Reklama

Reklama

MŚ piłkarek ręcznych - trener Polek Rasmussen: Może Francuzki nas zlekceważą...

Trener piłkarek ręcznych Kim Rasmussen upatruje szansy na zwycięstwo w ćwierćfinałowym meczu mistrzostw świata z Francją, w środę w Nowym Sadzie, w tym, że rywalki wyjdą na boisko z przekonaniem odniesienia łatwego zwycięstwa.

- Szansą dla nas może być ich prawdopodobne przekonanie, że pokonają nas bez specjalnego wysiłku. My ze swej strony będziemy walczyć przez całe 60 minut, czym możemy je nieźle zaskoczyć - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski.

Reklama

Duński szkoleniowiec "Biało-czerwonych" docenia klasę przeciwnika. W ostatnich latach Francuzki wywalczyły dwa razy z rzędu srebrny medal mistrzostw świata (2009, 2011), a także sięgnęły po brąz czempionatu Europy w 2002 i 2006. W 2003 roku stanęły na najwyższym stopniu podium MŚ.

- Podobnie jak Norweżki i Hiszpanki, z którymi wcześniej graliśmy w Serbii, na poprzednich MŚ Francuzki awansowały do czołowej czwórki, więc ich umiejętności są zbliżone. Mają znakomite bramkarki, regularnie uczestniczą w najważniejszych imprezach piłkarek ręcznych, co im daje ogromne doświadczenie gry w turniejach mistrzowskich - wyliczał zalety przeciwniczek.

Po chwili jednak dodał, że jego głodna sukcesu drużyna, która i tak już osiągnęła więcej niż zakładał to plan minimum, czyli wyjście z grupy, z niecierpliwością oczekuje pojedynku z "Trójkolorowymi". - Jesteśmy przygotowani. Nie jesteśmy faworytami, ale to może i dla nas lepiej - dodał.

Wracając do wygranego spotkania w 1/8 finału w niedzielę z Rumunkami podkreślił, że kluczem do zwycięstwa było zmęczenie rywalek i rozważna gra jego zespołu w drugiej połowie.

- Przełomowym punktem meczu z Rumunkami było zmęczenie ich kluczowych zawodniczek, które nie schodziły praktycznie z boiska. Wtedy przycisnęliśmy je, zaczęliśmy szybciej rozgrywać piłkę w ataku, wzmocniliśmy obronę, powodując, że rywalki coraz częściej myliły się przy rzutach. Kilka znakomitych interwencji zanotowała Małgorzata Gapska, świetnie, z rozwagą, zgodnie z założeniami taktycznymi, piłkę rozgrywała Karolina Szwed-Orneborg. W sumie pokonaliśmy je dyspozycją fizyczną i sprytem w akcjach ofensywnych w drugiej połowie - przypomniał Rasmussen, 41-letni szkoleniowiec, który od trzech lat prowadzi kadrę narodową "Biało-czerwonych".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje