Reklama

Reklama

Piotr Przybecki: Możemy dojść bardzo daleko i nawet bić się o medal

"Na papierze jesteśmy silni, ale czy coś osiągniemy, zależy od tego, jak się dla nas ten turniej ułoży" - powiedział przed startem mistrzostw świata piłkarzy ręcznych były reprezentant Polski, a obecnie trener Śląska Wrocław, Piotr Przybecki.

Mistrzostwa świata w Katarze startują w czwartek, ale Polska swój pierwszy mecz rozegra w piątek. W pierwszej grupowej fazie "Biało-czerwoni" zmierzą się z Niemcami, Rosją, Danią, Argentyną i Arabią Saudyjską.

Przybecki uważa, że to jedna z silniejszych, a może nawet najsilniejsza grupa na mistrzostwach. "Są cztery zespoły z Europy i to wszystkie mocne. Trzeba też uważać na Argentynę, bo też może sprawić niespodziankę. Szkoda, że na inaugurację nie gramy ze słabszym zespołem, bo pierwszy mecz jest bardzo ważny i potrafi ustawić cały turniej" - dodał.

Reklama

W pierwszym swoim spotkaniu Polska zmierzy się z Niemcami. Obie ekipy spotkały się w eliminacjach mistrzostw i dwa razy górą byli "Biało-czerwoni". Niemcy zagrają w Katarze dzięki dzikiej karcie i zajęli miejsce Australii.

"Dostali się na mistrzostwa tylnymi drzwiami i to budzi pewien niesmak. Niemcy są silni, ale mają też swoje problemy. Są w przebudowie, ich trenerem jest Islandczyk i trochę musi potrwać zanim ustawi zespół po swojemu. Moim zdaniem, to my jesteśmy faworytem w tym spotkaniu" - skomentował były zawodnik m.in. niemieckiego THW Kiel.

Według Przybeckiego "Biało-czerwoni" na papierze są nie tylko silniejsi od zachodnich sąsiadów, ale powinni spokojnie znaleźć się w pierwszej siódemce. Szybko jednak dodał, że wszystko i tak zweryfikuje boisko.

"Z grupy wyjdziemy bez problemu. Pytanie, jak się dalej potoczy dla nas turniej i na kogo trafimy w kolejnej fazie. Jeżeli będziemy mieli szczęście, możemy dojść bardzo daleko i nawet bić się o medal. Ważne też, aby omijały nas kontuzje. Personalnie wyglądamy naprawdę bardzo dobrze i stać nas na bardzo dobry wynik" - zaznaczył.

Były reprezentant Polski (129 meczów, 372 gole) zwrócił uwagę na powrót do najwyższej formy Karola Bieleckiego oraz świetną dyspozycję Mariusza Jurkiewicza. Według niego, bardzo dużym wzmocnieniem reprezentacji na pewno jest też przekonanie do gry dla Polski Andrzeja Rojewskiego.

"Andrzej zagrał kilka spotkań dla Niemiec, ale nigdy nie dostał prawdziwej szansy pokazania się. Teraz na pewno będzie chciał im coś udowodnić. Dla nas to świetna sprawa, że gra dla Polski, bo odciąży Krzyśka Lijewskiego. Teraz najważniejsze, aby jak najszybciej zaaklimatyzował się w zespole. Mówi po polsku, a więc nie powinno być problemu" - dodał.

Najsilniejszą bronią "Biało-czerwonych" powinna być druga linia. Przybecki zwrócił jednak uwagę, że rywale też o tym wiedzą i na pewno będą przygotowywali na Polaków specjalną taktykę. "Nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli wszyscy będą grali przeciwko nam wysoką obroną. Oni będą doskonale wiedzieli, że gdy dadzą nam grać swobodnie w drugiej linii, może się to dla nich źle skończyć. Musimy być na to gotowi" - analizował trener Śląska.

Podsumowując, Przybecki zwrócił uwagę, że mistrzostwa świata rozgrywane są rok przed ME, które odbędą się w Polsce. "Dobry wynik naszej drużyny byłby doskonałą promocją piłki ręcznej i Euro w naszym kraju. Żadne zabiegi marketingowe nie są tak skuteczne, jak sukces. Jeżeli uda nam się dotrzeć do półfinału, to później będzie już wszystko możliwe. Marzy mi się finał z naszym udziałem. Ale nie wybiegajmy tak daleko i na razie skupmy się na pierwszej rundzie" - zakończył.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Niemcy!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje