Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych - Chrapkowski: Kto to zrobił, może być teraz prawie emirem

Polscy piłkarze ręczni sprawili w środę sensację, wygrywając z Chorwacją 24-22 w ćwierćfinale mistrzostw świata w Katarze. To było pierwsze zwycięstwo "Biało-czerwonych" nad tym rywalem od 2008 roku. W piątek Polska zagra o finał z Katarem. - Najbardziej pamiętam radość po końcowym gwizdku - powiedział Piotr Chrapkowski.

Półfinał Polski z Katarem w piątek o godzinie 16.30. Transmisje w TVP2 i TVP Sport. Relacja minuta po minucie w Interii.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Katar

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Z rozgrywającym reprezentacji rozmawiał Andrzej Janisz.

Andrzej Janisz: To będzie rok czynienia rzeczy niemożliwych? Polscy piłkarze w ubiegłym roku pokonali Niemców, piłkarze ręczni wygrali z Chorwatami po siedmiu latach. Do tego zwycięstwa walnie przyczynił się Piotr Chrapkowski, za co ogromne gratulacje.

Reklama

Piotr Chrapkowski: - Dziękuję bardzo, ale te gratulacje trzeba złożyć całej drużynie. Naprawdę zagraliśmy świetne zawody i oby tak dalej.

Był moment w tym meczu, kiedy na początku drugiej połowy... Co ja mówię: na początku. Przez jedenaście minut rzuciliście tylko jedną bramkę i wtedy Chorwaci odskoczyli na trzy gole. Wydawało się, że może być bardzo ciężko, a jednak pokazaliście niezłomne męstwo w tym momencie.

- Tak samo było w zeszłym roku, że na początku drugiej połowy Chorwaci objęli prowadzenie, ale teraz okazaliśmy się drużyną. Każdy wspierał każdego. Nie rozpatrywaliśmy tego, co się stało wcześniej, nie szukaliśmy winnych, tylko korygowaliśmy błędy. Przez tę korektę zaczęliśmy grać lepiej w obronie i w ataku, i w końcu objęliśmy prowadzenie, którego do końca nie oddaliśmy.

Dla mnie kluczowym momentem tego spotkania był faul Voriego na Syprzaku i to, jak zareagowała drużyna. Wszyscy rzucili się do Chorwatów, rzucili się im do gardeł.

- To był w ogóle mecz walki. Było mnóstwo fauli z obu stron, każdy chciał za wszelką cenę zatrzymać przeciwnika i nam to wyszło odrobinę lepiej.

Co zapamiętasz z tego meczu?

- Wszystko (śmiech). Najbardziej pamiętam radość po końcowym gwizdku.

A w którym momencie wiedzieliście, że ten mecz jest Wasz?

- 30 sekund przed końcem, jak zdobyliśmy piłkę i mieliśmy dwa gole przewagi. Wtedy wiedzieliśmy, że musimy to dowieźć do końca za wszelką cenę.

Czy to będą mistrzostwa niebywałych niespodzianek? Katar pokonał w innym ćwierćfinale Niemców i będzie naszym rywalem w grze o finał.

- Ten, kto obstawiał u bukmacherów Polskę i Katar w półfinale, mógłby być teraz prawie że emirem. To niespodziewane wyniki, ale my walczymy dalej i chcemy się prezentować jeszcze lepiej. A jak to się uda, to wygramy półfinał.

Dla reprezentacji Polski chyba w tej chwili nie znaczenia czy Katar, Hiszpania czy Francja?

- Jeśli zagramy jak kolektyw, tak jak ostatnie dwa mecze, szczególnie ten z Chorwacją, to myślę, że naprawdę możemy wygrać z każdym.

Zwycięstwa budują.

- Zwycięstwa budują i oby budowały nas dalej, aż do samego końca.

A trener Biegler zaczyna budować taką bardzo młodą reprezentację. Mamy zawodników, którzy są w stanie zastąpić tych, którzy medale mistrzostw świata już zdobywali.

- Tak. Ta zmiana pokoleniowa przechodzi powoli. Każdy z młodszych zawodników spędza na boisku coraz więcej minut i myślę, że po tym występie widać, że ta reprezentacja nie umiera, wciąż żyje i to żyje pełnią życia.

To niech żyje do finału.

- Niech żyje do finału i w finale również.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje