Reklama

Reklama

Michał Jurecki: Mam nadzieję, że w końcu coś się ruszy

Michał Jurecki, rozgrywający Vive Tauronu Kielce i reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych, przyznał, że po powrocie z mistrzostw świata w Katarze do ligowych rozgrywek problemem jest zarówno zmęczenie, jak i przestawienie się na inną taktykę gry.

"Rozwiązania taktyczne w obronie oraz w ataku w zespole klubowym i w reprezentacji różnią się i trzeba w krótkim czasie przestawić głowę na inne granie. Na szczęście, z całym szacunkiem dla Śląska Wrocław, nasz rywal nie był wymagający i nawet bez tej płynności w grze pewnie wygraliśmy" - powiedział Jurecki po pierwszym ligowym spotkaniu po mistrzostwach świata. We Wrocławiu drużyna z Kielc wygrała 34:24.

Reklama

Jurecki przyznał, że czuje w kościach mistrzostwa w Katarze, gdzie "Biało-czerwoni" wywalczyli brązowe medale.

"Ostatnie dni spędzaliśmy głównie na odpoczynku. Do Wrocławia przyjechaliśmy w dziesięcioosobowym składzie, bo mamy kilka urazów w zespole i trener nie chciał ryzykować ich pogłębienia. Teraz chodzi o jak najszybsze dojście do siebie i przygotowanie się do dalszej części sezonu" - dodał.

Mecz Śląska z Vive wzbudził ogromne zainteresowanie i kibice wypełnili halę AWF do ostatniego miejsca. Pytany, co zrobić, aby podtrzymać wywołane sukcesem na mistrzostwach świata zainteresowanie w kraju piłką ręczną, Jurecki odpowiedział z uśmiechem, że od myślenia o tym są inni.

"Od roku 2007 reprezentacja odnosiła dużo sukcesów, ale moim zdaniem nie zostały one w pełni wykorzystane. Mam nadzieję, że teraz w końcu coś się ruszy i spowoduje rozwój całej dyscypliny i tym samym ligi. Wszyscy doskonale widzimy, jak to na tę chwilę to wygląda. Mam nadzieję, że się zmieni to na lepsze" - podsumował Jurecki.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje