Reklama

Reklama

MŚ piłkarek ręcznych. Krowicki: Najlepsze w grupie są Norweżki

- Boję się oceniać czy trafiliśmy do łatwej czy trudnej grupy. To wyjaśni się w grudniu - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski piłkarek ręcznych Leszek Krowicki po losowaniu turnieju finałowego mistrzostw świata, który odbędzie się w Niemczech (1-17 grudnia).

Losowanie przeprowadzono we wtorek w Hamburgu. "Biało-czerwone" zagrają w grupie B w Bietigheim-Bissingen, a ich rywalami będą obrońca tytułu Norwegia oraz Szwecja, Czechy, Węgry i Argentyna. 

Polska, ponieważ na MŚ dostała się dzięki "dzikiej karcie", przyznanej przez Międzynarodową Federację Piłki Ręcznej (IHF), była losowana z ostatniego, szóstego koszyka, w którym znalazły się teoretycznie najsłabsze zespoły.

- Nie wiemy, czy to będą łatwi, czy trudni przeciwnicy. O każdym można powiedzieć wiele dobrego. Będziemy analizować ich grę. Ale dopiero w grudniu będę mógł ocenić czy byli łatwi. Na pewno lepiej, że np. z trzeciego koszyka wylosowaliśmy Czeszki, a nie mistrzynie świata z 2013 roku Brazylijki, czy też z piątego Argentynę, zamiast Angoli, która w ostatnich latach poczyniła ogromne postępy - tłumaczył Krowicki.

Reklama

W "polskiej" grupie faworytem będą niewątpliwie Norweżki - jedne z najbardziej utytułowanych piłkarek ręcznych w historii, które m.in. dwukrotnie sięgały po złoty medal olimpijski (2008, 2012), trzykrotnie MŚ i aż siedem razy w czempionacie Europy.

- W naszej grupie na pewno najlepsze są Norweżki. Szwedki ostatnio na dobre zadomowiły się w światowej czołówce. Czeskie zawodniczki dobrze znam, prezentują wysoki poziom. Z Węgierkami będzie ciekawa konfrontacja. To dzięki ich obecnemu trenerowi Kimowi Rasmussenowi zagramy na tych mistrzostwach. To on dwukrotnie poprowadził naszą drużynę do czwartego miejsca MŚ, czemu zawdzięczamy +dziką kartę+. Jego drużyna złożona jest z doświadczonych zawodniczek z najwyższej półki. W Gyoer mają zespół, który w ostatnich latach w miarę regularnie dochodził do finałów Ligi Mistrzyń, kilka razy triumfując - ocenił.

Według selekcjonera siły w poszczególnych grupach rozłożyły się w miarę równomiernie. Jedynie w grupie D, grającej w Lipsku, może być ostra rywalizacja o pierwsze miejsce między Holenderkami i gospodarzami turnieju.

- Grupa D, w której grają Niemki i Holenderki wydaje się najmocniejsza. Pozostałe są dość wyrównane. Różne rzeczy mogą się w nich zdarzyć. To wszystko jest elita, nie ma słabych. Podział na koszyki przed losowaniem miał głęboki sens, ale teraz musimy o tym podziale zapomnieć, bo każdy zespół będzie się chciał zaprezentować z jak najlepszej strony, a nasz w tej chwili jest na etapie dobijania się do czołówki - dodał.

W sierpniu "Biało-czerwone" czeka wyjazd do Japonii, gdzie wezmą udział w dwóch turniejach towarzyskich. Tam będzie wyjątkowa okazja na zgranie zespołu.

- Do Japonii nie jedziemy na wakacje. Finansowo to dla nas bardzo fajny wyjazd, bo jesteśmy gośćmi Japończyków. Co prawda wyjeżdżamy bez kilku ważnych, jak Monika Kobylińska, zawodniczek, ale i tak będzie to niezwykle pożyteczna wyprawa. Przed MŚ czekają nas jeszcze dwa mecze w eliminacjach mistrzostw Europy z Włochami i Słowacją (trzecim rywalem jest Czarnogóra - red.) oraz turniej towarzyski w Rumunii - zakończył Krowicki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje