Trzy bramki straty Industrii, 12 minut do końca. I pogoń. Wielka rzecz stała się w Kielcach
Industria Kielce mogła dziś zrobić ogromny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, a patrząc realnie - niemal go sobie zapewnić. Dla Dinama Bukareszt było to zaś spotkanie ostatniej szansy, by w tej grze jeszcze pozostać. Można się więc było spodziewać walki "na noże". A czy taka była? Nie do końca. Po pierwszej połowie kielczanie mieli dwie bramki zaliczki, w 48. minucie już trzy tracili. Doszło do kolejnego horroru w końcówce.

Po dzisiejszym meczu - i dziewięciu rozegranych spotkaniach - wicemistrzowie Polski z Kielc mogli mieć w dorobku siedem punktów, podczas gdy Dinamo Bukareszt oraz Kolstad - tylko dwa. Mistrz Norwegii zagra w czwartek w Lizbonie, ale raczej trudno się spodziewać, by na tak gorącym terenie był w stanie powalczyć. Pięć punktów przewagi, dwa wygrane mecze z Dinamem, jedno już, za to bardzo wysokie, z Kolstad - tak to miało dziś wyglądać.
Warunek był jeden: Industria miała dziś w Hali Legionów ograć Dinamo. To Dinamo, które tydzień temu niespodziewanie pokonało Nantes i uwierzyło, że jeszcze coś może w tym sezonie zdziałać. Miesiąc temu w stolicy Rumunii Industria triumfowała 28:24, mocno osłabiona, już wtedy było to zdarzenie kluczowe. Dziś trzeba było tylko potwierdzić wyższość nad rywalem z Bukaresztu.
I choć bez znów kontuzjowanego Michała Olejniczaka, wciąż bez Benoita Kounkouda, już bez Hassana Kaddaha, który całkiem nieźle radził sobie w Rumunii, to jednak kielczanie byli faworytem.
Liga Mistrzów. Industria Kielce kontra Dinamo Bukareszt. Cztery interwencje bramkarzy w pierwszej połowie. Po obu stronach boiska
Dla Industrii nie jest to wymarzony sezon, zespół ma sporo dziur, zwłaszcza na prawej stronie. I ogromne problemy kadrowe, który zdają się nie mieć końca. Ledwie Michał Olejniczak wrócił po kontuzji, a znów doznał urazu mięśniowego. Akurat przed spotkaniem z Dinamem, arcyważnym.
Kielczanie dobrze weszli w to spotkanie, trafił Szymon Sićko, z karą wyleciał na dwie minuty Ionut Nistor. Nie był to wielki mecz w defensywie, wiedzieliśmy już, nawet w tym sezonie, większe zaangażowanie graczy Industrii. Ale tak samo, jak ich obronę dość łatwo ogrywali goście, tak jeszcze łatwiej oni radzili sobie z tą rumuńską. I prawie przez cały czas prowadzili.
Po kwadransie trener Tałant Dujszebajew dokonał tradycyjnych zmian w swoim zespole, wtedy było 10:7. A pięć minut później zmiennicy doprowadzili do 14:9. I stanęli. Do tego momentu bramkarze gości nie mieli żadnej skutecznej interwencji. Wszedł jednak Vladimir Cupara, były golkiper Vive - najpierw nie dał się pokonać z karnego Sićce, za moment obronił rzut Daniela Dujszebajewa.

Duże zagrożenie w szeregach gości stwarzał Tom Pelayo, mniejsze niż się można było spodziewać - bardzo szybki Yoav Lumbroso. W 26. minucie obie ekipy dzieliła jedna bramka, pierwszą połowę gospodarze wygrali 23:21. Klemen Ferlin obronił trzy rzuty gości, Cupara jeden, a pierwszy bramkarz Dinama Ionut Iancu - żadnego. Na 12 prób.
Trzy bramki przewagi Industrii, dobry początek połowy dla Industrii. I kompletny zastój, Dinamo na prowadzeniu
Dwie bramki to niewiele, zwłaszcza że kielczanie zaczęli drugą część w osłabieniu, a Dinamo miało piłkę. Kielczanie dość szybko finiszowali ze swoimi akcjami, to było pozytywne. A Rumuni się męczyli, na niezły poziom wskoczył też Ferlin. Co z tego, skoro za moment wicemistrzowie Polski zaczęli marnować świetne okazje, m.in. Dylan Nahi w kontrze chciał... lobować Cuparę. I z 24:21 zrobiło się 24:24, a w 39. minucie Dinamo prowadziło 25:24, za moment - 26:24. Mało tego, Theo Monar i Szymon Sićko dostali zaraz po sobie kary dwóch minut.

Sytuacja zaczęła się wymykać z rąk. Na kwadrans przed końcem Dinamo prowadziło 28:26, kapitalnie teraz już rozgrywał Lumbroso, czerwoną kartkę zobaczył Monar. A za moment Cupara zatrzymał rzut z koła Arcioma Karalioka.
Serb w bramce był wyraźnie rozgrzany, jego zespół prowadził już 29:26. I znów doszło do zwrotu. Dwie zmarnowane okazje Dinama, dobre akcje Industrii, nareszcie. Karny Piotra Jarosiewicza dał remis 29:29, zostało równe 10 minut. Po kolejnych 180 sekundach Industria wróciła na prowadzenie.
Już było wiadomo, że to będzie gra nerwów.
Industria prowadziła 32:30, miała piłkę, Tałąnt Dujszebajew poprosił o przerwę. A jego zespół... zmarnował dwie kolejne akcje. Znów mógł być remis.
Ostatnią minutę zaczęli ze swoją akcją mistrzowie Rumunii, Industria prowadziła 33:32. Paulo Pereira z Dinama oczywiście poprosił o czas, zostało 35 sekund. I wtedy Ferlin zatrzymał dobitkę Miklosa Rosty z szóstego metra.
Industria wygrała absolutnie kluczowe spotkanie w kontekście walki o fazę pucharową Ligi Mistrzów.
Pełny zapis relacji z meczu Industria Kielce - Dinamo Bukareszt można znaleźć TUTAJ.
Industria Kielce - Dinamo Bukareszt 34:32 (21:19)
Industria: Ferlin (12/44 - 27 proc), Morawski, Cordalija - Sićko 5 (1/2 z karnych), A. Dujszebajew 5, Jarosiewicz 5 (5/5), Vlah 4, Moryto 3, Nahi 3, Monar 2, Maqueda 1, Karaliok 1, Rogulski 1, Jędraszczyk, Latosiński.
Kary: 12 minut. Rzuty karne: 6/7.
Dinamo: Iancu (0/13 - 0 proc.), Cupara (7/28 - 25 proc.) - Vujović 7 (2/2 z karnych), Rosta 6, Pelayo 5 (1/2), Nistor 3 (1/3), Langaro 3, Akimienko 2, Lumbroso 2, Dedu 1, Valdes 1, Negru 1, Stanciuc 1, Buzle, Ladefoged, Militaru.
Kary: 10 minut. Rzuty karne: 4/7.












