Reklama

Reklama

ME piłkarzy ręcznych - Jurasik: Wyszomirski miał "dzień konia"

- Piotr Wyszomirski miał dziś "dzień konia". Bronił fenomenalnie. Ale też podziękował pewnie obrońcom - podsumował występ polskiego bramkarza w meczu ze Szwecją podczas mistrzostw Europy Mariusz Jurasik, wielokrotny reprezentant kraju, zawodnik Górnika Zabrze.

Polscy szczypiorniści wygrali 35-25, a Wyszomirski zmienił między słupkami Sławomira Szmala, który wyszedł w podstawowym składzie.

- Sławek miał utrudnione zadanie, bo nasz zespół zaczął mecz nieco ospale. W efekcie Szwedzi skutecznie rzucali z każdej pozycji. A Piotrek obronił jedną, drugą sytuację sam na sam, dając pozytywny impuls. Bronił świetnie, jednak nie bez znaczenia była nasza lepsza gra w defensywie - dodał Jurasik, który w kadrze rozegrał 207 meczów. Przyznał, że nie spodziewał się takiego wyniku.

Reklama

- Przed meczem chyba nikt z fachowców takiego obrotu sprawy nie przewidywał. Szwedzi przecież w duńskich mistrzostwach spisywali się dotąd bardzo dobrze, są wicemistrzami olimpijskimi. Tak to bywa, że jak się drużynie zaczyna układać - wtedy wszystkim wychodzi wszystko. Rywale w drugiej połowie grali zbyt indywidualnie, za szybko chcieli kończyć akcje, rzucali z nieprzygotowanych pozycji - wyliczał zawodnik Górnika.

Zauważył, że w środę Polaków w meczu z Chorwatami czeka coś w rodzaju ćwierćfinału, bo wygrana daje awans do najlepszej czwórki mistrzostw.

- No i nie ma już żadnych kalkulacji - po prostu trzeba się dobrze wyspać, wymasować, odpocząć i grać o zwycięstwo - stwierdził.

Jego zdaniem kibice obserwując grę Polaków w Danii nie mogą narzekać na brak emocji. - Potwierdza się teoria, że piłka ręczna to najciekawsza dyscyplina do oglądania zarówno na żywo w hali, jak i w telewizji - zakończył Jurasik.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL