Reklama

Reklama

Monika Stachowska: Trudno pogodzić się z porażką

- Każdy człowiek ma własne ambicje i my bardzo emocjonalnie podeszłyśmy do tego. Stąd trudno tak się pogodzić z porażką - powiedziała Monika Stachowska. Polskie piłkarki ręczne przegrały w niedzielę mecz o brązowy medal mistrzostw świata z Rumunią 22-31.

Monika Stachowska jak zwykle potrafi najcelniej i najtrafniej ocenić wydarzenia na boisku. Co stało się w meczu z Rumunkami?

Monika Stachowska: Przewyższały nas w każdym aspekcie gry - w ataku, w obronie, w kontrataku, gra bramkarek. Należał im się ten brązowy medal. Gratuluje Rumunkom, bo naprawdę są dobrym zespołem. Natomiast my jako sportowcy wymagamy od siebie dużo. Każdy człowiek ma własne ambicje i my bardzo emocjonalnie podeszłyśmy do tego. Stąd trudno tak się pogodzić z porażką. Mimo że od początku meczu przewaga Rumunek była widoczna i tylko się powiększała. Natomiast za dwa, trzy dni mam nadzieję, że będziemy się cieszyły z tego, że jesteśmy czwartym zespołem świata i że będziemy brały udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich.

Zanim porozmawiamy o tych przyjemnych sprawach to jeszcze zapytam o mecz z Rumunkami. Dlaczego było tak dużo strat własnych, tyle zgubionych piłek, nierzucone rzuty karne? To były nerwy?

- Może też i nerwy... Jeśli chodzi o mnie, to mam jakieś tam doświadczenie związane z mistrzostwami świata ponieważ był to już drugi mój mecz o brązowy medal. Każdy się denerwuje, natomiast chyba to nie jest ten poziom, gdzie można tłumaczyć się nerwami. Właśnie tak wyglądają mecze z lepszym zespołem. Zaczyna się gubić piłkę, popełnia się dużo błędów, dlatego że bardzo ostre warunki gry stawia przeciwnik.

To już teraz o tych rzeczach przyjemnych. Zagracie w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Trzeba zrobić wszytko, żeby na tych igrzyskach się znaleźć, bo te jest naprawdę olbrzymia szansa. Na igrzyskach gra tylko 12 zespołów.

- Dokładnie tak i nie ma tutaj znaczenia, że najlepsza piłka ręczna to jest ta europejska. Przy podziale miejsc dla poszczególnych kontynentów najbardziej pokrzywdzona jest Europa. Najlepszą rzeczą na tych mistrzostwach świata byli nasi kibice, którzy byli z nami do końca, wspierali nas w każdym meczu. Jestem dumna, że mogłam grać dla wszystkich Polaków, którzy śledzili nasze poczynania.

A my jesteśmy dumni z was, za to że jesteście znów czwarte na świecie i za to, że będziecie walczyć o igrzyska. Chcemy zobaczyć polskie piłkarki ręczne w Rio de Janeiro.

- Więc zróbmy to razem...

A teraz święta, będzie miło i przyjemnie i chyba to będzie taki dobry czas na "zresetowanie" głów, tego wszystkiego, co tutaj się działo. To nawet nie chodzi o odpoczynek fizyczny...

- Zgadza się. Każda gdzieś tam już zmierza do swoich bliskich, którzy nam pomogą przełknąć ten - mimo wszystko - smak porażki.

Tytuł mistrzyń świata wywalczyły Norweżki, które w finale wygrały z Holenderkami 31-23.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje