Reklama

Reklama

ME piłkarzy ręcznych. Janusz Czerwiński: Dobra defensywa, nieskuteczny atak

- Świetni bramkarze, solidna obrona, ale i wiele braków w ataku - to według honorowego prezesa ZPRP Janusza Czerwińskiego główne cechy polskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych, którzy w Danii zajęli szóste miejsce w mistrzostwach Europy.

Występ podopiecznych Michaela Bieglera, pomimo porażki w spotkaniu o piąte miejsce z Islandią 27-28, ocenia pozytywnie.

"To wielki sukces, że zespół w przebudowie zdołał wywalczyć szóste miejsce. Udało mu się nawiązać ze wszystkimi drużynami, nawet tymi z którymi przegrał, wyrównaną walkę" - powiedział były rektor gdańskiej AWFiS prof. Janusz Czerwiński.

Do największych pozytywów ME zaliczył grę kilku młodych zawodników drużyny narodowej.

"Cieszy mnie to, że pokazało się kilku młodych zawodników. Potwierdzili swoje prawo do gry w reprezentacji i w najbliższym czasie będzie z nich pociecha. Tych zmian powinniśmy jeszcze dokonać ze dwie, trzy, bo w polskich klubach można znaleźć kilku obiecujących graczy" - dodał były wieloletni prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Reklama

Wśród najbardziej obiecujących zawodników wymienił czterech.

"Z młodych wyróżniłbym skrzydłowego Jakuba Łucaka i obrotowego Kamila Syprzaka, który z każdym meczem grał coraz lepiej. Poza tym dobrze grali Michał Szyba i Piotr Chrapkowski, który stał się jednym z filarów w obronie" - stwierdził.

Prof. Czerwiński chwalił "Biało-czerwonych" za wolę walki.

"Ten zespół do końca trwał, walczył, pomimo że miał bardzo trudnych przeciwników. To musiało się podobać kibicom, bowiem nawet w sytuacjach, kiedy wydawało się, że stoją na przegranej pozycji, potrafili się podnieść i wygrać. To świadczy o tym, że możliwości w nich drzemią ogromne" - podkreślił.

Robiąc podsumowanie mistrzostw w wykonaniu polskiej ekipy w superlatywach wyrażał się o bramkarzach i defensywie, ale nie szczędził słów krytyki pod adresem gry w ataku.

"W obronie grali całkiem przyzwoicie. Zupełnie dobrze wypadli nasi bramkarze. Nawet w niektórych meczach znakomicie i na tle innych zespołów wyróżniali się. Słabością naszego zespołu był atak. Tu po pierwsze brakuje szybkiego wznowienia gry, co stosują wszystkie najlepsze drużyny. Kontratak prowadzony był w jednej linii, co moim zdaniem nie daje szans, aby pozytywnie rozwiązać daną sytuację. Z kolei w ataku pozycyjnym za mało było gry kombinacyjnej" - ocenił.

Największą słabością jego zdaniem była gra skrzydłowych.

"Na tle innych drużyn nasze skrzydła wypadły kiepsko. Łucak jest młody i co zrozumiałe nie jest jeszcze stabilnym zawodnikiem, ale to materiał na rasowego gracza" - podkreślił.

Czerwiński uważa, że reprezentantom powinno się rozplanować specjalny program samodoskonalenia.

"Zawodnikom, którzy są przeznaczeni do gry w 2016 roku w mistrzostwach Europy w Polsce, szczególnie tym młodym, należy dać zadania indywidualne. Oni muszą sami nad sobą pracować, a nie poprzestawać tylko na tym czego ich uczą w klubie" - uznał.

Urodzony 24 października 1936 roku Czerwiński był szkoleniowcem kadry w latach 1967-76. Wraz z trenerem Stanisławem Majorkiem doprowadził drużynę narodową w 1976 roku w Montrealu do brązowego medalu olimpijskiego. W latach 1988-96 był prezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Był także m.in. selekcjonerem zespołów Islandii i Grecji.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje