Reklama

Reklama

Wenta: Trzeba będzie przejść granicę bólu

Rywal jest dobrze w Kielcach znany, ale rezultat niezwykle trudny do przewidzenia. W niedzielę piłkarze ręczni Vive Targi zmierzą się w Skopje z miejscowym Metalurgiem w 1/4 finału Ligi Mistrzów. Tydzień później rewanż odbędzie się w Hali Legionów.

- Ktoś powiedział, że spotkanie z Metalurgiem to takie deja vu z listopada. Bardzo chciałbym, żebyśmy mogli to samo powiedzieć w przyszłą niedzielę po meczu rewanżowym - powiedział trener Vive Targów Bogdan Wenta. W listopadzie, w  fazie grupowej LM kielczanie pokonali na wyjeździe drużynę ze Skopje 23:21. Tydzień później zwyciężyli u siebie 21:20.

Zdaniem Wenty w dwumeczu z drużyną ze stolicy Macedonii "trzeba będzie nie tylko przejść granicę wysiłku i wytrzymałości, ale także granicę bólu. Spodziewam się meczu walki, bo zarówno dla Metalurga jak i dla nas ćwierćfinał LM to ekstremalnie nowa sytuacja i nieznana dotąd szansa występu w Final Four - powiedział.

Reklama

Zapytany o specyfikę gry w hali Borisa Trajkovskiego w Skopje zaznaczył, że zawodnicy muszą "wyłączyć swoją uwagę na to, co dzieje się na trybunach. Nie możemy dać się sprowokować pozasportowym argumentom".

Macedońscy kibice są bowiem znani ze specyficznego zachowania. - Zdarza się, że na boisku lądują zapalniczki, czasem można jakimś drobnym przedmiotem dostać w głowę - wspominał ostatni mecz z macedońską drużyną prawy rozgrywający Vive Krzysztof Lijewski.

- Wiemy, jak kibice potrafią porwać. Nasza hala jest tego przykładem. Wiemy, co się dzieje na wielu obiektach. Drużyny przyjezdne nie mają łatwo. Jednak co ciekawe, po meczu w Kielcach przeciwnicy... często chwalą naszych kibiców - powiedział Wenta.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej szkoleniowiec Vive przypomniał, że w czasie losowania par ćwierćfinałowych "największą radość wykazali działacze z Metalurga. Wyglądało, jakby byli już pewni, że jesteśmy dla nich wygodnym rywalem. Musimy to zmienić" - podkreślił. 

Szkoleniowiec z dużą ostrożnością podszedł do informacji o rzekomych kontuzjach w drużynie niedzielnego rywala. - W takie bajki już nie wierzę. Za długo działam w tym sporcie. Zakładam, że będziemy grać z pełnym zespołem Metalurga - powiedział dziennikarzom.

Według Lijewskiego, najmocniejszym punktem zespołu ze Skopje oprócz bramkarza, Serba Darko Stanicia, jest obrona. - Jest zespołowa, kolektywna i bardzo skuteczna. Zawodnicy Metalurga doskonale współpracują z bramkarzem - powiedział.

Podobnego zdania jest chorwacki lewoskrzydłowy Manuel Strlek. - Metalurg prezentuje twardą grę w obronie. Wystarczy spojrzeć, jak mało goli tracą w meczu, by zauważyć z jakim przeciwnikiem będziemy mieli do czynienia w niedzielę - powiedział w czwartek.

Vive Targi Kielce to pierwszy polski klub, który dotarł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Zwycięstwo w dwumeczu z Metalurgiem da kielczanom przepustkę do turnieju Final Four LM.

Pierwszy mecz kielczanie rozegrają na wyjeździe w najbliższą niedzielę o godz. 17.00. Rewanż - tydzień później w Kielcach. Obejrzy go 4,2 tys. kibiców. Bilety na ten mecz zostały sprzedane zaledwie w minutę. 28 kwietnia obok kieleckiej Hali Legionów powstanie strefa kibica, która będzie mogła pomieścić kilka tysięcy sympatyków drużyny mistrza Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama