Reklama

Reklama

Porażka Polaków, awans wisiał na włosku

Porażką zakończyli eliminacje do mistrzostw Europy polscy piłkarze ręczni. "Biało-Czerwoni" przegrali wyjazdowy mecz z Holandią 30-32, ale awans zapewnili sobie wcześniej, szkoda że tylko z trzeciego miejsca.

Reklama

Lokata w grupie eliminacyjnej, w naszym przypadku trzecia, będzie mieć znaczenie w rozstawieniu drużyn przed losowaniem grup na Euro, więc cudów nie powinniśmy się spodziewać i wylądujemy pewnie w najniższym koszyku. Dla kadry trenera Patryka Rombla najważniejszy jest jednak udział w tym turnieju, bo przecież reprezentacja jest ciągle i nieustająco w budowie i zbiera doświadczenie.

Reklama

W holenderskim Almere gospodarze wygrali zasłużenie i zrobili to po raz drugi - w połowie marca niespodziewanie ograli nas we Wrocławiu po golu w ostatniej sekundzie. Kibice mogli liczyć, że to był wypadek przy pracy, zwłaszcza że w czwartek w Opolu "Biało-Czerwoni" pokonali - też po golu w ostatniej sekundzie - mocny i pewny awansu z pierwszego miejsc a zespół Słowenii.

Tymczasem w Holandii Polacy w decydujących fragmentach meczu odjechali poziomem w stosunku do tego, co pokazali w Opolu. Grali statycznie, anemicznie, a z ruchliwą holenderską obroną nasz atak pozycyjny sobie radził, zwłaszcza w drugiej połowie, co najwyżej średnio i najwyżej rzadko. Defensywa reprezentacji Polski też poziomem nie zbliżyła się do holenderskiej i do naszej z czwartku, więc momentami nasi obrońcy byli bezradni. Brakowało zęba, zadziorności, ruchliwości i konsekwencji. Gospodarze z jedną gwiazdą w składzie pokazali się jednak jako drużyna, bez innych gwiazd, bez nazwisk, a jednak jako zespół prezentowali się lepiej.

Nerwy Polaków, emocje w drugiej połowie

Do przerwy przegrywaliśmy jednym golem, ale kwadrans przed końcem już czterema. Że to nie było przepaść przekonywali się sami nasi reprezentanci, którzy dali radę dojść na kontakt. Tyle, że na Holendrach nie zrobiło to wrażenia - dalej grali swoje, dołożył kilka interwencji ich bramkarz trzy razy z rzędu broniąc rzuty Polaków i znów wrócili na 3-4 bramki przewagi. Szczęśliwie, że dzięki wygranej ze Słowenią i dzięki wynikom innych spotkań awans z trzeciego miejsca był pewny, bo końcowe minuty i bezradność biało-czerwonych mogła by być traumatyczna nie tylko dla nich, ale też dla kibiców.

Mistrzostwa Europy z udziałem 24 drużyn potrwają od 13 do 30 stycznia i odbędą się w pięciu halach na Słowacji i Węgrzech: Bratysławie i Koszycach oraz Debreczynie, Segedynie i Budapeszcie. 

Leszek Salva

Holandia - Polska 32-30 (17-16)

Holandia: Ravensbergen, Van den Beucken - J. Baijens, Kooijman, Sluijters, L. Steins, Benghanem, Schagen, I. Steins, Schoenaker, K. Smits, J. Smits, Jerry, Smit, Ten Velde, D. Baijens

Polska: Morawski, Kornecki - Daszek, Olejniczak, Walcza, Sićko, Ossowski, Adamski, Czuwara, Moryto, M. Gębala, Przybylski, Fedenczak, Dawydzik, T. Gębala, Chrapkowski

Tabela:

               M Z R P  Bramki  Pkt

1. Słowenia    6 4 1 1  188-152  9

2. Holandia    6 4 1 1  168-167  9

3. Polska      6 3 0 3  176-165  6

4. Turcja      6 0 0 6  144-192  0


KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje