Reklama

Reklama

Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock 35-29 w pierwszym meczu finałowym

Vive Tauron Kielce pokonał Orlen Wisłę Płock w pierwszym meczu finału play off PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych. Emocje w Hali Legionów skończyły się po 20 minutach meczu, a kielczanie zwyciężyli 35:29

Vive walczy o 13. złoto w historii i piąte z rzędu. Płock marzy o ósmym tytule i przełamaniu hegemonii kieleckiejsiódemi. Po pierwszym meczu finału trudno jednak "nafciarzom" dawać większe nadzieje na poprawę statystyki i przełamanie hegemonii kielczan.

Wyrównaną walkę goście toczyli w Kielcach tylko do 20. minuty. Zaczęli co prawda nieźle, bo po 100 sekundach i dwóch stratach Urosa Zormana prowadzili 3:0. Po kolejnych pięciu gospodarze wyszli jednak na prowadzenie i już go nie oddali. O tym, że zawodników obu drużyn przed tym meczem mobilizować nie trzeba pokazywał Michał Jurecki. Zdobył cztery z pięciu pierwszych goli Vive, do tego dołożył przechwyt i cztery asysty.

Reklama

A że jego koledzy z drużyny równali do niego, to po pierwszej połowie z płocczan nie było co zbierać. Kielczanie wygrywali 23:14. W płockiej bramce można było zawiesić ręcznik, bo bramkarze w pół godziny odbili dwie piłki i rzut wolny po czasie. Obrońcy tytuły za to grali w ataku z fenomenalną skutecznością sięgającą 80 procent! W bramce Sławomir Szmal odbił 11 rzutów co dawało mu równie imponujące 44 procent obronionych rzutów.

Trudo tłumaczyć formę Wisły kontuzjami (m.in. Wiśniewski, Racotea, Oneto, Konitz) i tym, że przyjechała w 12-osobowym składzie (młody Olkowski nie zagrał). Gospodarze wystawili 13 graczy, bo do od dawna nieobecnych Grzegorza Tkaczyka i Mariusza Jurkiewicz dołączyli Denis Buntić i Karol Bielecki. Kluczowe jest to, że jakość poszczególnych zawodników i całego zespołu jest po prostu o niebo wyższa u kielczan.

W drugiej połowie gra już była inna. Nie tak perfekcyjna u gospodarzy i znacznie lepsza u gości. Obudzili się w płockiej siódemce Marko Tarabochia i nieobecny przed przerwą Michał Daszek. Tyle wystarczyło, żeby zejść z 10 goli straty do siedmiu, a potem nonszalancja mistrzów Polski dalej była karcona. W 54. minucie nadal wygrywali, ale - głównie przez mnóstwo prostych błędów w ataku - już tylko 33:27. Dla losów rywalizacji to niemiało większego znaczenia, bo Vive wygrało wysoko i pewnie, choć na drugą połowę trudno było patrzeć z zachwytem.

W rywalizacji do trzech wygranych kielczanie prowadza 1:0, drugi mecz w Hali Legionów w niedzielę o 16.45. Trzeci i ewentualny czwarty w przyszły weekend w Płocku. Jeśli potrzebny będzie piąty pojedynek, mistrza Polski poznamy 18 maja w Kielcach.

Leszek Salva

Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock 35:29 (23:14)

Stan rywalizacji do trzech wygranych: 1:0 dla Vive.

Vive Tauron: Szmal (11 obronionych), Sego (6) - Jurecki 8, Chrapkowski 1, Zorman 1, Lijewski 4, Paczkowski 1, Cupić 4 (2 z karnych), Reichmann 5 (3), Jachlewski 1, Strlek 5 (1), Kus, Aginagalde 5. Kary: 6 minut.

Orlen Wisła: Wichary (7), Corrales (2) - Kwiatkowski, Daszek 4 (1), Pusića 1, Ghionea 5 (1), Rocha 6 (1), Montoro 1, Tarabochia 3 (1), Nikcević 3, Żytnikow 5. Kary: 10 minut. 

Sędziowali Jakub Jarlecki i Maciej Łabuń (Szczecin). Widzów: 4300.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje