Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych - Panas: Biegler robi wszystko, by były emocje do końca

Pomimo zwycięstwa nad Rosją 26-25 w trzecim meczu mistrzostw świata piłkarzy ręcznych Marek Panas kwestionuje niektóre decyzji trenera Polaków Michaela Bieglera. - Zdecydowanie więcej powinien grać Bielecki - powiedział były reprezentant "Biało-czerwonych".

- Rosjanie, którzy w końcówce prowadzili różnicą nawet trzech bramek, przegrali to spotkanie na własne życzenie. Na szczęście zapomnieli, że w piłkę ręczną gra się nie 54, a 60 minut. Trzeba oczywiście cieszyć się z tego zwycięstwa, aczkolwiek w naszej grze nadal jest sporo mankamentów - dodał Panas.

143-krotny reprezentant kraju uważa, że Polacy mogli, a nawet powinni pokonać Rosję bez horroru w końcówce. - Czasami wydaje mi się, że niemiecki szkoleniowiec specjalnie robi wszystko, aby mecze Polaków do ostatnich sekund trzymały kibiców w napięciu. Nie wiem, dlaczego cały czas bronimy obroną 6-0, a nie próbujemy w defensywie różnych wariantów. Poza tym nie zgadzam się z kilkoma jego decyzjami personalnymi - zdradził.

Reklama

Brązowy medalista mistrzostw świata przekonuje, że zdecydowanie więcej powinien grać Karol Bielecki, który w drugiej połowie meczu ze "Sborną" zdobył trzy bramki oraz popisał się kilkoma doskonałymi podaniami.

- Nie rozumiem, dlaczego Biegler trzymał Karola całą pierwszą połowę na ławce rezerwowych. Nasz zespół kiepsko sobie radzi przy defensywie 5-1, ale tym razem rywale od początku grali systemem 6-0. Przy płaskiej obronie aż prosiło się, aby wpuścić na boisko Bieleckiego, bo przy jego absencji nie miał kto straszyć Rosjan rzutem z drugiej linii. Są zawodnicy, jak Michał Jurecki, Rojewski czy Jurkiewicz, którzy dobrze sobie radzą przy każdego rodzaju defensywie, natomiast Bielecki i Chrapkowski funkcjonują głównie przy systemie 6-0 - zauważył.

Panas nie jest również zwolennikiem defensywnych umiejętności Piotra Grabarczyka. Nie zgadza się bowiem z opinią, że jest to wybitny specjalista od gry w obronie.

- To zawodnik, który stoi na sztywnych nogach i nie potrafi przekazywać krycia rywali, a jego główne zagranie to złapać, powalić i zdeptać. A po takich akcjach jest zdziwiony, że dostaje karę dwóch minut. Mój trener mówił, że siła potrzebna jest do taczek, a w obronie trzeba wykazać się zwrotnością, ruchliwością i umiejętnością przewidywania. Warto zauważyć, że w końcówce dogoniliśmy Rosjan, kiedy na boisku zabrakło Grabarczyka, a obrona oparta była na Michale Jureckim - stwierdził.

Były zawodnik Wybrzeża Gdańsk i niemieckiego THW Kiel podkreślił także bardzo dobrą grę zmienników polskiego zespołu. - O Bieleckim mówiłem, a poza nim świetną zmianę dał także Wiśniewski, który właśnie po podaniu Karola zdobył zwycięską bramkę. Nie można również zapomnieć o Rojewskim. Andrzej grał bez kompleksów, był autorem sześciu trafień, z których dwa uzyskał po cenionych przeze mnie rzutach z biodra. Dla mnie to był prawdziwy kozak - podsumował Marek Panas.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje