Reklama

Reklama

ME piłkarzy ręcznych: Szwedzi są w naszym zasięgu

Artur Siódmiak uważa, że polskich piłkarzy ręcznych stać we wtorkowym meczu mistrzostw Europy w Danii na pokonanie Szwecji. "To dobry i ułożony zespół, niemniej znajduje się w naszym zasięgu" - powiedział były reprezentant "Biało-czerwonych".

Artur Siódmiak uważa, że polskich piłkarzy ręcznych stać we wtorkowym meczu mistrzostw Europy w Danii na pokonanie Szwecji. "To dobry i ułożony zespół, niemniej znajduje się w naszym zasięgu" - powiedział były reprezentant "Biało-czerwonych".

Polska - Szwecja na żywo w INTERIA.PL! Sprawdź szczegóły

"Gramy w tym turnieju nierówno, raz lepiej, raz gorzej. Mamy jednak sporo szczęścia, a poza tym widać, że w naszej drużynie drzemie spory potencjał. Tak jak przypuszczałem, wszystkie mecze z naszym udziałem są niezwykle zacięte. Przed kolejnymi spotkaniami jestem jednak optymistą, bo wiem, że takie zwycięstwa jak z Białorusią niesamowicie podbudowują chłopaków i dodają pewności siebie" - dodał Siódmiak.

Reklama

Wicemistrz oraz brązowy medalista mistrzostw świata przekonuje, że polscy piłkarze ręczni zrealizowali już w tej imprezie plan minimum.

"Przed mistrzostwami Europy chyba niewiele osób dawało nam szansę na zajęcie miejsca na podium. Dla mnie planem minimum było wywalczenie w Danii miejsca w pierwszej ósemce mistrzostw Europy, a tym samym i świata. I to zadanie zostało już zrealizowane. Powiem szczerze, że w czołowej czwórce widziałem Duńczyków, Hiszpanów, Francuzów i Chorwatów. Mam nadzieję, że tych ostatnich zastąpią Polacy" - ocenił.

Siódmiak nie chce jednak roztaczać przed "Biało-czerwonymi" medalowych wizji. "Nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość. Skupmy się na małych krokach, a sytuacja sama się wykrystalizuje. Dlatego teraz najważniejszy dla nas jest wtorkowy mecz ze Szwecją. Dopiero po tym spotkaniu będziemy myśleć o środowej konfrontacji z Chorwacją" - stwierdził.

133-krotny reprezentant Polski uważa, że biało-czerwoni są w stanie we wtorek pokonać Szwecję. "Szwecja to dobry i ułożony zespół, niemniej znajduje się w naszym zasięgu. Spodziewam się kolejnej zaciętej konfrontacji, w której jedna z drużyn wygra różnicą najwyżej 1-2 bramek. Liczę również, że w tej potyczce umiejętnie zostanie wykorzystany Karol Bielecki, którego trzeba wyprowadzić na rzut" - skomentował.

W ostatnim meczu drugiej fazy mistrzostw Europy Polacy zmierzą się w środę również w Aarhus z Chorwacją. To spotkanie może zadecydować o awansie jednej z drużyn do strefy medalowej.

"Zawodnicy z Bałkanów są teoretycznie silniejszą ekipą od Polski, co nie znaczy, że w tej konfrontacji jesteśmy skazani na porażkę. To jest turniej, w którym o wyniku decyduje często dyspozycja dnia albo różne urazy" - zauważył.

Były mistrz Polski i Szwajcarii jest pod szczególnym wrażeniem postawy w mistrzostwach Europy Mariusza Jurkiewicza.

"Mariuszowi wyjątkowo posłużył powrót po wielu latach do Polski. To jego najlepszy sezon. W tej imprezie to właśnie Kaczka ciągnie cała drużynę. Nie tylko świetnie prowadzi grę, ale zdobywa też sporo bramek. Widać również, że po kontuzji do wysokiej formy zbliża się Michał Jurecki. Coraz lepiej funkcjonują też nasze skrzydła. Bardzo dobrze się stało, że do kolegów w trakcie turnieju dołączył Patryk Kuchczyński. Wielką klasę jak zwykle potwierdził Sławomir Szmal" - podsumował Artur Siódmiak.

Polska czy Szwecja? Dołącz do dyskusji na forum!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL