Reklama

Reklama

PGNiG Superliga Kobiet. Rasmussen: Jest to przerażające

"W całej swojej karierze nie widziałem czegoś takiego. Zawodniczki nie mają po prostu siły, energia kończy się po dziesięciu sekundach wysiłku. Jest to przerażające dla mnie, jako trenera, bo muszę być naprawdę uważny" - wyjawił na klubowym portalu trener MKS Perła Lublin Kim Rasmussen, już po wznowieniu przez jego podopieczne treningów.

Piłkarki ręczne Perły przeszły dwutygodniową kwarantannę spowodowaną zakażeniami koronawirusem.

Reklama

"Nie mam wątpliwości, że ta choroba ze wszystkimi symptomami, jakie mieliśmy my, wyrządza wiele szkód. Na próbę wystawione jest także nasze zdrowie psychiczne. Zarówno ja, jak i klub podchodzimy do sytuacji odpowiedzialnie i także dlatego cała drużyna miała dodatkowe badania krwi i serca. Niestety, testy te pokazały, że COVID-19 naprawdę wpływa na serce. Mamy zawodniczki, którym się to przytrafiło, a co za tym idzie, nie są jeszcze gotowe na powrót do normalnych treningów. Nie zamierzamy podejmować żadnego ryzyka, obserwujemy je i cieszę się, że klub wspiera te działania, bo wiem, że nie wszędzie jest to normą" - dodaje duński szkoleniowiec.

W poniedziałek zespół Perły powrócił do treningów, a już w najbliższą niedzielę czeka go mecz ekstraklasy z Eurobud JKS w Jarosławiu. Zdaniem Rasmussena jest to za szybko, ale oczywiście drużyna będzie gotowa do podjęcia wyzwania. "Wszyscy eksperci, lekarze, którzy pracują ze sportowcami przyznają, że powrót, szczególnie do treningów na maksymalnych obciążeniach, powinien być rozłożony w czasie. Głównie dlatego, że płuca czy serce są zniszczone. Staramy się działać jak najlepiej, musimy grać i będziemy gotowi na tyle, na ile możemy. Będę jednak otwarcie mówił, że to zbyt ryzykowne i nie ma sensu naciskać na zawodniczki czy zawodników po tak trudnej sytuacji. Według mnie powinna zostać wprowadzona zasada, że wracamy do gry co najmniej dwa tygodnie po zakończeniu kwarantanny. Dzięki temu mielibyśmy szansę zobaczyć jak reaguje organizm. Mam tylko nadzieję i modlę się, by nie stało się nic poważnego, bo takie przypadki w świecie sportu, po zbyt szybkim powrocie, także się już zdarzały" - wyraża swój niepokój były trener m.in. reprezentacji Polski i Węgier.

Zupełnie inaczej wyglądają teraz treningi. "Nie da się w tej sytuacji przeprowadzić normalnego treningu piłki ręcznej. Musimy dochodzić do wszystkiego powoli, małymi krokami, bo tętno dziewczyn wchodzi w +czerwoną strefę+ od samego biegania po parkiecie. Nie możemy więc zaczynać mocno. Będziemy powoli wprowadzać kolejne elementy, bo dotąd nie mieliśmy ani jednego treningu typowego dla piłki ręcznej. Zobaczymy, czy uda się przeprowadzić taki jeszcze przed niedzielnym meczem. Forma moich zawodniczek jest teraz dużo gorsza niż była na pierwszym treningu w lipcu, po znacznie dłuższej przerwie. Powrót po koronawirusie zajmuje więc naprawdę dużo czasu i trzeba być niezwykle cierpliwym" - podkreśla trener mistrzyń Polski.

Z powodu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 Perła ma do rozegrania dwa zaległe spotkania z Piotrcovią Piotrków Trybunalski i Zagłębiem Lubin, a zgodnie z terminarzem ekstraklasy w najbliższą niedzielę, o godz. 13, grać będzie w Jarosławiu z miejscowym Eurobudem JKS.

Autor: Andrzej Szwabe

asz/ sab/

Dowiedz się więcej na temat: MKS Perła Lublin | Kim Rasmussen | PGNiG Superliga Kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama