Dania nad przepaścią. Starcie tytanów w Herning. Zwrot w samej końcówce
Po niespodziewanej porażce z Portugalią na początku tygodnia, Dania przystępowała do głównej fazy Mistrzostw Europy z nożem na gardle. W piekielnie mocnej grupie I, w której już dziś ich los mógł być zależny od innych drużyn. I na to się zanosiło, w 53. minucie Francja prowadziła z mistrzem świata 26:24. Doszło do szalonej końcówki, ostatnie minuty wszystko zmieniły.

W całym spotkaniu Niemiec z Portugalią żaden zespół nie prowadził w meczu różnicą trzech bramek. Skończyło się na dwóch trafieniach różnicy, po golu w ostatniej sekundzie.
W całym spotkaniu Norwegii z Hiszpanią ten drugi zespół raz, na kwadrans przed końcem, odskoczył na trzy bramki. A finalnie przegrał.
A na deser w Jyske Bank Boxen w Herning zostało starcie Danii z Francją. Dwóch gigantów w piłce ręcznej, głównych kandydatów do złota. I tu aż do ostatniej sekundy też nie było trzech bramek różnicy.
Takie emocje przyniósł pierwszy dzień rywalizacji w grupie I fazy zasadniczej Mistrzostw Europy.
Mistrzostwa Europy. Starcie potentatów w Herning. Dania grała z Francją już niemal o być albo nie być
Stawka jest w niej tak niesamowita, że każde spotkanie ma ogromne znaczenie - poniesionych strat można już nie odrobić. A do rywalizacji Duńczycy, główny kandydat do złota, przystępowali z zerowym dorobkiem, bo w poniedziałek ulegli w pierwszym etapie Portugalii. I ten wynik zabrali ze sobą. Gdyby dziś też przegrali, ich los byłby zależny od rywali, mieliby już cztery punkty straty do Niemiec i Francji.

Presja na drużynie Nikolaja Jacobsena była więc ogromna, a do tego nałożyły się problemy z kontuzjami obrońców. Co oczywiste, Duńczycy mają największą siłę w ofensywie na świecie, magiczny duet Simon Pytlick/Mathias Gidsel. No i niesamowitego Emila Nielsena w bramce. Wsparcie na szóstym metrze też jest jednak niezbędne.
Francja zaś prezentowała się dotąd świetnie, Skandynawów z kolei EURO prześladowało. Tak jak cztery razy z rzędu wygrali mistrzostwa świata, tak z kontynentalnych zmagań złota nie przywieźli od 2012 roku. A to prehistoria.
Można się było spodziewać wojny na parkiecie - i taka była. Nie brutalna, ale błyskotliwa, za znakomitym przesuwaniem na szóstym metrze, z niekonwencjonalnymi próbami wyjść z szóstego metra trzech Duńczyków, ze znakomitymi powrotami Francuzów do obrony. Tym właśnie obrońcy tytułu pozbawiali mistrzów świata wielkiego atutu. Choć w 17. minucie drugą karę dwóch minut dostał ich defensywny as Karl Konan.
W pierwszej połowie nieskuteczny był Gidsel - najlepszy zawodnik na świecie. Nielsen w bramce miał nieco lepszą skuteczność od Francuzów, ale to nie było kluczowe. "Trójkolorowi" chodzili na przerwę prowadząc 12:11.
Po przerwie zmieniło się to, że Duńczycy więcej biegali, zaczęli trafiać Gidsel i Pytlick, nie było zaś w grze Diki Mema. A mimo to Francja nie odpuszczała. W 45. minucie Lassen Andersson mógł wyprowadzić Danię na dwie bramki przewagi, nie trafił w kontrze. Zamiast 22:20, za chwilę było 21:21, gdy z koła wyrównał były obrotowy Industrii Nicolas Tournat. A później akcję przeprowadzili obaj obecni skrzydłowi drużyny z Kielc - Benoit Kounkoud przechwycił piłkę, Dylan Nahi trafił po kontrze. Na 23:21. Wściekły trener Jacobsen poprosił o przerwę.

Francja miała przewagę jednej lub dwóch bramek, aż do 53. minuty. W ofensywie trzymał ją w grze duet Aymeric Minne - Thibaud Briet. Ale i Duńczycy mieli jasny punkt. Emila Jakobsena, który między 49. a 55. minutą zdobył pięć bramek z rzędu: z karnych, kontry i lewego skrzydła. To on przywrócił prowadzenie 27:26 na pięć minut przed końcem.
Sielankę kibicom w Herning popsuło wyrzucenie z boiska Rasmusa Lauge - pchnął będącego w powietrzu Melvyna Richardsona. I za chwilę Tournat znów wyrównał.

Co więc zdecydowało u sukcesie Danii? Jedna interwencja Nielsena, który zatrzymał rzut z dystansu Brieta. I geniusz Gidsela, najlepszego w samej końcówce. To on minął Brieta na minutę przed końcem, rzucił na 31:29. Francja jeszcze wierzyła, ale po czasie popsuła swoją akcję. I została skarcona po raz ostatni.
Po dwóch kolejkach tylko Niemcy mają cztery punkty. I tylko Hiszpania ich nie ma w ogóle. Cztery drużyny mają po dwa oczka. Walka o półfinały zapowiada się pasjonująco.
Francja - Dania 29:32 (12:11)
Francja: Bolzinger (7/27 - 26 proc.), Desbonnet (1/12 - 8 proc.) - Minne 7, Descat 5 (4/4 z karnych), Briet 4, Mem 3, Tournat 3, Nahi 3, Richardson 2 (2/3), Lenne 1, Prandi 1, Bos, Fabregas, Kounkoud, Peleka, Konan.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 6/7.
Dania: Nielsen (11/39 - 28 proc.), K. Møller (0/1 - 0 proc.) - Gidsel 9, Pytlick 8, Jakobsen 6 (3/4), Andersson 3, Kirkeløkke 2, Hansen 2 (2/3), Lauge 1, Saugstrup 1, Landin, Mensah, Bergholt, Hald, Hoxer, L. Møller.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 5/7.
- Niemcy - Portugalia 32:30 (11:11)
- Hiszpania - Norwegia 34:35 (16:16)
- 1. Niemcy - 4 pkt (66:62)
- 2. Dania - 2 pkt (61:60)
- 3. Francja - 2 pkt (67:66)
- 4. Portugalia - 2 pkt (61:61)
- 5. Norwegia - 2 pkt (69:72)
- 6. Hiszpania - 0 pkt (66:69)






![Polskie derby dla Resovii. Zawiercie zatrzymane w Lidze Mistrzów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXMYWMF92JI-C401.webp)
![Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXG5I446KE7-C401.webp)




