Reklama

Reklama

Polska - Katar na MŚ. Eugeniusz Lijewski nie obawia się sędziów

Trener Eugeniusz Lijewski, ojciec Marcina i Krzysztofa, nie obawia się, że sędziowie zapewnią reprezentacji Kataru zwycięstwo w piątkowym półfinale mistrzostw świata w piłce ręcznej z Polską.

Kto wygra? Polska czy Katar? Typuj!

Katarczycy to jedna z większych niespodzianek mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, w ćwierćfinale ograli Niemców (26-24). Zdaniem Eugeniusza Lijewskiego, teoretycznie wydają się być łatwiejszym przeciwnikiem w walce finał.

- Mimo porażki, niemiecką drużynę zdecydowanie wyżej oceniam. Niemniej, przeciwko gospodarzom będzie nam ciężko. Katar, jak wszyscy wiemy, to drużyna złożona z armii zaciężnej. Nie są to jednak nazwiska z pierwszej listy światowej, grają trochę na entuzjazmie, do tego bardzo ambitnie. Mogą liczyć na wsparcie swoich kibiców - powiedział ojciec Krzysztofa i Marcina Lijewskich.

Reklama

Jak dodał, siła Kataru opiera się przede wszystkim na czterech zawodnikach. - To dwaj bramkarze o bardzo dużych umiejętnościach. Do tego leworęczny Żarko Markovic, który kiedyś grał w Hamburgu z moim synem Marcinem. Wcześniej niczym szczególnym się nie wyróżniał, ale w reprezentacji Kataru jest bardzo skuteczny. Z kolei zwróciłbym uwagę na Kubańczyka Rafaela Capote, który imponuje wysokim i mocnym rzutem. Oglądałem ich mecz z Niemcami, w nim rzadko grali skrzydłami - ocenił.

Niemcy po porażce z gospodarzami głośno narzekali na arbitrów, którzy, ich zdaniem, pomagali Katarczykom. Lijewski nie obawia się jednak stronniczego sędziowania.

- W meczu z Niemcami, który miałem okazję obejrzeć, była jedna sytuacja mocno kontrowersyjna, ale na początku drugiej połowy. Sędziowie z Macedonii odgwizdali wątpliwy faul ofensywny niemieckiego zawodnika. Oczywiście, w historii zdarzały się sytuacje, że arbitrzy się mylili, krzywdząc zespoły. Wiadomo, że przy wyniku +na styku+, sędziowie mogą gwizdnąć jakiś faul ofensywny, szybciej przerwać akcję. Ja chciałbym, aby nam sędziowali Duńczycy, Szwedzi czy Norwegowie, bo ich pracę oceniam najwyżej - podkreślił Lijewski.

Oceniając dotychczasowe występy polskiego zespołu, przyznał, że grają bardzo nieszablonowo, co akurat może jest ich atutem na mundialu.

- Sami zawodnicy mają swoje lepsze i gorsze momenty. Jak choćby Mariusz Jurkiewicz, który nie miał zbyt udanego początku, a wczoraj w meczu z Chorwacją był ojcem zwycięstwa. Cały zespół stara się brać odpowiedzialność za wynik, trochę w myśl zasady +jeden za wszystkich, wszyscy za jednego+. Dobrze i mądrze gramy w +tyłach+, a przeciwko Chorwatom odrobiliśmy lekcję i zagraliśmy w obronie perfekcyjnie - skomentował.

Nie ukrywa, że bardzo przeżywa fakt, że jego syn Krzysztof, jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy polskiej reprezentacji, po meczu z Danią doznał kontuzji. Wszystko wskazuje na to, że młodszy z braci Lijewskich (starszy Marcin zakończył już reprezentacyjną karierę), nie wystąpi już w Katarze.

- Ciężko mi obiektywnie stwierdzić, ile Krzysiek mógłby dać jeszcze tej drużynie. Był naprawdę bardzo dobrze przygotowany, miał udany początek turnieju. Ja mu zresztą, jeszcze przed wylotem do Kataru, mówiłem, że to mogą być jego mistrzostwa. Strasznie żal mi syna, ale z drugiej strony odkryliśmy nowego zawodnika na prawym rozegraniu - Andrzeja Rojewskiego. Okazało się, że ten chłopak bardzo fajnie wkomponował się w zespół, a wczoraj grał przez niemal pełne 60 minut, w obronie, na rozegraniu i w ataku. Czapki z głów przed nim - podsumował Lijewski, który w swoim rodzinnym mieście Ostrowie Wielkopolskim obecnie pracuje z młodzieżą.

Zapraszamy na relację na żywo z półfinału MŚ piłkarzy ręcznych Polska - Katar!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje