Reklama

Reklama

MŚ piłkarek ręcznych. Szwecja - Polska 30-33. "Bezwzględne Polki"

"Bezwzględne Polki rozbiły nasz monolit, pokazując, że jest tylko domkiem z kart" - komentują szwedzkie media porażkę swej drużyny 30-33 z "Biało-Czerwonymi" na inaugurację MŚ piłkarek ręcznych w Niemczech.

Selekcjoner reprezentacji Szwecji Henrik Signell, jak przyznał, jest w szoku po przegranej z Polską.

Przed MŚ w Niemczech, które potrwają do 17 grudnia, szwedzkie media podkreślały, że turniej będzie medalowym  rewanżem za nieudane ubiegłoroczne mistrzostwa Europy w Szwecji, gdzie gospodarze zajęli ósme miejsce.

Media koncentrowały się na obrończyniach tytułu Norweżkach i nie opisywały specjalnie Polski, a jedynie podkreślały wielokrotnie, że "ta drużyna przegrała swoje eliminacje i dostała się na turniej tylko dzięki dzięki dzikiej  karcie, więc będzie łatwą zdobyczą".

Reklama

W sobotę wieczorem nastroje były już inne.

Dziennik "Aftonbladet" stwierdził: "nasze zawodniczki nie dorastały przeciwnikowi na wszystkich frontach".

"Expressen" skomentował, że "szybka gra Polek sprawiła, iż szwedzkie mózgi za nią po prostu nie nadążały, a nasza obrona trzymająca się jeszcze w pierwszej połowie, w drugiej kompletnie się rozpadła".

Zdaniem gazety "błędy techniczne i taktyczne, a zwłaszcza uparta decyzja o wymianie bramkarki na zawodniczkę w polu i odkrycie bramki doprowadziły do sytuacji, że Polki z nieukrywanym uśmiechem trafiały raz po raz, seryjnie do pustej siatki, a przecież ten właśnie mecz miał być podstawą do walki o wyjście z grupy i medal".

Henrik Signell przyznał na antenie kanału szwedzkiej telewizji TV5, że "być może był to dla nas decydujący mecz tych mistrzostw. Wiedzieliśmy co prawda wstępnie oceniając rezultaty Polek w ich ostatnich meczach przed turniejem, że nie będzie łatwo, lecz nie daliśmy rady. Polki są wyraźnie w gazie i grały lepiej niż się tego spodziewaliśmy. Daliśmy sobie narzucić ich styl gry i w końcu kontrolę nad meczem. Tak się dzieje w przypadkach, kiedy gra się z drużyną dużego formatu".

Piłkarka Sabina Jacobsen powiedziała, że "nie mamy żadnego wytłumaczenia na to co się stało w tym meczu poza tym, że biegałyśmy zbyt wolno, za późno powracałyśmy na nasza połowę, przegrywałyśmy pojedynki, a atak nie działał...".

"Był to upadek z bolesnym zejściem na ziemię" - skomentował kanał telewizji publicznej SVT. Dziennikarze stacji  ocenili że "przed przyjazdem do Niemiec najsilniejszym elementem naszej drużyny była obrona, z której byliśmy naprawdę dumni, ale jak się okazało ta właśnie formacja została nadzwyczaj szybko obnażona przez świetnie grające Polki, które strzelały bramki z każdej pozycji oraz z każdej możliwej, a raczej niemożliwej sytuacji".

Reklama

Reklama

Reklama