Reklama

Reklama

Polska odpadła z el. MŚ piłkarzy ręcznych. Piotr Przybecki: Zostawili serce na boisku

Nie tak miało być. Polscy piłkarze ręczni mieli wygrać turniej w Portugalii, a zwycięstwo miało dać impuls dla budowanej od nowa reprezentacji. Tymczasem wyprawa do Povoa de Varzim zakończyła się klęską. - Po meczu podziękowałem chłopakom, bo zostawili serce na boisku - stwierdził trener kadry Piotr Przybecki.

Zgodnie z planem Polacy odprawili Kosowo i Cypr. W decydującym boju "Biało-Czerwoni" zmierzyli się z Portugalią - rywalem niewygodnym, ale jak najbardziej w zasięgu naszych zawodników. Podopieczni Piotra Przybeckiego popełnili dużo prostych błędów, które zaważyły na końcowym wyniku. Pojedynek zakończył się remisem 27-27, a to oznaczało, że do rundy play off eliminacji MŚ awansowali Portugalczycy. Zadecydował o tym lepszy stosunek bramek.

"Po meczu podziękowałem chłopakom, bo zostawili serce na boisku. Trzeba się jednak zastanowić nad błędami, które na takim poziomie nie powinny się pojawić. Na początku za dużo biegaliśmy za rozgrywającymi Portugalii, dzięki czemu mogli dogrywać do obrotowego. W drugiej części trzęsły im się ręce, musieliśmy to wykorzystać. Niestety, straciliśmy kilka okazji, co nie pozwoliło nam wygrać tego meczu" - skomentował selekcjoner reprezentacji Polski Piotr Przybecki.

"Błędy pojawiają się zawsze, ale trzeba było się lepiej zachować w obronie, realizować założenia, na przykład przy grze przeciwko Duarte. Było też jednak kilka pozytywnych fragmentów, ale nie świadczy to o tym, że mecz się skończył. Zadecydowała końcówka" - dodał.

Klęska w Portugalii ma poważne konsekwencje. Po pierwsze, mistrzostwa świata w 2019 roku Polacy zobaczą w telewizji. Po drugie, mocno skomplikowała się sytuacja z awansem na igrzyska olimpijskie w Tokio. Dla "Biało-Czerwonych" ostatnią szansą na wyjazd do Kraju Kwitnącej Wiśni będą mistrzostwa Europy w 2020 roku do których trzeba najpierw awansować. Eliminacje rozpoczną się jesienią tego roku.

"Nie mamy zawodników na kluczowych pozycjach, którzy mogą rozstrzygnąć mecz w pojedynkę. W defensywie brakuje nam jednak wszechstronności. Niektórzy czasem podejmują złe decyzje, ale jest to proces. Trzeba się zastanowić co dalej i nad tym, jak zespół będzie wyglądał. Ci, którzy pokazali się z dobrej strony, muszą być wsparciem dla następnych zawodników" - podkreślił Przybecki.

"Praca musi opierać się na współpracy z trenerami klubowymi. Wspólnie musi nam zależeć na sukcesach i lepszej grze reprezentacji. Myślę, że będzie to szło w tym kierunku. Jeśli w reprezentacjach młodzieżowych będzie ktoś, kto może pomóc, to oczywiście drzwi do kadry nie są zamknięte" - zakończył szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL