Reklama

Reklama

Porażka Vive Tauronu Kielce w Lidze Mistrzów

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce przegrali na wyjeździe z Rhein-Neckar Loewen 25-28 (13-16) w meczu 10. kolejki grupy B Ligi Mistrzów.

"Lwy" w obecnej edycji Ligi Mistrzów spisują się poniżej oczekiwań, ale w Hali Legionów pokonali Vive Tauron 34-26. "Niemcy jeśli przegrają z nami, to praktycznie stracą szansę na pierwsze miejsce. Ale my patrzymy na siebie. Chcemy wygrać i w Mannheim, i całą rywalizację w grupie" - mówił bramkarz mistrzów Polski Filip Ivić.

Od początku spotkania gospodarze ruszyli do natarcia i uzyskali trzybramkową przewagę, którą utrzymywali niemal przez całą pierwszą połowę. W 28. minucie, przy stanie 14-11 dla "Lwów", Manuel Sztrlek skutecznie skończył kontrę. Chwilę później dwie minuty kary "złapał" Mateusz Kus, ale znów błysnął Sztrlek. Chorwat znakomicie przechwycił piłkę i z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. Ostatnia minuta należała jednak do "Lwów". Najpierw Ivicia pokonał Kim Ekhdal Du Rietz, a niemal równo z syreną kończącą pierwszą część spotkania do pustej bramki Vive trafił jeszcze Valur Gudjon Sigurdsson. Na przerwę podopieczni Tałanta Dujszebajewa schodzili z trzema golami straty (13-16).

W drugiej połowie przewaga gospodarzy była jeszcze większa. W 43. minucie "Lwy" prowadziły już 21-15.

Reklama

Kielczanie jeszcze poderwali się do walki. Kilka dobrych interwencji zaliczył Sławomir Szmal, który zastąpił Ivicia. W 54. minucie, kiedy z koła celnie rzucił Julen Aginagalde, było 25-22 dla "Lwów". Kielczanie jeszcze odrobili jedną bramkę po znakomitym podaniu Szmala do Sztrleka. Widząc, że przewaga niebezpiecznie stopniała, trener gospodarzy poprosił o przerwę. Uwagi Nikolaja Bredahla Jacobsena podziałały, bo po powrocie na boisko Alexander Petersson zmusił Szmala do kapitulacji. Wtedy czas wziął Dujszebajew. Do końca spotkania pozostały niespełna cztery minuty. Czas nieubłaganie uciekał. Kiedy Andreas Palicka obronił rzut Sztrleka w 58. minucie (27-24) stało się już jasne, że Vive tego meczu nie wygra. Ostatecznie "Lwy" pokonały mistrzów Polski 28-25.

Najwięcej goli dla Vive rzucił Aginagalde - 5. W zespole "Lwów" siedem bramek zdobył Sigurdsson.

Mimo porażki, kielczanie w dalszym ciągu mają szansę na wygranie grupy. Tak jak mówił Dujszebajew, zwycięstwa w czterech ostatnich spotkaniach pozwoli Vive osiągnąć ten cel.

Rhein-Neckar Loewen - Vive Tauron Kielce 28-25 (16-13)

Rhein-Neckar: Andreas Palicka, Mikael Appelgren - Andre Szmid 3, Kim Ekdahl du Rietz 4, Gudjon Valur Sigurdsson 7, Rafael Gonzalez 2, Marius Steinhauser, Mads Larsen 2, Hendrik Pekeler 1, Patrick Groetzki 1, Harald Reinkind 2, Gedeon Guardiola 1, Alexander Petersson 5.

Vive: Filip Ivić, Sławomir Szmal - Tobias Reichmann 3, Mateusz Kus, Julen Aginagalde 5, Karol Bielecki 3, Mateusz Jachlewski 1, Manuel Sztrlek 4, Krzysztof Lijewski 2, Paweł Paczkowski 1, Uros Zorman 2, Dean Bombac 1, Darko Djukić, Piotr Chrapkowski, Michał Jurecki 2, Patryk Walczak 1.

Kary: Rhein-Neckar - 10 min. Vive - 10 min.

Sędziowali: Vaidas Mazeika i Mindaugas Gatelis (Litwa)

Tabela:

                           M  Z  R  P  bramki   pkt

1. Vive Tauron Kielce     10  7  0  3  294-276  14

2. MOL-Pick Szeged        10  6  1  3  275-254  13

4. Rhein-Neckar Loewen    10  6  1  3  281-276  13

3. Vardar Skopje           9  6  0  3  271-248  12

5. Mieszkow Brześć        10  4  3  3  281-278  11

6. Celje Pivovarna Lasko   9  1  3  5  250-274   5

7. Prvo Zagrzeb            9  2  0  7  221-240   4

8. IFK Kristianstad        9  1  2  6  243-270   4


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL