Reklama

Reklama

Mecz piłkarzy ręcznych Niemcy - Polska. Bitwa o Katar, Rio i Polskę

Jednobramkowej zaliczki z pierwszego meczu z Niemcami będą bronić polscy piłkarze ręczni w rewanżowym meczu eliminacji play off do mistrzostw świata w Katarze. W Gdańsku wygrali tylko 25:24, ale nie stoją na straconej pozycji. Pod warunkiem że zagrają dwa razy lepiej niż ostatnio

NIEMCY - POLSKA NA ŻYWO W INTERIA.PL!

Reklama

To najważniejszy mecz Polaków od czasu turnieju kwalifikacyjnego w Alicante, gdzie rozstrzygały się losy awansu na igrzyska w Londynie. Od kwietnia 2012 roku nie było spotkania o większym znaczeniu dla polskiej męskiej piłki ręcznej. I jeśli - odpukać - nie będzie awansu na mundial, to nie będzie aż do mistrzostw Europy w Polsce w styczniu 2016 roku.

Mistrzostwa Europy i świata w piłce ręcznej odbywają się co dwa lata na przemian, więc na pierwszy rzut oka opuszczenie jednej imprezy nie jest dramatem. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Brak awansu na mistrzostwa świata lub Europy powoduje, że w eliminacjach do następnych takich imprez drużyna może nie być rozstawiona i trafiać na zespoły z absolutnej czołówki, w związku z tym trudniej jest łapać punkty rankingowe, itp.

Złote polskie czasy Bogdana Wenty zaczęły się w 2005 roku od wyeliminowania w play off do mistrzostw Europy utytułowanych Szwedów, którzy jako mocarze europejskiego handballu wylosowali słabeuszy z Polski. Potem Szwedzi przez ładnych parę lat nie mogli się wygrzebać szarzyzny. To samo może czekać przegranego z polsko-niemiekciego dwumeczu.

Turniej w Katarze to także przepustka do walki o olimpijskie kwalifikacje, przegrany w eliminacjach traci marzenia o igrzyskach w Rio w 2016 roku. Dla Polaków porażka oznaczałaby także, że aż do mistrzostw Europy nad Wisłą reprezentacja Polski nie zagra ani jednego oficjalnego meczu, a same towarzyskie. Ponieważ jako gospodarz jesteśmy zwolnieni z eliminacji grupowych to odpadło by nam dobrych kilka meczów na katarskim czempionacie. A i sam turniej to doświadczenie, promocja i emocje.

Dlatego stawka dwumeczu z Niemcami jest taka wysoka, a dla Niemców chyba jeszcze wyższa, bo ich nie było już w styczniu na Euro w Danii i na igrzyskach w Londynie. Oby ta stawka bardziej naszym rywalom spętała ręce, choć nie tylko na to trzeba liczyć.

Pierwszy mecz w Gdańsku Polacy wygrali 25:24, tylko jedną bramką ale to i tak niezły wynik jeśli weźmie się pod uwagę okoliczności. Zespół trenera Michaela Bieglera przegrywał już pięcioma golami ale wygrał. Wygrał, mimo że zagrał mocno przeciętnie. Wygrał, choć dobrze zagrało zaledwie trzech zawodników: fantastycznie Sławomir Szmal, bardzo dobrze Mariusz Jurkiewicz i Bartosz Jurecki. Reszta przeciętnie, słabo, źle.

To oznacza, że Polacy mają ogromne rezerwy. Jest Karol Bielecki, niemal nieobecny w pierwszym meczu. Nie pokazał nawet ułamka tego co potrafi Michał Jurecki, słabo spisywał się Piotr Chrapkowski, Adam Wiśniewski był cieniem samego siebie, itd., itp. A to tylko ci, od których mamy prawo wymagać więcej. I najważniejsze, że do gry może wrócić Krzysztof Lijewski. Najlepszy prawy rozgrywający Europy wniósłby swoją jakość, rozwiązałby koszmarne problemy z prawym rozegraniem, gdzie ani Michał Szyba, ani Robert Orzechowski, ani zwłaszcza Michał Jurecki nie czuli się dobrze.

Są rezerwy w grze obronnej, są w taktyce ataku, w rotowaniu składem. Każdy z Polaków musi dać z siebie dwa razy więcej niż w pierwszym meczu, bo Niemcy będą grać przed własną widownią, będą bogatsi o błędy jakie popełnili w Gdańsku.

Początek meczu o godzinie 15.15. Transmisja w Polsacie Sport.

Autor: Leszek Salva

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje