Reklama

Reklama

MŚ w piłce ręcznej - statystyka pomogła Polkom wygrać z Rumunkami

Statystyk Łukasz Kalwa także ma udział w sukcesie polskich piłkarek ręcznych, które w środę w Nowym Sadzie zagrają z Francją w ćwierćfinale mistrzostw świata. Przygotowuje materiały pomocne trenerowi Kimowi Rasmussenowi w ustalaniu taktyki.

- Generalnie w sztabie szkoleniowym odpowiadam za przygotowanie taktyczne zespołu. Rozpracowuję rywala pod względem jego zalet i wad. Przeprowadzam też bieżącą analizę naszej gry na tym turnieju - powiedział 24-letni Kalwa, który podczas każdego meczu skrzętnie notuje, m.in. kto, z jakiej pozycji i co zagrał.

Reklama

Jego wyliczenia przydały się szczególnie w spotkaniu 1/8 finału z Rumunią, wygranym przez Polki 31-29.

- Z Rumunią w 100 procentach wykonaliśmy nasz plan i wszystko się sprawdziło. W sumie żaden zespół na tych mistrzostwach niczym nas nie zaskoczył. Jedynie w przegranych meczach z Hiszpanią i Norwegią nie byliśmy w stanie utrzymać wysokiej skuteczności. To zadecydowało o porażkach - podkreślił.

Z jego obliczeń wynika jasno, że aktualne jeszcze wicemistrzynie świata są do pokonania. - Sposób na Francuzki to twarda obrona i szukanie szans w kontrataku. Jeżeli zagramy na podobnej skuteczności jak z Rumunią to myślę, że możemy wygrać - zaznaczył Kalwa.

O ekipie najbliższego rywala "Biało-czerwonych" mówi się, że jego siłą, podobnie jak Polek, jest gra zespołowa. Z danych statystycznych, które nadal są badane, wynika jednak, że są wyróżniające się jednostki.

- Za kadencji trenera Kima Rasmussena w ogóle nie graliśmy z Francją, więc czeka nas przejrzenie sterty materiałów, które zostały dla nas specjalnie przygotowane. Z tego co już wiemy, na pewno o grze tego zespołu decydują rozgrywające, wśród których wyróżnia się Allison Pineau. Musimy też zwrócić baczną uwagę na bramkarki, które na tym turnieju, a wystarczy spojrzeć na suche liczby, grają na bardzo wysokiej skuteczności - podkreślił.

Taktyka na mecz z Rumunią była klarowna i udało się ją zrealizować. - Plan na Rumunię przewidywał trzymanie wyniku blisko remisu i zadanie ostatecznego ciosu w odpowiednim momencie. I to się udało. Zaskoczyliśmy je bardzo mocną obroną i ukłony należą się bramkarce, która w kluczowym momencie zagrała rewelacyjnie. Zaczęła też wreszcie należycie funkcjonować gra z kołem, czego pozytywne symptomy pojawiły się już w meczu z Norwegią. Skuteczna gra z obrotową otwiera pole do gry rozgrywającym. Miejmy nadzieję, że z Francją też to zadziała - zakończył Kalwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje