Reklama

Reklama

Michał Jurecki: Nasza drużyna ma ogromny potencjał, a gramy bardzo źle

Bardzo krytycznie i z pewną irytacją wypowiadał się o grze polskiego zespołu w przeddzień meczu ze Szwecją w 1/8 finału mistrzostw świata piłkarzy ręcznych w Katarze rozgrywający Michał Jurecki. "Nie jest mi do śmiechu z powodu naszej gry" - powiedział. Ból głowy na trener "Biało-czerwonych" Michael Biegler z powodu kontuzji aż czterech zawodników.

"Nasza drużyna ma ogromny potencjał, a gramy bardzo źle. W naszej grze w ataku jest dużo chaosu. Brakuje składnych akcji, wszystko jest takie ciągnięte indywidualnie, z czego bierze się mnóstwo błędów. Czasami wygląda to tak jakbyśmy nie wiedzieli, co mamy robić" - ocenił Jurecki występy w pierwszej rundzie MŚ, zakończone porażką z Danią 27:31.

Po spotkaniu z Danią, które wcale nie należało do jakichś szczególnie brutalnych, okazało się, że aż czterech zawodników jest kontuzjowanych. Najgorzej wygląda uraz stopy rozgrywającego Krzysztofa Lijewskiego, który udał się na dodatkowe badania do kliniki w Dausze. Nie w pełni sprawni są także: Piotr Chrapkowski, Robert Orzechowski i Mariusz Jurkiewicz. Z tego powodu trener Michael Biegler nie bardzo wie kogo będzie miał do dyspozycji w potyczce o ćwierćfinał ze Szwedami (poniedziałek, godz. 16.30 czasu polskiego).

Reklama

"Nie mogę mówić o taktyce skoro na razie nie wiem kto będzie zdolny do gry. Będziemy musieli znaleźć kilka rozwiązań i w zależności od tego, kim będę dysponował, wprowadzać je w życie. Przed nami jeszcze noc, w poniedziałek będziemy nieco mądrzejsi. Obojętnie w jakim składzie zagramy, aby wygrać, musimy wyeliminować błędy, które przede wszystkim w ataku przydarzały się nam za często, zwłaszcza w meczu z Danią" - powiedział niezbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy niemiecki selekcjoner "Biało-czerwonych".

Zdaniem polskich zawodników Szwedzi dysponują bardzo dobrą obroną, a ich gwiazdą jest prowadzący grę Kim Andersson, który również z powodu kontuzji barku może nie pojawić się na boisku. "Zwłaszcza w obronie Szwedzi są mocni, dzięki czemu przeprowadzają bardzo dużo udanych kontr. Na pewno porażka, a raczej pogrom sprzed roku w mistrzostwach Europy bardzo ich boli. Ale to było rok temu, teraz jest inna historia" - podkreślił 30-letni Michał Jurecki, którego pięć lat starszy brat Bartosz gra w reprezentacji na pozycji obrotowego.

"Szwedzi mają mocny środek, obronę i bramkarza. Musimy zaczekać czy zagra Kim Andersson, bo z tego co widzieliśmy we wcześniejszych meczach, głównie on stanowi o sile tej drużyny i kieruje jej grą" - dodał Andrzej Rojewski, który na rozegraniu już w dwóch meczach zastępował Lijewskiego.

Rojewski - gracz SC Magdeburg - docenia fakt, że wraz z kolegami nawet w trudnych sytuacjach nie poddają się, ale też zwraca uwagę na przydarzające się zbyt często złe zagrania. "Z Duńczykami na początku zatrzymał nas bramkarz Niklas Landin. Nasza drużyna nie załamała się i zaczęliśmy odrabiać straty doprowadzając do remisu. Potem jednak znów przydarzyły się dwa, trzy błędy, po których poszły kontry i rywale ponownie odskoczyli" - stwierdził 29-letni zawodnik.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje