Mistrz Polski żegna słynnego aktora. "Serce bym oddał tej drużynie"
Zmarły dziś aktor Jan Nowicki nie ukrywał, że jest fanem piłki ręcznej, a w szczególności zespołu mistrza Polski Łomży Industrii Kielce, na której meczach, od czasu do czasu, się pojawiał. "Serce bym oddał tej drużynie" - mówił niedawno w wywiadzie opublikowanym przez kielecki klub. "Dziś zagramy dla Pana Jana Nowickiego" - poinformował mistrz Polski, który o godz. 18.45 zagra w Szegedzie z Pickiem w Lidze Mistrzów.

Jan Nowicki zmarł w nocy z wtorku na środę w Krzewencie w wieku 83 lat. Był nie tylko bardzo znanym wielu pokoleniom aktorem (m.in. Popioły, Pan Wołodyjowski, Wielki Szu, Sztos), ale też miłośnikiem sportu. W ostatnich latach zwłaszcza piłki ręcznej i najlepszego od lat klubu w Polsce - Łomży Industrii Kielce.
Jan Nowicki czuł się emocjonalnie związany z mistrzem Polski z Kielc
Dziś, po śmierci aktora, klub wspomniał Jana Nowickiego, który po 50 latach mieszkania w Krakowie przeprowadził się kilka lat temu do Kielc. Wtedy też zaczął dość regularnie gościć na meczach piłki ręcznej, a dyscyplina ta bardzo mu się spodobała. Mieszkał zresztą na Baranówku, niedaleko Hali Legionów. Kilka dni temu klubowa strona mistrza Polski zaprezentowała wywiad z aktorem, być może ostatni przed jego śmiercią.
- Jeszcze przed przeprowadzką wiedziałem, że jest tu niesamowity zespół piłki ręcznej. Poczułem się kielczaninem i emocjonalnie związałem się z klubem. Mieszkam niedaleko hali, więc praktycznie jesteśmy sąsiadami. Pokochałem ten klub i tych chłopaków - mówił Nowicki.
"W piłce ręcznej zachwyca mnie męskość tej gry, odporność na ból i cierpienie"
Gdy tydzień temu kończył się pasjonujący mecz Ligi Mistrzów Elverum - Łomża Industria, zaczynał się w Katarze decydujący bój w fazie grupowej mundialu Polska - Argentyna. - Obecnie trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej. I lubię oglądać futbol, ale jeśli gracie, to przełączam na piłkę ręczną. To jest całkiem inny sport, bardziej dynamiczny, emocjonujący. Piłka nożna nie ma szans w porównaniu dramaturgii - przyznał aktor, który piłkarzy ręcznych nazywał "herosami".
I wskazywał różnicę między piłkarzami kopiącymi piłką, a tymi, którzy nią rzucają. "Na piłkę nożną patrzy się trudno, w piłce ręcznej zachwyca mnie męskość tej gry, odporność na ból i cierpienie. Różnica pomiędzy futbolistami a szczypiornistami jest taka, że ci pierwsi udają, że ich boli, a ci drudzy muszą udawać, że ich nie boli. To jest zabawa prawdziwych mężczyzn - opisywał swoje spostrzeżenia. "Serce bym oddał tej drużynie" - mówił.
A gdy pół roku temu kielecki klub szykował się do udziału w Final 4 Ligi Mistrzów, Jan Nowicki użyczył głosu w filmie zajawiającym to wydarzenie, a nawet wystąpił w owym projekcie.
Łomża Industria Kielce zagra w Lidze Mistrzów o zwycięstwo dla Jana Nowickiego
Klub dziś zareagował na śmierć aktora - opublikował w swoich mediach społecznościowych poruszający fragment tej właśnie ostatniej rozmowy.
"Panie Janie...my już nie zadzwonimy, ale obiecujemy, że teraz to my oddamy serce. Na boisku, również dla Pana!" - napisała Łomża Industria Kielce. I obiecała, że dziś w wyjazdowym spotkaniu z mistrzem Węgier Pickiem Szeged zagra właśnie dla Jana Nowickiego. Początek meczu o godz. 18.45, tekstowa relacja na żywo na sport.interia.pl.








