Reklama

Reklama

Orlen Wisła Płock - THW Kiel 23-37 w Lidze Mistrzów

Orlen Wisła Płock we własnej hali doznała klęski z THW Kiel w czwartej kolejce grupy A Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Niemcy zwyciężyli 37-23.

Płocczanie byli zupełnie bezradni w pojedynku z rywalami, już do przerwy przygrywali 10 bramkami (8-18) i mimo prób, nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Niklasa Landina w niemieckiej bramce.

THW Kiel właśnie w Orlen Arenie rozegrał jeden z najlepszych swoich meczów w tym sezonie. Gospodarze odbijali się od niemieckiej obrony, a ich wymuszone rzuty pewnie bronił Landin. Już w siódmej minucie przy stanie 0-4 trener Manolo Cadenas poprosił o pierwszą przerwę dla swojego zespołu. Wydawało się, że gdy na ławkę kar powędrował Christian Dissinger, "Nafciarze" zaczną odrabiać straty. Niestety. piłka to rzucie Tiaga Rocha zatrzymała się słupku, a w odpowiedzi po golu Marka Vujina goście prowadzili już 5-0.

Reklama

Niemoc strzelecką płocczan przełamał wreszcie Ivan Nikčević, ale nie był to zwiastun zrywu Orlenu Wisły. Goście zaskakiwali płocką defensywę zabiegnięciami na koło i łatwymi bramkami. Z drugiej strony znakomitą pracę w bramce wykonywał Landin. Po kwadransie gry tablica świetlna wskazywała wynik 2-9, a gospodarze wyglądali na wyraźnie pogubionych. Obrona mistrzów Niemiec tego dnia była prawdziwym murem, w którym niezwykle ciężko było znaleźć lukę, nawet grając w przewadze jednego zawodnika.

Wreszcie trener Cadenas zmienił ustawienie w obronie na 5-1, ale to tylko na chwilę pozwoliło nieco zastopować rozpędzonych gości. Kolejne błędy techniczne i przestrzelone rzuty gospodarzy doprowadziły w 25. minucie do stanu 6-16. Taki obrót spraw już przed przerwą postawił płocczan w bardzo trudnym położeniu.

Po zmianie stron wiślacy zagrali lepiej, ale THW Kiel bardzo uważnie pilnowało przewagi wypracowanej w pierwszej połowie. Dowodem tego, że "Nafciarze" złapali nieco wiatru w żagle była znakomita wrzutka Nikčevicia do Valentina Ghionei, zakończona bramką rumuńskiego skrzydłowego. Wówczas karę dwóch minut otrzymał Mateusz Piechowski, co goście wykorzystali dwukrotnie trafiając do bramki Rodriga Corralesa (13-25).

Znakomite zawody rozgrywał Joan Cañellas, który umiejętnie rozrzucał płocką obronę, jak i sam był najskuteczniejszym graczem w tych spotkaniu. Podopieczni trenera Alfreda Gislasona również bezbłędnie wykorzystywali grę w przewadze jednego zawodnika. To właśnie w tych okresach goście powiększali swoją przewagę, która w 55. minucie sięgnęła już 14 bramek (34-20).

Płocki klub poniósł drugą porażkę w czwartym meczu, ma trzy punkty i zajmuje piąte miejsce w tabeli grupy A; zespół z Kilonii odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu i prowadzi z dorobkiem sześciu punktów. W przyszłą sobotę szczypiornistów Orlenu Wisły czeka wyjazdowy mecz w Zagrzebiu.

Orlen Wisła Płock - THW Kiel 23-37 (8-18)

Orlen Wisła: Corrales, Wichary - Kwiatkowski, Daszek 4, Racotea, Wiśniewski 1, Puszica, Ghionea 2, Rocha, Piechowski 2, Zelenovi 2, Montoro 1, Tarabochia 3, Konitz 1, Nikczević 4, Żytnikow 3.

THW: Landin, Katsigiannis - Duvnjak 2, Toft Hansen 3, Mamelund 2, Sprenger 1, Weinhold 1, Dissinger 3, Ekberg 5, Canellas 10, Dahmke 3, Vujin 7, Oprea.

Sędziowali M. Johansson, S. Kliko (Szwecja). Kary: 8 i 12 minut.

Reklama

Reklama

Reklama