Reklama

Reklama

Piłka ręczna. Ruch Chorzów zagra w... obcej lidze

Piłkarki ręczne Ruchu Chorzów w kolejnym sezonie grać będą w pierwszej lidze polskiej, ale i MOL Lidze, najwyższej klasie rozgrywek Czech i Słowacji.

MOL Liga istnieje od 2002 roku. W pierwszym sezonie (2002/03) występowała w niej także drużyna z Austrii - Hypo Niederoesterreich, która okazała się najlepsza. Teraz do rywalizacji dołączy Ruch, obok dziewięciu zespołów czeskich i czterech słowackich.

"Zależało nam na tym, żeby nadal grać na najwyższym poziomie. Sportowy aspekt jest dla nas najważniejszy. W polskiej pierwszej lidze, w której mamy występować, jest 11 zespołów. Nie można jednak wykluczyć, że będzie ich mniej, bo z niektórych klubów docierają niepokojące sygnały. Według terminarza w tym roku mamy rozegrać zaledwie dziewięć meczów. Dla porównania - w końcówce poprzedniego sezonu Superligi zagraliśmy dziewięć spotkań w nieco ponad miesiąc. Uznaliśmy więc, że warto pokazać się także gdzie indziej" - wyjaśnił prezes spółki KPR Ruch Krzysztof Zioło.Dodał, że czesko-słowacka liga została właśnie powiększona z 12 do 14 drużyn.

Reklama

"Tymczasem PGNiG Superliga Kobiet, w niemal 40-milionowej Polsce, od dwóch lat składa się tylko z ośmiu ekip, co nie niesie za sobą żadnych pozytywnych aspektów" - zaznaczył.

Podkreślił, że gra za granicą stwarza też nowe możliwości marketingowe.

"Będziemy chcieli nawiązać współpracę z firmami, które inwestują w Czechach i na Słowacji. Chcielibyśmy przedstawić im nasz projekt" - zauważył. Podopieczne trenera Vita Teleky’ego rozegrają w MOL Lidze 26 spotkań (13 u siebie i 13 na wyjeździe), pierwsze 4 września, ostatnie 13 kwietnia 2022 r. Później zespoły z Czech i Słowacji osobno walczyć będą o wyłonienie mistrzów swoich krajów.W minionym sezonie "Niebieskie" zajęły w ekstraklasie ostatnie, ósme miejsce, co oznaczało spadek do 1. ligi.

Ich miejsce miał zająć najlepszy zespół turnieju z udziałem mistrzów trzech grup pierwszej ligi. Przed zawodami wycofał się jednak Sambor Tczew, bo działacze klubu uznali, że organizacyjnie i finansowo nie są gotowi na spełnienie warunków stawianych zespołom ekstraklasy. Potem MKS Karkonosze Jelenia Góra pokonał w decydującym spotkaniu Suzuki Koronę Handball Kielce 30:29. Potem dolnośląski klub zrezygnował z gry w elicie, też nie mogąc spełnić jej wymogów. Szefowie Ruchu uważali, że w świetle przepisów to śląska drużyna powinna zostać w ekstraklasie, ale ostatecznie beniaminkiem została ekipa z Kielc.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama