PGE Vive Kielce nie otrzyma dodatkowego wsparcia miasta

Miasta Kielce nie stać na przekazanie dodatkowych 4,5 mln zł dla klubu piłkarzy ręcznych PGE Vive - powiedział we wtorek prezydent Wojciech Lubawski. W ubiegłym tygodniu z prośbą o takie wsparcie do radnych zwrócił się prezes klubu Bertus Servaas.

W przesłanym do radnych piśmie Servaas podkreślił, że w ostatnim czasie klub zwracał się o pomoc do prezydenta Kielc, marszałka województwa oraz wojewody świętokrzyskiego. "Jako jedno z rozwiązań zaproponowaliśmy, aby Urząd Marszałkowski i Urząd Miasta zaangażował się w działalność klubu poprzez wykup części akcji Spółki Akcyjnej Vive Handball, a Urząd Wojewódzki włączył się w poszukiwanie środków, które mogłyby pomóc klubowi" - brzmi treść pisma.

Reklama

Servaas zapewnił, że klub robi wszystko, by uzyskać pieniądze na jego funkcjonowanie, cały czas pozyskując nowych partnerów i współpracując z blisko setką podmiotów. "Niewątpliwe wspomniany wykup akcji byłby sygnałem, że klub jest istotnym elementem lokalnego środowiska. Dzięki takiemu zaangażowaniu zyskalibyśmy element stabilizacji klubu i kolejne perspektywy rozwoju na przyszłość" - napisał szef PGE VIVE.

Zaapelował do radnych o "niezwłoczną dyskusję na najbliższej lub wcześniej, jeśli to możliwe, nadzwyczajnej sesji Rady Miasta". "Proszę o skuteczne poparcie działań mających na celu wsparcie finansowe klubu w wysokości 4,5 mln zł. Dlatego jeszcze raz bardzo proszę, a wręcz apeluję o niezwłoczne wsparcie dla klubu" - napisał Servaas.

Podczas konferencji prasowej w Kielcach prezydent Lubawski przypomniał, że w ramach corocznej umowy promocyjnej miasto przekazało klubowi 2,5 mln zł. Dodał, że w ubiegłych latach klub również zwracał się z prośbą o dodatkowe środki, wówczas radni zgodzili się na przyznanie pieniędzy.

- W ciągu ostatnich 10 lat myśmy dofinansowali Vive w wysokości ponad 22 mln zł. To są duże pieniądze, tym bardziej że to są pieniądze z dochodów i wydatków bieżących - mówił Lubawski. Zaznaczył, że po raz pierwszy z prośbą o dodatkowe wsparcie prezes Servaas zwrócił się do miasta w 2016 r. Wówczas klub otrzymał 2 mln zł.

Prezydent zaznaczył, że środki, o które prosi PGE Vive, dotyczą wydatków bieżących, a te przy budowie budżetu liczone są "co do złotówki". - Te wydatki bieżące są niezwykle wrażliwe. Musimy mieć świadomość, że to są wynagrodzenia urzędników, wynagrodzenia nauczycieli, administracji szkolnej, itp - podkreślił Lubawski.

Dodał, że z prezesem Servaasem spotykał się wielokrotnie i mówił mu, że "jeżeli liczy na jakiekolwiek pieniądze, to po rozliczeniu półrocza możemy mówić o kilkuset tysiącach". - Jeszcze nie rozliczyliśmy tego półrocza i nie wiem, czy w ogóle jest temat - powiedział prezydent Kielc.

Podkreślił, że miasto nie jest stanie z wydatków bieżących w tej chwili wyasygnować 4,5 mln zł dla PGE Vive. - Musimy mieć świadomość, że to jest tyle, ile płacimy rocznie na kilkadziesiąt innych klubów sportowych, a dla wielu tych klubów 10 lub 20 tysięcy to jest kwestia istnienia, więc musielibyśmy to zrobić kosztem czegoś - argumentował Lubawski.

- Z tego co wiem, w tej chwili są długi w stosunku do zawodników na blisko 5 mln zł. Pytanie, co w następnym półroczu ma być, czy to się zbilansuje? Jeżeli się nie zbilansowało w pierwszym półroczu, to się nie zbilansuje w drugim - mówił Lubawski. Dodał, że nie ma żadnej gwarancji, że po wpłacaniu tych pieniędzy firma i tak nie upadnie bądź w październiku nie pojawi się prośba o kolejne środki.

- Pan prezes stawia takie pytanie, czy miasto jest zainteresowane, żeby ten klub istniał tutaj? Myślę, że to jest pytanie retoryczne, bo wszyscy jesteśmy zainteresowani tym, żeby osiągać jak największe sukcesy w sporcie, tym bardziej w piłce ręcznej, o której wielokrotnie mówiłem, że to są nasze "srebra rodowe" - nadmienił Lubawski.

- Sytuacja, która dziś nastąpiła z Vive, nie może zaciemniać jednego obrazu. To, co my jako miasto dostaliśmy od Bertusa Servaasa wymaga absolutnego szacunku - podkreślił prezydent.

Dodał, że "serce się kraje, ale niestety miasto nie może". - My takich pieniędzy po prostu nie mamy na dzisiaj. Mam nadzieję, że mimo wszystko ten klub poradzi sobie z wyzwaniami - podsumował prezydent.

Zaznaczył, że miasto intensywnie wspiera rozwój piłki ręcznej, czego efektem jest decyzja o budowie hali oraz internatu pod szkołę mistrzostwa sportowego. - Już wiemy, że musimy dopłacić 8 mln zł z budżetu miasta do 7 mln zł, które da nam ministerstwo sportu. Ta hala powstanie bez względu na to, co będzie dalej z Vive. Piłka ręczna jest dla nas taką wartością, że w Kielcach będzie ona zawsze - zaznaczył Lubawski.

Servaas powiedział, że decyzją prezydenta Lubawskiego jest trochę zdziwiony, ale przyjmuje ją z pokorą. - Będziemy musieli pomniejszyć budżet do takich rozmiarów, żeby klub mógł funkcjonować - zaznaczył.

Dodał, że wpłynie to na obniżenie poziomu grup młodzieżowych, natomiast nie zagrożone są występy drużyny w ekstraklasie piłkarzy ręcznych i w Lidze Mistrzów.

Najbliższa sesja Rady Miasta Kielce odbędzie się w czwartek 26 lipca.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Vive Kielce | Bertus Servaas

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje