Reklama

Reklama

Polska - Francja 22-31. Kinga Grzyb: Wszystkie zagrałyśmy słabo

- Po tym meczu jest jedna wielka złość - skomentowała skrzydłowa reprezentacji Polski Kinga Grzyb wysoką porażkę z Francją (22-31) w mistrzostwach Europy, które rozpoczęły się w Szwecji.

"Biało-czerwone" toczyły wyrównany bój z wicemistrzyniami olimpijskimi tylko do 10. minuty. Potem Francuzki uszczelniły obronę i błyszczały w ataku. Z każdą minutą przewaga rywalek rosła.

"Na pewno nie zagrałyśmy dobrze w obronie, bo i my nie pomogłyśmy bramkarkom i na odwrót. Czasem tak jest, że jeśli nie idzie w obronie, to dziewczyny coś odbiją. Jesteśmy zespołem i nie ma na kogo zwalać winy za porażkę. Wszystkie zagrałyśmy słabo. Dobrze wiedziałyśmy, że Francuzki będą grać zwodem jeden na jeden, ale nie potrafiłyśmy ich zatrzymać" - oceniła Kinga Grzyb, która zdobyła sześć goli, głównie z rzutów karnych.

Mecz z Francją to już jednak historia. Przed podopiecznymi Leszka Krowickiego kolejne trudne wyzwanie. We wtorek Polki zmierzą się z wicemistrzyniami świata Holenderkami. Początek spotkania o godz. 18.30. "Oranje" w niedzielę uległy Niemkom 27-30.

"Niemki pokazały, że Holandia nie jest zespołem, z którym nie można wygrać. Wierzę w to, że też tak potrafimy" - podkreśliła skrzydłowa "Biało-czerwonych".

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje