Reklama

Reklama

​ME piłkarek ręcznych. Trener Leszek Krowicki: Przed nami trudne zadanie

Po porażkach różnicą dziewięciu bramek z Francją i Holandią polskie piłkarki ręczne jeszcze nie straciły szans na awans do drugiej rundy mistrzostw Europy w Szwecji. Muszą wygrać z Niemkami w czwartek. "To będzie trudne zadanie" - powiedział trener Leszek Krowicki.

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że ten trzeci mecz może nam odebrać wszelkie nadzieje. Zwycięstwo i ewentualnie punkt Holenderek w spotkaniu z Francuzkami da nam szansę na awans i trzeba to wykorzystać. Będziemy próbować, nikt nie składa broni" - powiedział selekcjoner biało-czerwonych w Kristianstad, gdzie gra grupa B rundy wstępnej ME.

Reklama

Spotkanie Polska - Niemcy rozpocznie się o godz. 18.30. Biało-czerwone, żeby być pewne awansu do rundy zasadniczej muszą wygrać różnicą co najmniej siedmiu bramek.

"Czasami jest tak, że w obronie będzie wszystko grało, wyprowadzimy sporo kontrataków i od początku wszystko zaskoczy. Nie można tego zaplanować, ale zrobimy wszystko, żeby wygrać. Niemki reprezentują mocną ligę, grają na międzynarodowym poziomie. To grupa zawodniczek, które wiedzą o co chodzi i do tej pory prezentowały się dobrze" - dodał szkoleniowiec.

Przy niższej wygranej Polki będą musiały czekać na rozstrzygnięcie rywalizacji pomiędzy wicemistrzyniami świata Holenderkami a wicemistrzyniami olimpijskimi Francuzkami, która rozpocznie się o 20.45. Aby ekipa Krowickiego grała dalej, "Pomarańczowe" nie mogą przegrać. Oba zespoły mają już zapewniony awans, ale nie ma mowy o odpuszczeniu meczu, gdyż wynik będzie się liczył w następnej fazie turnieju.

"Zrobimy wszystko, żeby wygrać. Nie czeka nas łatwe zadanie, ale wiedzieliśmy o tym przed turniejem. Analizujemy grę Niemek, spróbujemy znaleźć słabe punkty i będziemy chcieli zneutralizować to, co robią dobrze" - dodał Krowicki, który niedawno objął reprezentację po Duńczyku Kimie Rasmussenie, obecnie opiekunie Węgierek.

Krowicki przed wyjazdem do Szwecji znacznie odmłodził skład, na mistrzostwa zabrał kilka debiutantek. Pomimo wysokich porażek w Kristianstad, jest dobrej myśli.

"Krok, który poczyniłem przy budowaniu tej reprezentacji, patrząc na przyszłość, moim zdaniem jest prawidłowy. Jasne, że widzimy błędy, które robimy i różnice między nami a doświadczonymi zawodniczkami. Nad tym musimy pracować, ale nie sądzę, żeby inny sposób postępowania z tym zespołem przyniósł lepsze sportowe efekty" - ocenił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje