Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych. Burza w Niemczech po remisie z Polską

Po remisie 23-23 z Polską w Niemczech rozpętała się burza. Reprezentacja jest krytykowana, ale wiceprezes związku mówi nawet o olimpijskim złocie.

Przed wczorajszym meczem żadna z drużyn nie miała szans na awans do ćwierćfinału. Choć Polacy prowadzili prawie przez całe spotkanie, to nie zdołali wygrać.

Reklama

Mogli mieć niedosyt, ale po meczu byli zadowoleni, bo zrobili duży postęp i mistrzostwa świata zakończyli na 13. miejscu.

Nasi zachodni sąsiedzi znaleźli się tylko pozycję wyżej. Niemieckie media traktują to jako sporego kalibru porażkę. Nic dziwnego, bo to najgorsze miejsce Niemców w historii ich występów na mistrzostwach świata. Do tej pory najsłabiej spisali się w 2011 roku, kiedy znaleźli się na 11. pozycji.

Niemcy nie zdobyli medalu na mundialu od 2007 roku. Wtedy zostali mistrzami świata. Najbliżej byli dwa lata temu, ale też znaleźli się poza podium, zajmując czwartą lokatę.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Za naszą zachodnią granicą nie chcą jednak mówić o kryzysie. Liczą nawet na mistrzostwo olimpijskie w Tokio.

- Celem był ćwierćfinał. Zasłużenie jednak nie awansowaliśmy - powiedział wiceprezes Niemieckiego Związku Piłki Ręcznej (DHB) Bob Hanning.

- Chcemy zdobyć złoto na igrzyskach olimpijskich - dodał.

Został za to skrytykowany przez mistrza świata z 2007 roku Christiana Schwarzera. Były reprezentant wypomniał, że kadra jeszcze nie zakwalifikowała się do imprezy, więc nie można stawiać takiego celu.

- Nawet się nie zakwalifikowałeś, a mówisz o olimpijskim złocie. Dlaczego osoby odpowiedzialne zawsze muszą spieszyć się i wyznaczać cele? - powiedział Schwarzer w rozmowie ze "Sport1".

Po meczu z Polską, w mediach, krytykowany jest też islandzki trener Alfred Gislason i jego podopieczni.

MP

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: MŚ piłkarzy ręcznych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama