Reklama

Reklama

Piłkarze ręczni Górnika Zabrze przed walką z SKA Mińsk

- Musimy zagrać zupełnie inaczej, wtedy będą szanse na awans - mówi prezes Górnika Zabrze Bogdan Kmiecik przed rewanżem piłkarzy ręcznych tego klubu z SKA Mińsk w drugiej rundzie Pucharu EHF.

Szczypiorniści Górnika w sobotę podejmą białoruski SKA Mińsk w rewanżu. Na Białorusi przegrali 30-34.

Zdaniem Kmiecika w Mińsku zabrzanie bardzo słabo spisali się w defensywie i bramce, podobnie jak w środowym wyjazdowym meczu ekstraklasy z Vive Tauron Kielce, przegranym 32-42.

- W Kielcach każdy może przegrać, jednak nie w takim stylu. Straciliśmy 42 bramki, a ostatnie 10 minut gospodarze potraktowali bardziej jak trening - podkreślił Kmiecik.

Reklama

Przyznał, że rozmawiał z trenerem Patrikiem Liljestrandem zarówno w Mińsku, jak i w Kielcach.

- Teraz jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie drużyny, dotarcie do zawodników, którzy po pucharowym spotkaniu bili się w piersi, bo pojedynek im nie wyszedł. Zobaczymy, jak będzie w sobotę. Ten mecz pokaże, w jakim miejscu jesteśmy i dokąd zmierzamy - dodał prezes.

W przypadku wyeliminowania Białorusinów Górnik będzie miał do rozegrania jeszcze jeden dwumecz, by awansować do fazy grupowej. To oznaczałoby jeszcze przynajmniej sześć spotkań pucharowych.

- Oczywiście udział w tej rywalizacji wiąże się z wydatkami. Mamy to zabudżetowane, jednak na razie jednak musimy odrobić straty z Mińska - zauważył.

Niezadowolony w występu na Białorusi był także trener Liljestrand.

- Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów i młody, ambitny zespół rywala to wykorzystał. Niestety, wielu z moich zawodników nawet nie zbliżyło się do swojej optymalnej dyspozycji - ocenił.

Mimo to jest umiarkowanym optymistą przed rewanżem we własnej hali.

- Na papierze wyglądamy na lepszy zespół, a już na pewno na bardziej doświadczony. Dlatego jesteśmy w stanie odrobić te cztery bramki straty. W Mińsku przegrywaliśmy już sześcioma czy siedmioma golami i gdyby tak się skończyło, to faktycznie mogłoby być po zawodach. W końcówce zmniejszyliśmy jednak straty i ten wynik pozostawia nas w grze - powiedział Szwed.

Jego zdaniem wysoka ligowa porażka w Kielcach nie będzie miała negatywnego wpływu na sobotni występ Górnika.

- Po tak słabym meczu mamy nad czym myśleć. Jestem spokojny, bo mamy zbyt doświadczoną drużynę, by spuścić głowy. Wręcz przeciwnie, uważam, że moi zawodnicy będą chcieli udowodnić, że jednak potrafią grać dobry handball - zadeklarował Liljestrand.

Górnik w pierwszej rundzie był lepszy od macedońskiego HC Zomimak Strumica. Wygrał we wrześniu dwa razy - 36-25 u siebie i 34-27 na wyjeździe. Drużyna wicemistrza Białorusi przystąpiła do rywalizacji od drugiej rundy.

Początek sobotniego meczu w Zabrzu o godz. 18.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje