Reklama

Reklama

Rasmussen po meczu Polek z Norwegią: Jestem dumny z moich zawodniczek

- Ciągle się uczymy, mam nadzieję, że dzisiejsza nauka zaprocentuje w 1/8 finału w spotkaniu z Rumunią. Jestem dumny z moich zawodniczek - powiedział Kim Rasmussen, trener reprezentacji Polski po porażce naszych piłkarek ręcznych z mistrzyniami świata i olimpijskimi - Norweżkami podczas MŚ w Serbii.

- Graliśmy przeciwko drużynie, która zazwyczaj wygrywa swoje mecze. Wykorzystuje każdą chwilę nieuwagi rywala. Wystarczyło dwie sekundy dekoncentracji i od razu byliśmy za to karani. Światowej klasy zespół, ale my też pokazaliśmy charakter - powiedział Kim Rasmussen.

Reklama

 - Widziałem parę razy Polki na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Ten zespół poczynił ogromne postępy. Macie kilka znakomitych zawodniczek. Grały nie tylko sercem ale i głową. Kim zrobił bardzo dobrą robotę. Będę z zainteresowaniem obserwował tę ekipę w przyszłości, bo gra naprawdę piękną piłkę ręczną. Moim zdaniem Polska ma duże szanse na awans do ćwierćfinału - Thorir Hergeirsson, trener reprezentacji Norwegii. 

- Fantastycznie gra się przeciwko takiemu wysokiej klasy zespołowi. Niecierpliwe oczekiwaliśmy na ten mecz. Sądzę, że nie pokazałyśmy się ze złej strony. Trochę szczęścia nam zabrakło w ataku, nie wykorzystałyśmy kilku sytuacji rzutowych. Niestety, mają też bramkarkę wysokiej klasy, która dziś pokazała co potrafi - Katarzyna Koniuszaniec, skrzydłowa reprezentacji Polski.

- Dałyśmy z siebie wszystko. Grałyśmy z sercem, gryzłyśmy parkiet, wylałyśmy mnóstwo potu. To był ciężki mecz, ale mogłyśmy zejść z boiska z podniesionym czołem, bo grałyśmy z niebyle jakim zespołem. Norweżki mają w swoich szeregach najlepszą bramkarkę na świecie Katrin Lunde. Dziś pokazała swoją klasę, po prostu łapała piłkę +w zęby+. Chylę czoła. Pokazałyśmy kawałek niezłej piłki ręcznej i chyba między naszymi drużynami nie ma przepaści. Nie mamy się czego wstydzić, ale Norwegia dziś była lepsza - powiedziała Kinga Byzdra, rozgrywająca reprezentacji Polski.

- Przeciwnik był z najwyższej półki. Za dużo błędów przytrafiło nam się w drugiej połowie, co nie mogło się dobrze skończyć. Chciałyśmy zawalczyć o drugie miejsce w grupie, ale się nie udało. Cel minimum osiągnęłyśmy na tych mistrzostwach, lecz liczę na to, że przed nami jeszcze kilka meczów - oceniła Iwona Niedźwiedź, rozgrywająca reprezentacji Polski. 

- Bardzo szykowałyśmy się na to spotkanie. Naprawdę chciałyśmy wygrać z mistrzyniami świata, choć to może brzmi jak jakaś utopia. To boli, że się nie udało. Nie byłyśmy jakoś bardzo spięte, raczej to było ogromne podekscytowanie, że może pokusimy się o zwycięstwo z absolutnie najlepszymi zawodniczkami na świecie, skonfrontować z nimi nasze umiejętności. Czekałyśmy na ten dzień - powiedziała Anna Wysokińska, bramkarka reprezentacji Polski.

- Postawiłyśmy się mistrzyniom, musiały przez cały czas grać maksymalnie skoncentrowane. Walczyłyśmy jak równy z równym, troszeczkę tylko nam zabrakło, aby wyjść zwycięsko z konfrontacji z najlepszym zespołem świata. Norweżki grały konsekwentnie. Czekały na nasze proste błędy, których trochę popełniłyśmy w drugiej połowie. Wystarczyło parę straconych piłek, jakieś niedokładne podanie, za szybko oddawane rzuty, one to natychmiast wykorzystywały - przyznała Karolina Kudłacz, kapitan reprezentacji Polski.

Ze Zrenjaninu Cezary Osmycki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje