Reklama

Reklama

Piłka ręczna. Andrzej Kraśnicki skomentował przyznanie Polsce dzikiej karty na MŚ

- Dziękuję IHF za pozytywną decyzję, zrozumienie naszych argumentów oraz umożliwienie naszej reprezentacji udziału w mistrzostwach świata - powiedział prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzej Kraśnicki. "Biało-Czerwoni" otrzymali dziką kartę na przyszłoroczny mundial w Egipcie.

Eliminacje do MŚ zostały storpedowane przez pandemię koronawirsa. W kwietniu Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF) ostatecznie odwołała kwalifikacje. Pojawił się problem, w jaki sposób wyłonić uczestników mundialu. EHF postanowiła oprzeć się na wynikach mistrzostw Europy w 2020 roku. Oznaczało to, że Polacy na mundial nie pojadą.

ZPRP złożył w tej sprawie protest do EHF oraz wystąpił do Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej (IHF) o przyznanie "Biało-Czerwonym" dzikiej karty na MŚ 2021. Podobnie postąpiło kilka innych federacji.

"Zdajemy sobie sprawę, że pandemia COVID 19 wymusza zmiany kalendarza sportowych wydarzeń, nie mniej jednak decyzja EHF jest zaskakująca z kilku powodów: zapadła arbitralnie, nie była konsultowana z narodowymi federacjami piłki ręcznej, nie uwzględnia ryzyka i strat - także finansowych, rozwojowych i wizerunkowych - jakie determinuje w danym kraju, generuje negatywne skutki w dalszej przyszłości, odbiera równe szanse wszystkim - argumentował Kraśnicki.

W czwartek IHF przekazała świetną wiadomość. Federacja postanowiła przyznać dzikie karty na mundial Polsce i Rosji.

"Dziękuję IHF za pozytywną decyzję, zrozumienie naszych argumentów oraz umożliwienie naszej reprezentacji udziału w mistrzostwach. To dla nas ważne z wielu powodów. Zależy nam by nasza drużyna, zmieniona pokoleniowo, grała na międzynarodowych turniejach. To w sporcie niezwykle ważne. W 2023 roku Polska razem ze Szwecją będzie gospodarzem mistrzostw świata mężczyzn. Uczestnictwo naszej drużyny w turnieju w 2021 roku to element przygotowań i promocja tego wydarzenia" - skomentował Kraśnicki.

Reklama

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki.

Sprawdź szczegóły >>>



Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Kraśnicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama