podejmuję się przewidywania. Wydaje mi się, że podstawową rzeczą będzie wyeliminowanie naszego największego problemu - słabej skuteczności. W obydwu meczach na tym turnieju najlepszymi zawodnikami rywali byli bramkarze. I to nie jest przypadek. To wynika z miejsc, w które rzucana jest piłka, ze sposobu oddawania rzutów. Nasi gracze ułatwiają tamtym bramkarzom robotę, bo część tych rzutów jest zwyczajnie zła. Biorąc pod uwagę ustawienie bloku, ustawienie bramkarza - my rzucamy za prosto. I tej klasy fachowcy, jacy są na mistrzostwach Europy, łatwo sobie z tym radzą.

Rzut Michała Jureckiego w końcówce meczu z Francją jest tego książkowym przykładem.

- To był rzut bardzo mocny, bardzo precyzyjny, ale nie w to miejsce, w które powinien być oddany. Trzeba by jeszcze sprawdzić dokładnie, jak zachowywał się blok w tym momencie, czy Michał miał w ogóle możliwość rzucić gdzie indziej, czy został zmuszony do skierowania piłki akurat w to miejsce. Rzut po prostej, obok bloku, jest najłatwiejszy dla bramkarza. I na tym turnieju tak rzucamy, zbyt mało skomplikowanie technicznie i przewidywalnie.

Gra Rosjan opiera się na dwóch zawodnikach. Naturalizowany Białorusin Siergiej Harbok, kolega naszych reprezentantów (Szmal, Bielecki, Tkaczyk, Lijewski, Jurasik) z Rhein Neckar Loewen i Konstantin Igropulo z Fuchse Berlin, klubowy kolega Bartłomieja Jaszki.

- Harbok był Harbokiem gdy był Białorusinem, teraz jest Rosjaninem Garbokiem, przez G, a na koszulce ma napisane Gorbok. To bardzo ważny gracz, podobnie jak świetny obrońca Jewdokimow ale właśnie z nimi Rosjanie mają problem, bo wygląda na to, że w meczu z Serbią nabawili się urazów. Jewdokimow podkręcił nogę i przez dwa dni ciężko będzie wyleczyć zawodnika ze skręconą kostką. Garbok upadł w tym spotkaniu na plecy i go nie dokończył. Zaskoczeniem dla mnie był fakt, że z Serbią bardzo krótko grał Konstantin Igropulo, ale każde jego pojawienie się na boisku przynosiło bardzo dobry efekt. Na początku asysty, a potem w bardzo ważnym momencie rzucił bramkę. W sumie na boisku był jakieś 10-15 minut, co na zawodnika tej klasy może być tłumaczone tylko jednym - jakimś problemem zdrowotnym.

Rosjanie już na turniej przyjechali potężnie, z różnych przyczyn, osłabieni - bez aż czterech do tej pory podstawowych zawodników: skrzydłowego Timura Dibirowa, kołowego Michaiła Czipurina, bramkarza Olega Gramsa i rozgrywającego Aleksandra Rastworcewa.

- I teraz bez tych gwiazd i ewentualnym braku czy grze w niepełnym wymiarze wymienionych wcześniej trzech zawodników - no to robi się zupełnie inna drużyna, łatwiejsza do pokonania. Do tego w pierwszym meczu mieli duży problem z bramkarzami - obaj mieli raptem 12 procent skuteczności, więc nie wygra się żadnego meczu bez wsparcia z tej strony.

Ale z Serbią wygrali.

- Bo mimo wszystko Rosjanie na tych mistrzostwach grają nieźle - płynnie i szybko. Z Serbią eksplodował niesłychaną formą bramkarz Vadim Bogdanow i biorąc pod uwagę fakt, że nasi zawodnicy dotąd robili z bramkarzy bohaterów, to z tym Bogdanowem możemy mieć kłopot. Ale to też nie jest gracz tej klasy, by tak fantastyczny występ jak z Serbią powtórzyć dwa razy w tak krótkim odstępie czasu. On może bronić dobrze, ale nie tak dobrze jak w środę. I cała nadzieja w tym, bo są dobrze zorganizowani i to nie jest łatwy rywal.

Rozmawiał w Aarhus Leszek Salva

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Rosja!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje