Od 2:9 do 13:13. Tak Polska walczyła o ćwierćfinał MŚ. Decydowała końcówka
Polskie piłkarki ręczne wiedziały, że aby znaleźć się w najlepszej ósemce na świecie, muszą ostatni mecz z Japonią po prostu wygrać. Tymczasem piąte spotkanie MŚ U-20 w Chinach zaczęło się dla Biało-Czerwonych koszmarnie, szybko straciły trzy bramki, w 13. minucie było już 2:9. Drużyna prowadzona przez Marka Jagodzińskiego zaczęła jednak pogoń, jeszcze w pierwszej połowie odrobiła większość strat, w 35. minucie wyrównała na 13:13. I wszystko wskazywało, że to jednak Polska zagra o półfinał. Ostatni kwadrans zweryfikował jednak te plany.

Tak Polska, jak i Japonia, w pewnym sensie były objawieniem tych mistrzostw świata. Choć ten drugi zespół jest mistrzem Azji, to jednak wyszedł w pierwszej fazie turnieju z grupy, w której znalazło się aż trzech europejskich przeciwników. Wczoraj jednak Japonki przegrały 25:32 z Węgrami, Polka uległa sześcioma trafieniami Norwegii.
Przed ostatnią serią wszystkie drużyny miały po 2 punkty, kolejkę zaczynał mecz Polska - Japonia. Jego triumfator miał pewne miejsce w ćwierćfinale MŚ, w razie remisu Japonii tę szansę traciła. A Polska musiałaby czekać na rozgrywany później w Jizhong mecz Norwegia - Węgry. I liczyć, że nie padnie tam remis, premiujący właśnie tamte dwie ekipy.
Tyle że dziś nasz zespół wyszedł na parkiet zestresowany stawką tego spotkania. Bo trudno inaczej nazwać to, co wydarzyło się w pierwszym kwadransie.
Mistrzostwa świata U-20. Polska grała z Japonią w Jinzhong. Stawką najlepsza ósemka globu
Polska zaczęła bardzo źle, Japonki już trzy pierwsze akcje zamieniły na bramki, dwie były efektem kontr. Nasz zespół kompletnie nie radził sobie z wysuniętą obroną 3-3 rywalek, gubił się. Trener Marek Jagodziński też nie reagował przerwą na żądanie, mimo ze straty rosły. Poprosił o czas dopiero w 12. minucie, przy stanie 2:8. A za chwilę było już 2:9. Japońska bramkarka Hana Osaki miała ponad 60 procent skuteczności...

Po tej przerwie na żądanie Polki zmieniły jedną rzecz, za to bardzo istotną. Wycofywały bramkarkę, w ataku grały siódemką. To też zmuszało mistrzyni Azji do cofnięcia się bliżej szóstego metra. Nadal jednak brakowało dynamiki w ataku pozycyjnym, akcje były przepychane, chaotyczne. A z plusów - przewaga Japonii przestała rosnąć, dobry sygnał w bramce dała Nina Smelcerz.
A gdy nasz zespół zaliczył trzy trafienia z rzędu, o przerwę poprosił trener Japonek. W 20. minucie sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej, mistrz Azji prowadził tylko 9:7. Wystarczyło zacieśnić środek w defensywie, bo skrzydła to zdecydowanie słabszy punkt Japonii.
Szkoda tylko samej końcówki pierwszej połowie, bo przy stanie 9:11 Polki miały kilka szans, by nawiązać kontakt. A tak, grając w osłabieniu, straciły dwie bramki (9:13). Trafienie Michaliny Machnio ustaliło wynik na 10:13. Był kiepski, ale drugi kwadrans dawał nadzieję, że Polki są w stanie całkowicie odwrócić sytuację w tej potyczce.
Po przerwie nasz zespół miał już sposób na mistrza Azji, straty zostały szybko odrobione, w 35. minucie Zuzanna Zimnicka wyrównała z karnego na 13:13. Kluczem byłe defensywa, bo w ataku drużyna trenera Jagodzińskiego wciąż popełniała zaskakujące błędy.
Wydawało się, że sytuacja została już opanowana, a Polki spokojnie przejmą kontrolę. Tymczasem to nasz zespół dopadła taka sama niemoc w ofensywie, jak rywalki chwilę wcześniej. I na 20 minut przed końcem znów trzeba było gonić - od stanu 13:16.
Trochę dziwiło to, że nasz zespół nie potrafił korzystać z przewagi zawodniczki na linii szóstego metra, grając siódemką na sześć rywalek. Jedynie Machnio decydowała się na grę zwodem, a to stwarzało szansę na przewagę. Inna sprawa, że po obu stronach pojawiały się coraz większe nerwy. Pytanie brzmiało, kto zdoła je pierwszy opanować.
Nasz zespół dopadła całkowita zapaść przed bramką Japonii, choć trener Jagodziński szukał różnych rozwiązań. Na kwadrans przed końcem było 14:18, za chwilę już 14:19. Niemoc Polek przerwała dopiero Oliwia Pawłowska.
Biało-Czerwone przegrały z presją, w końcówce prześcigały się w niecelnych rzutach. W 52. minucie Pawłowska dostała piłkę w kontrze za połową boiska, japońska bramkarka nie zdążyła jeszcze wrócić do pola bramkowego. Polka, zamiast rzucać do pustej bramki, zdecydowała się na wbiegnięcie w "dziewiątkę". To też była stuprocentowa okazja, ale starcie z Haną Osaki przegrała. Wtedy było 15:20.
Cud się nie zdarzył, skuteczność dalej była zastraszająca, w całym meczu osiągnęła 43 procent (18/42). I to Japonki, po zwycięstwie 22:18, zaprezentowały swój taniec radości.
Polska zagra więc o miejsca 9-12, jeśli Norwegia pokona dziś Węgry. Albo o pozycje 13-16, jeśli będzie tam remis lub zwycięstwo Węgier.
Polska - Japonia 18:22 (10:13)
Polska: Smelcerz (6/22 - 27 proc.), Pentek (4/8 - 50 proc.), Kalbarczyk - Zimnicka 5 (3/3 z karnego), Machnio 4, Chwojnicka 2, Pawłowska 2, Schlabs 2, Mazurkiewicz 1 (1/1), Grzesista 1, Krupa 1, Szymańska, Wrzesińska, Gardian, Kępka, Trochimczyk.
Kary: 2 minuty. Rzuty karne: 4/4.










![Leon w swoim stylu. Najlepsze akcje z meczu Polska – Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DXZS2WD6P27-C401.webp)

!["Nie było co zbierać". Najlepsze ataki meczu Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DX75KD7UOXO-C401.webp)

