Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych: Katar, czyli reprezentacja reszty świata na drodze Polaków do finału

Reprezentacja Kataru została pierwszą azjatycką ekipą, która znalazła się w najlepszej czwórce mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Ten sukces został osiągnięty dzięki pomocy naturalizowanych piłkarzy i hiszpańskiego trenera. Rodowici Katarczycy są tu jak kwiatek do kożucha!

Valero Rivera to były piłkarz ręczny, który wiele lat swojego życia związał z FC Barcelona. Najpierw jako zawodnik, a potem trener. Z "Dumą Katalonii" osiągnął wiele sukcesów. Jako szkoleniowiec nie tylko wygrywał ligę hiszpańską (aż 12 razy), ale też sześć razy zwyciężył w Lidze Mistrzów.

W 2008 roku objął reprezentację Hiszpanii, z którą trzy lata później zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata, a w 2013 wywalczył tytuł.

Potem związał się z reprezentacją Kataru i już podczas pierwszego światowego czempionatu zanotował historyczny wynik.

Gospodarze imprezy trafili do grupy A, w której pokonali Brazylię 28-23, Chile 27-20, Słowenię 31-29 i Białoruś 26-22, a przegrali tylko z Hiszpanią 25-28, zajmując ostatecznie drugie miejsce.

W 1/8 finału reprezentacja Kataru wygrała z Austrią 29-27, a w ćwierćfinale z Niemcami 26-24, zostając pierwszą azjatycką drużyną, która dotarła do tej fazy mistrzostw świata, a trzecią spoza Europy. W 2001 roku Egipt i w 2005 Tunezja kończyły na czwartych miejscach.

Reklama

Siłą gospodarzy są naturalizowani zawodnicy, którzy występują na zasadach "armii zaciężnej" i dostają za to ogromne pieniądze. Według Jerzego Noszczaka, byłego selekcjonera reprezentacji Polski kobiet, najlepsi za dwuletnie kontrakty otrzymują nawet milion dolarów, a za każdą wygraną jest premia w wysokości 100 tysięcy dolarów.

W bramce Kataru stoją Danijel Szarić i Goran Stojanović (obaj 37-letni). Pierwszy, urodzony w Bośni i Hercegowinie (choć wtedy to była jeszcze Jugosławia), jest zawodnikiem Barcelony, z którą w sezonie 2010/11 wygrał Ligę Mistrzów. Stojanović pochodzi z Czarnogóry, broni barw katarskiego El Jaish, ale przez wiele lat grał w klubach niemieckich, m.in. Rhein-Neckar Loewen.

W ogóle reprezentacja Kataru opiera się na zawodnikach występujących w El Jaish. W sumie jest ich aż ośmiu, w tym dwóch najlepszych strzelców zespołu narodowego na mistrzostwach świata - Żarko Marković i Rafael Capote.

28-letni Marković, urodzony w Czarnogórze, wcześniej grał w lidze tego kraju, na Węgrzech, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Macedonii i w Niemczech. Na tegorocznych mistrzostwach świata rzucił już 55 goli i jest jednym z najskuteczniejszych graczy tej imprezy. Na niego Polacy będę musieli bardzo uważać.

Podobnie jak na rok od niego młodszego Capote'a. On był najlepszym strzelcem reprezentacji Kataru w spotkaniu z Niemcami (osiem goli), a na MŚ ma już ich w dorobku 36. Capote urodził się w Hawanie, grał w Hiszpanii (Naturhouse La Rioja), a teraz jest jedną z rewelacji czempionatu.

W El Jaish występują też Hassan Mabrouk, urodzony w Egipcie, Eldar Memiszević (Bośnia i Hercegowina), Jovo Damjannović (Czarnogóra) oraz dwaj rodowici Katarczycy Kamalaldin Mallash i Hadi Hamdoon.

W reprezentacji Kataru występują jeszcze Francuz Bertrand Roine, który z "Trójkolorowymi" w 2011 roku został mistrzem świata (mógł zmienić kadrę na podstawie przepisu umożliwiającego to, gdy przez dwa lata nie gra się w reprezentacji), Hiszpan Borja Vidal, który do 2005 roku grał w koszykówkę, Tunezyjczyk Youssef Benal. Reszta, czyli Abdulla Al-Karbi, Abdulrazzaq Murad, Hamad Madadi, Mahmoud Hassab Alla i Ameen Zakkar to rodowici Katarczycy.

O tym, jak piłka ręczna jest popularna w tym kraju świadczy fakt, że Katar do dopingowania swojej reprezentacji podczas rozgrywanych w tym kraju mistrzostw świata piłkarzy ręcznych zakontraktował około sześćdziesięciu kibiców z... Hiszpanii. Każdy z nich zarobi po 2000 euro, a gospodarze opłacili im także przelot i pobyt.

Reprezentacja Kataru w mistrzostwach świata uczestniczy po raz piąty. Przed tym turniejem ich najlepszym wynikiem było 16. miejsce w 2003 roku. Dwa lata temu, w Hiszpanii zostali sklasyfikowani na 20. lokacie.

Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje