Reklama

Reklama

Vive Tauron Kielce - IFK Kristianstad 35-27 w Lidze Mistrzów

Pewne, wysokie i ładne zwycięstwo odnieśli piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce w czwartej kolejce Ligi Mistrzów. We własnej hali mistrzowie Polski pokonali IFK Kristianstad 35-27. Po sześciu tygodniach leczenia kontuzji do gry wrócił rozgrywający reprezentacji Polski Piotr Chrapkowski.

Wygrana ze Szwedami była planowa, bo rywale nie należą do potentatów w Lidze Mistrzów. Zespół bez gwiazd, bez doświadczenia ale jednocześnie poukładany i przygotowany do tych rozgrywek taktycznie i technicznie. Szwedzka szkoła piłki ręcznej od lat szkoli świetnych zawodników, którzy jednak wyjeżdżają z kraju i grają w czołowych klubach Europy. Nie inaczej jest w Kristianstad, który można określić drużyną, w której grają zawodnicy, którzy jeszcze nie ruszyli do gry w Europie. Choć prowadzi ją ten, który po europejskich wojażach do Skandynawii już wrócił - słynny Ola Lindgren, selekcjoner reprezentacji Szwecji.

Reklama

Kielczanie zaczęli ten mecz jak czołg, ale czołg lekki. Szybki i zwinny, ale twardy. Prowadzenie 5-1 na początku, 11-4 po kwadransie i 20-11 przed przerwą rozstrzygnęły mecz. Ale choć nie było emocji, to mecz był ładny dla oka. Vive Tauron Kielce rozgrywało akcje bardzo płynnie, szybko i z fantazją. Grał zespołowo i w tej grze wykorzystywał indywidualne umiejętności swoich zawodników. Tak powinien wyglądać każdy mecz. Wszystko było jak należy. Wypracowanie pozycji, pewny rzut, niewiele strat i skuteczne wykończenie. A od stabilnej obrony Szwedzi się odbijali, choć im też trzeba przyznać, że grali konsekwentnie. Gdy już się przez kielecka obronę przedarli, to nie było w tym przypadku, ale efekt dopracowanych schematów. W sumie ładny dla oka mecz drużyn, z których jedna o klasę przewyższała drugą.

Po przerwie gospodarze zwiększyli jeszcze przewagę, prowadząc różnicą już 11 goli. I gdyby nie całkowite rozkojarzenie w ostatnich 10 minutach, to wygrali by bardzo wysoko. Ale Szwedzi skwapliwie korzystali z każdego błędu i rozluźnienia w szeregach mistrzów Polski. Między 51. a 58. minutą zdobyli aż siedem bramek, a stracili tylko jedną i z prowadzenia Vive 31-21 zrobiło się 32-27... Wynik uratował wprowadzony w samej końcówce młody Branko Vujović zdobywając dwa efektowne gole dla Kielc.

W 16. minucie na boisko wybiegł Piotr Chrapkowski, który przez ostatnie sześć tygodni leczył operowane pod koniec sierpnia kości jarzmową i oczodół. Urazu doznał 29 sierpnia w towarzyskim meczu z PSG w Tauron Arenie Kraków, kiedy zderzył się z Siergiejem Onufrienką. Powrót "Chrapka" oznacza nie tylko wzmocnienie drużyny Vive Tauronu Kielce ale i reprezentacji Polski przed styczniowymi mistrzostwami Europy w naszym kraju.

Za tydzień w Hali Legionów prawdziwe święto - w sobotę o godzinie 18 mistrzowie Polski podejmować będą obrońcę tytułu Barcelonę z Kamilem Syprzakiem.

lech

Vive Tauron Kielce - IFK Kristianstad 35-27 (20-12)

Vive: Marin Sego - Branko Vujović 2, Michał Jurecki 1, Grzegorz Tkaczyk, Tobias Reichmann 5, Piotr Chrapkowski 1, Mateusz Kus, Julen Aginagalde 6, Karol Bielecki 5, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Sztrlek 1, Krzysztof Lijewski 4, Denis Buntić 1, Urosz Zorman 2, Ivan Czupić 5.

IFK: Nebojsza Simić, Leo Larsson - Kristian Bjornsen 6, Albin Lagergren 2, Johannes Larsson, Marcus Dahlin, Johan Jepson, Jerry Tollbring 2, Fredric Pettersson 2, Andreas Ceserholm 1, Iman Moorchegani Jamali 4, Christian O’Sullivan 2, Johan Nilsson, Richard Hanisch 3, Inge Aas Eriksen, Anton Lindskog 5.

Sędziowali Peter Horvath, Balazs Marton (Wegry). Kary: Vive - 6 min. IFK - 8 min. Widzów: 4200.

Vardar Skopje - Rhein-Neckar Loewen 25-19 (11-10)

FC Barcelona - Montpellier AHB 37-27 (19-12)

niedziela

KIF Kolding - Pick Szeged (16.50)

Tabela


                                M   Z  R  P   GOLE     PKT

1. Vardar Skopje           4   4  0  0  112-92     8

2. FC Barcelona            4   3  0  1  122-109    6

3. Vive Tauron Kielce      4   2  1  1  127-113    5

4. Rhein-Neckar Loewen     4   2  1  1  103-96     5

5. Pick Szeged             3   1  0  2   82-87     2

6. IKF Kristianstad        4   1  0  3  117-125    2

7. Montpellier AHB         4   1  0  3  105:122    2

8. KIF Kolding             3   0  0  3   69-93     0

Powiedzieli po meczu:

Tałant Dujszebajew, trener Vive Tauronu Kielce: - Chciałbym pogratulować mojemu zespołowi, który zagrał dziś bardzo mocne dobre spotkanie. Podeszliśmy w tym meczu z ogromnym szacunkiem dla szwedzkiego zespołu i jego trenera, legendarnego Ola Lindgrena, który bardzo ciężko pracuje w Kristinastad i to widać. To młody zespół grający szybką piłkę ręczną. Szukaliśmy na to sposobu. Kluczowa była koncentracja od pierwszych minut tego spotkania.

Krzysztof Lijewski, rozgrywający Vive Tauronu Kielce: - Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Byliśmy skoncentrowani od samego początku. Unikaliśmy prostych błędów, a nawet jak one się pojawiały to potrafiliśmy je naprawić. Obrona i atak funkcjonowały bardzo dobrze, a kiedy udawało się rywalowi wyjść na pozycję rzutową to doskonale bronił Marin Sego. W każdym elemencie byliśmy dziś lepsi. W ostatnich 10 minutach wkradło się trochę rozluźnienia. Zrobiliśmy trochę błędów, których staraliśmy się unikać i widać było jak zawodnicy gości zamieniali to szybko na bramki. Po rozmowie z trenerem szybko wróciliśmy na właściwe tory.

Ivan Czupić, skrzydłowy Vive Tauronu Kielce: - Wiem, że trener Lindgren to doświadczony szkoleniowiec i jest w stanie krok po kroku zbudować bardzo mocną drużynę i tak będzie z IFK. W tym spotkaniu skupiliśmy się na obronie, musieliśmy być skoncentrowani przez pełne 60 minut. Niestety, tego skupienia wystarczyło nam na 50 minut i było to widać w końcówce.

Ola Lindgren, trener IFK Kristianstad: - Nie ma mowy o dyskusji, kto był lepszy na boisku. Zespół z Kielc dominował, świetnie podawał do koła, natomiast my mieliśmy z tym problemy. Plan na to spotkanie był zupełnie inny, ale w żaden sposób gospodarze nie pozwolili nam go zrealizować, po prostu byli zdecydowanie lepsi. Teraz czeka nas powrót do Szwecji i dokładna analiza tego spotkania. Jesteśmy młodym zespołem i musimy się ciągle uczyć.

Richard Hanisch, rozgrywający IFK Kristianstad: - Przygotowanie Vive do tego spotkania nie podlega żadnej dyskusji. Byli świetni zarówno w ataku, jak i w obronie. Za każdym razem, kiedy próbowaliśmy gonić wynik, kielczanie nie pozwalali nam na odrobienie strat. Nie mogliśmy z tym nic zrobić.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama