Reklama

Reklama

MŚ w piłce ręcznej. Karolina Semeniuk-Olchawa: Na twarzach widziałam szok

- Jeszcze do nas nie dotarło, czego dokonałyśmy - powiedziała Karolina Semeniuk-Olchawa, której żelazne nerwy przy egzekwowaniu rzutów karnych przyczyniły się do zwycięstwa Polski nad Francją w meczu 1/4 finału mistrzostw świata piłkarek ręcznych w Serbii.

"Dziś wstałam rano, poszłam na śniadanie, usiadłam wśród dziewczyn przy stoliku i nie wiedziałyśmy o czym rozmawiać. Patrzyłyśmy po sobie i na twarzach widziałam niedowierzanie, szok, ale też w oczach szczęście, gdyż to czego dokonałyśmy należy uznać za olbrzymi, olbrzymi, olbrzymi sukces, którego nikt się nie spodziewał" - opowiedziała jeszcze w Nowym Sadzie, przed wyjazdem do belgradzkiego hotelu Falkensteiner, gdzie obecnie zakwaterowana jest reprezentacja Polski, 30-letnia rozgrywająca Zagłębia Lubin.

Semeniuk-Olchawa, która w środowym meczu w Nowym Sadzie z wicemistrzyniami świata Francuzkami, wygranym 22:21, zdobyła trzy bramki, notując stuprocentową skuteczność przy egzekwowaniu rzutów z siedmiu metrów, była zaskoczona przebiegiem innego ćwierćfinału, w którym wyłoniony został kolejny rywal Polek - Serbia, gospodarz turnieju.

Reklama

"Oglądałam wczoraj mecz Serbii z Norwegią i byłam w szoku. Mistrzynie świata prowadziły 20:15 i w tym momencie byłam przekonana, że naszym przeciwnikiem będzie potężna Norwegia. Ale taki jest sport. Serbki do zwycięstwa (28:25 - przyp. red) ponieśli kibice zebrani w gigantycznej hali w Belgradzie" - podkreśliła.

Paradoksalnie ten gorący doping może mieć pozytywny wpływ na przebieg meczu dla "Biało-czerwonych".

"Czeka nas bardzo ciężkie zadanie. Będą wielkie emocje, ale na zawodniczkach zespołu gospodarzy będzie ciążyła wielka presja ze strony oczekujących dalszych sukcesów fanów. W tym widzę naszą szansę" - dodała.

Podobnie jak koleżankom z drużyny trudno opisać uczucia jakie jej towarzyszyły po ostatnim gwizdku sędziego. "Kiedy patrzymy na tablicę z wynikiem, a ten wskazuje na nas, jest taka radość, jakiej życzę każdemu człowiekowi" - powiedziała Semeniuk-Olchawa.

Polski zespół przed południem dotarł do Belgradu, gdzie w piątek o godz. 18.00 w mogącej pomieścić 25 tysięcy widzów Kombank Arenie zagrają z Serbią w półfinale MŚ. W drugiej parze o finał walczyć będą Brazylia z Danią (20.45).

W czwartek podopieczne duńskiego trenera Kima Rasmussena, które zaczęto już nazywać "Orlicami Rasmussena", bądź "Gangiem Rasmussena", w godzinie meczu przeprowadzą trening w hali, w której przyjdzie im rywalizować o medale.

Zapraszamy na relację na żywo z półfinału MŚ piłkarek ręcznych Polska - Serbia!


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy