Reklama

Reklama

Polska - Francja 22-31. Leszek Krowicki: Liczyłem na naszą młodość i entuzjazm

– Na międzynarodowym poziomie dziewięć bramek to dużo, choć obecnie, gdy liczy się szybkość, będą zdarzać się takie wyniki - powiedział trener reprezentacji Polski piłkarek ręcznych Leszek Krowicki. W swoim pierwszym meczu na mistrzostwach Europy w Szwecji "Biało-czerwone" wysoko przegrały z Francją 22-31.

Polki rozpoczęły spotkanie z wicemistrzyniami olimpijskimi bardzo dobrze. W 10. minucie "Biało-czerwone" prowadziły 5-4. Potem jednak przez dziewięć minut podopieczne Leszka Krowickiego nie zdobyły gola.

"Zaczęliśmy dobrze, ale to piłka ręczna, gdzie liczy się tylko to, co zespół osiągnie i zaprezentuje na końcu. Potwierdziło się to, co przypuszczałem. Liczyłem na naszą młodość, entuzjazm. Okazało się jednak, że ta rutyna, jaką posiadają Francuzki, to jednak za dużo na naszą niedoświadczoną drużynę" - skomentował Krowicki.

Francuzki wzmocniły defensywę, a w ataku szybkimi podaniami gubiły naszą obronę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na przerwę Polki schodziły z sześcioma bramkami straty (9-15). W drugiej połowie przewaga "Trójkolorowych" nie podlegała dyskusji.

"Brakowało nam trochę alternatyw jeśli chodzi o nasz skład. Były sytuacje stuprocentowe, których nie wykorzystaliśmy. W takim spotkaniu mają one wpływ. Przegraliśmy też kilka akcji w obronie, gdy nie graliśmy agresywnie, a miało to wyglądać inaczej. Nie byliśmy konsekwentni pod swoją bramką, przez co padły 3-4 trafienia, które nie powinny wpaść. Francuzki to wykorzystały, my niestety nie" - podkreślił selekcjoner "Biało-czerwonych".

Ostatecznie wicemistrzynie olimpijskie wygrały wyraźnie 31-22. "Na międzynarodowym poziomie dziewięć bramek to dużo, choć obecnie, gdy liczy się szybkość, będą zdarzać się takie wyniki. Nawet w meczach zespołów mających większe doświadczenie. Nie jesteśmy zadowoleni z tej porażki, ale musimy się uczyć. Ciężko mi teraz odnosić się krytycznie do tego, co było na boisku. Chcielibyśmy wspólnie zastanowić się nad tym, co się wydarzyło. Pamiętajmy, że Francja to wicemistrzynie olimpijskie" - zaznaczył Krowicki.

W drugim spotkaniu grupy B Niemki pokonały wicemistrzynie świata Holenderki 30-27. "Oranje" będą kolejnymi rywalkami Polek. Mecz odbędzie się we wtorek o godz. 18.30.

"Turniej dopiero się zaczął. Od początku wiedzieliśmy, że gramy przeciwko silnym zespołom. Teraz będziemy przygotowywać się od nowa, powtarzać to, co zagraliśmy dobrze i wyeliminować błędy. Nasze rozmowy będą dążyć do tego, żeby się odbudować" - zapowiedział Krowicki

"Mieliśmy okazję przekonać się, że na tym poziomie każdy wynik jest możliwy. Nie wiem czemu nie doceniamy Niemek. Wywodzą się z najlepszej ligi świata, posiadają w swoim składzie młode zawodniczki, ale też te odnoszące sukcesy. Porównania nie mają jednak sensu. Nie wiem czemu Holenderki przegrały to spotkanie, może prowadząc wysoko zbyt szybko uwierzyły w zwycięstwo. Bardziej interesuje mnie jednak nasz występ" - zakończył Krowicki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje