Reklama

Reklama

Piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce obronili Puchar Polski

Piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce po raz 12. w historii i siódmy z rzędu zdobyli Puchar Polski. W finale turnieju Final Four w Warszawie pokonali Orlen Wisłę Płock 26-23 po meczu emocjonującym, dramatycznym i wyjątkowo ciekawym.

Dwudniowy turniej finałowy Pucharu Polski został godnie zwieńczony. Finałowe starcie dwóch najlepszych polskich drużyn to była "piłkarsko ręczna" bijatyka. Oba zespoły od początku postawiły na bardzo silną obronę. Pierwszy gol dopiero w 4. minucie. Bramkarze obu zespołów odbijali rzuty seriami i byli bohaterami pierwszego kwadransa. Walka była twarda i ostra i tylko w pierwszej połowie sędziowie aż 11 razy wysyłali zawodników na dwuminutowe kary. Inna sprawa, że to arbitrzy byli najsłabszymi aktorami widowiska. Kary w dużej części były niezrozumiałe, przerywanie akcji wybijało drużyny z rytmu, a decyzje wprowadzały sporą nerwowość.

Reklama

Oba zespoły już przed meczem były poważnie osłabione. W Płocku zabrakło Mariusza Jurkiewicza, który doznał urazu w sobotnim półfinale z Azotami Puławy. W Kielcach nie zagrali Żelijko Musa i Grzegorz Tkaczyk, którzy dołączyli do Krzysztofa Lijewskiego. Ale to był dopiero początek osłabień obrońców trofeum. Sędziowie szastający karami bez pojęcia wyrzucali na ławkę kolejnych zawodników, ale o ile w Płocku kary się rozkładały na kilku graczy, to w kieleckie zespole "trafiało" tylko na dwóch. Trzy minuty przed przerwą czerwoną kartkę z gradacji zobaczył Michał Jurecki, a minutę po przerwie w jego ślady poszedł Piotr Grabarczyk.

Na szczęście mimo wszystko widowisko broniło się samo. Do 23. minuty skuteczniejsi byli płocczanie. Wygrywali cały czas, a w tym momencie już trzema golami 9:6. Kielczanie zderzali się albo z bardzo dobra obroną albo ze świetnym bramkarzem Rodrigo Corralesem, ale też sami Grai w sposób mało skomplikowany. Większość akcji opierała się na rzutach z drugiej linii lub indywidualnych wejściach, więc i obrona pretendentów miała nieco ułatwione zadanie. Ale w 23. minucie to się zmieniło. Trzybramkowa przewaga Orlenu Wisły Płock podziałała jak wiadro zimnej wody. Następnych aż sześć goli było autorstwa mistrzów Polski, którzy wtedy wykorzystywali także osłabienia Wisły podyktowane dwuminutowymi karami.

Gdy po zmianie stron dwie łatwe bramki zdobył dla kielczan atomowymi rzutami Karol Bielecki, wydawało się że to jego zespół będzie kontrolował sytuację i powiększą trzybramkową do tej pory przewagę. Ale nic takiego się nie stało. Do ataku Wisłę poderwał Alexander Tiumiencew, znowu wzmocnili obronę i ponownie zaczął odbijać Corrales. A przeciwnik po wykluczeniach Jureckiego i Grabarczyka miał coraz mniej możliwości manewru i coraz mniej sił. W 42. minucie płocczanie wygrywali już 17-14 i byli na wyraźnej fali wznoszącej, mając kilka możliwości na jeszcze wyższe prowadzenie. Grę kielczan pchał Tomasz Rosiński, który kilka tygodni temu wrócił do gry po ponad półrocznej przerwie na leczenie kontuzji, ale mimo to pchał skutecznie. Udawało mu się samemu rzucać i wypracować kilka pozycji dla kolegów, ale dopiero 10 minut przed końcem Vive doprowadziło do remisu.

Jest takie powiedzenie w piłce ręcznej, że klasę zespołu pokazuje się w ostatnich 10 minutach i kielczanie to potwierdzili. To nie było genialne czy szaleńcze 10 minut, ale raczej spokojne i profesorskie. W tym okresie obrońcy trofeum zagrali po prostu mądrze. Na ten moment czekali kieleccy skrzydłowi - Cupić, Jachlewski i Strlek - którzy perfekcyjnie wykorzystywali swoje pozycje. Opadł sił w Płocku Tiumiencew, próbowany na środku rozegrania Michał Daszek nie wypalił. W ostatnich ośmiu minutach Wisła nie zdobyła istotnego gola, bo dwa ostatnie padły przy rozstrzygniętym wyniku, i to zadecydowało, że Puchar Polski po raz siódmy z rzędu pojechał do Kielc.

Z kolei prawie pięciu tysiącom kibiców na warszawskim Torwarze pozostał głód piłki ręcznej i nadzieja na jego zaspokojenie, gdy oba zespoły spotkają się w najbardziej prawdopodobnym finale play off PGNiG Superligi.

Najlepszym bramkarzem turnieju został Rodrigo Corrales, a najwartościowszym zawodnikiem jego klubowy kolega Kamil Syprzak, tytuł króla strzelców trafił do kielczanina Karola Bieleckiego, który w obu turniejowych meczach zdobył 17 bramek.

Leszek Salva

Finał Pucharu Polski:

Vive Tauron Kielce - Orlen Wisłę Płock 26-23 (11-9)

Vive Tauron Kielce: Sławomir Szmal - Piotr Grabarczyk , Michał Jurecki 1, Tobias Reichman, Piotr Chrapkowski 1, Julen Aguinagalde 1, Karol Bielecki 9, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Strlek 4, Denis Buntic 1, Uros Zorman, Tomasz Rosiński 5, Ivan Cupic 2.

Orlen Wisła Płock: Marcin Wichary, Rodrigo Corrales Adam Morawski - Michał Daszek 1, Dan Emil Racotea 3, Barabasz Aleksander Tiumencew 6, Adam Wiśniewski 1, Valentin Ghionea 2, Mateusz Piechowski, Kamil Syprzak 4, Nemanja Zelenovic 2, Angel Montoro 4, Ivan Nikcevic.


Dowiedz się więcej na temat: Vive Tauron Kielce | ME w piłce ręcznej mężczyzn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje