Reklama

Reklama

Polska - Szwecja 35-25 - Biegler: Byłem zaskoczony tak wysokim poziomem naszej gry

- Zobaczyliśmy bardzo dobry mecz w wykonaniu naszego zespołu, nawet byłem trochę zaskoczony tak wysokim poziomem naszej gry przez niemal cały mecz - przyznał Michael Biegler, trener reprezentacji Polski po zwycięstwie ze Szwecją 35-25 podczas mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. Nasz zespół zagra w środę z Chorwacją o awans do półfinału.

- Jedynie na początku trochę ciążyła nam presja, chcieliśmy grać zgodnie z nakreślonym planem, ale przez pierwszy kwadrans nie do końca nam to wychodziło. Pomogły zmiany, omówiliśmy też niuanse jeżeli chodzi o grę w obronie i wszystko zadziałało jak trzeba. Po meczu z Białorusią chyba odblokowaliśmy się trochę jeżeli chodzi o nasze głowy. Nasza grupa jest bardzo mocna, z Białorusią chyba za bardzo chcieliśmy wygrać, dzisiaj graliśmy na luzie i wszyscy widzieli jak to wyglądało - powiedział Michael Biegler. 

- Jestem bardzo podekscytowany meczem ze Szwecją, chyba jeszcze nie do końca dociera do mnie, że rozegrałem najlepsze spotkanie, jeżeli chodzi o moje występy w kadrze. Starałem się utrzymywać koncentrację przez cały czas, bo dobrze wiem, że kiedy ją tracimy od razu odbija się to na naszej grze - mówi Piotr Wyszomirski, bohater starcia z wicemistrzami olimpijskimi - Piotr Wyszomirski, który kapitalnymi interwencjami w bramce zasłużył na miano bohatera spotkania.

Reklama

- Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Na początku trochę nam się nie układało, ale na szczęście nie wpadliśmy w panikę. Szybko skorygowaliśmy naszą grę, do bramki wszedł Piotrek Wyszomirski i ją zamurował. Trener nas uczulał, że mamy uważnie grać na początku drugiej połowy. Udało nam się odskoczyć jeszcze na parę bramek więcej i później mecz był już pod naszą kontrolą. Kibice jak zwykle pomogli, była świetna atmosfera - Bartosz Jurecki, obrotowy reprezentacji Polski.

- Mieliśmy już dość horrorów w naszym wykonaniu. Chcieliśmy zrobić kibicom przyjemność i wreszcie wygrać na spokojnie. Oczywiście żartuję. Bardzo mocno się skoncentrowaliśmy, a dzisiaj wszystko nam wychodziło. Każdy wniósł coś na boisko, dodał swoją cegiełkę. Nie mieliśmy dziś słabych punktów. To co robił Piotrek Wyszomirski, to się w głowie nie mieści. Zamurował bramkę. Szwedzi nie wiedzieli, co mają robić. Opadły im ręce. Nie przypuszczaliśmy, że pójdzie nam tak łatwo. Początek tradycyjnie mieliśmy trochę słaby, ale potem jak zwykle postawiliśmy się rywalom - powiedział Jakub Łucak, prawoskrzydłowy reprezentacji Polski.

- Nie spodziewaliśmy się, że wygramy taką różnicą bramek, ponieważ wcześniej Szwedzi bardzo dobrze prezentowali się na tych mistrzostwach. W drugiej połowie przestali wierzyć, że mogą z nami wygrać. Przełamaliśmy ich i dalej prowadziliśmy swoją grę. Tym ich dobiliśmy - ocenił Adam Wiśniewski, lewoskrzydłowy reprezentacji Polski.

- Gratuluję polskiemu zespołowi, my jesteśmy zaś bardzo rozczarowani. Zaczęliśmy super, skutecznie atakowaliśmy z dystansu, jednak zupełnie nie wyszedł nam koniec pierwszej połowy, kiedy przestrzeliliśmy w kilku czystych sytuacjach. Początek drugiej partii niestety również nam nie wyszedł, zostawialiśmy Polakom zdecydowanie za dużo miejsca. Ciężko tu siedzieć kiedy przegrywa się różnicą dziesięciu bramek, trzeba też przyznać, że znakomicie zagrał polski bramkarz - powiedział Ola Lindgren, trener Szwecji.

- Polska była dziś znakomita drużyną, dla mnie osobiście był to jeden z najgorszych występów w karierze, tak naprawdę cała nasza drużyna zagrała bardzo źle. Cóż więcej mogę powiedzieć... - stwierdził Jonas Kallman, rozgrywający Szwecji.

Pogratuluj "Biało-czerwonym" triumfu nad Szwecją!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL