Reklama

Reklama

Vive - Flensburg 29-28. Dujszebajew: Powstrzymam się od komentarza

Mistrzowie Polski, piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce, odnieśli gigantyczny sukces, awansując do Final Four Ligi Mistrzów po dramatycznym dwumeczu z niemieckim SG Flensburg-Handewitt. Rewanż w Kielcach zakończył się wygraną Vive 29-28. Goście uważają, że niemal równo z końcową syreną należał się im rzut karny.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Po spotkaniu goście nie mogli pogodzić się z porażką, długo protestowali u sędziów, domagając się karnego. Bramka z karnego dałaby im awans po remisie 28-28 u siebie.

- Możemy być bardzo zadowoleni z awansu do Final Four. To było starcie dwóch świetnych zespołów. Każdy z nich miał swoje atuty i mógł awansować. Dziś mieliśmy odrobinę więcej szczęścia - mówił po meczu szkoleniowiec Vive i reprezentacji Polski, Tałant Dujszebajew.

Reklama

- Szanuję trenera Flensburga, dlatego powstrzymam się od komentarza jego słów - powiedziała trener kielczan, odnosząc się do krytyki sędziów przez rywali.

Dujszebajew podkreślił klasę bramkarza Flensburga i docenił swojego golkipera.

- Po tym starciu nie mam wątpliwości, że Mattias Andersson jest najlepszym bramkarzem świata. Ale chcę pogratulować Marinowi Sego i całej drużynie awansu do finałowej czwórki - powiedział.

Szkoleniowiec rywali, Ljubomir Vranjes,  nie miał powodów do zadowolenia.

- Po takim meczu możemy być oczywiście bardzo rozczarowani. Zasłużyliśmy na wyjazd do Kolonii. Zagraliśmy dobre spotkania. Jednak taki jest sport. Dziś to Kielce były lepsze - powiedział Vranjes.

- Niektóre rzeczy mnie oczywiście nie satysfakcjonują. Nie wykorzystaliśmy w pełni tych fragmentów gry, kiedy dysponowaliśmy przewagą liczebną na boisku. Mogliśmy całkowicie zmienić obraz gry, gdyby wówczas wpadały gole. Wielokrotnie graliśmy daleko od szóstego metra - analizował szkoleniowiec.

- Otrzymaliśmy co najmniej trzy kary, kiedy na to nie zasłużyliśmy. To trudne do zaakceptowania w takim miejscu. Jednak Kielce są świetną drużyną - podkreślił.

- I jeszcze ostatnie spostrzeżenie. W ostatniej sekundzie byłem za daleko by ocenić sytuację, jednak wiem z telewizji, że zasłużyliśmy na rzut karny. Chcę pogratulować Tałantowi za świetną pracę w obu meczach. Ale gratuluję też mojej drużynie. Teraz jedziemy do Hamburga grać w półfinałach Pucharu Niemiec - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama