Reklama

Reklama

ME piłkarek ręcznych. Kinga Achruk: Nie będziemy kalkulować

Czwartkowy mecz z Niemkami może być ostatnim występem Polek w mistrzostwach Europy piłkarek ręcznych w Szwecji. Aby myśleć o awansie muszą wygrać. „Nie będziemy nic kalkulować” – oświadczyła kapitan drużyny Kinga Achruk.

"Wychodząc na parkiet będziemy walczyć do samego końca. Wiemy o co gramy, walczymy z orzełkiem na piersi i nie poddamy się. To może być nasz ostatni mecz, więc nie będziemy kalkulować i damy z siebie 100 procent" - powiedziała rozgrywająca reprezentacji, cytowana na oficjalnej stronie Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Reklama

"Biało-czerwone" we wcześniejszych spotkaniach grupy B turnieju finałowego ME przegrały w Kristianstad z Francją 22:31 i Holandią 21:30.

"Ciężko jest zapomnieć o tych meczach. Były to dwie bolesne porażki dla naszego zespołu. Gryzłyśmy parkiet, chciałyśmy walczyć, ale wynik nam uciekł. Taki jest sport. Musimy zapomnieć, być profesjonalistkami, podnieść się i walczyć" - dodała.

Największym mankamentem drużyny, od niedawna prowadzonej przez Leszka Krowickiego, jest nieskuteczność. "Czasem brakowało nam szczęścia. Myślę, że wypracowałyśmy sobie dużo sytuacji do zdobycia bramek, ale nasza skuteczność nie była zadowalająca. Bramkarka Holandii (Tess Wester) zagrała świetne zawody. W reprezentacji Niemiec na tej pozycji występuje gwiazda, Clara Woltering. Do tej pory zagrała rewelacyjnie i będziemy musiały włożyć więcej sił, żeby zdobywać bramki" - oceniła.

Reprezentacja Polski została znacznie odmłodzona przez nowego selekcjonera. Według Achruk potrzeba będzie jeszcze trochę czasu, żeby się odpowiednio zgrać.

"To dopiero nasze drugie zgrupowanie razem. Cały czas musimy się porozumiewać, doszlifowywać, także potrzebujemy czasu. Nie możemy też zapomnieć z kim grałyśmy. Były to wicemistrzynie olimpijskie, wicemistrzynie świata, ale nie chcę się usprawiedliwiać" - podkreśliła rozgrywająca Buducnosti Podgorica.

Prowadzone przez byłego selekcjonera męskiej reprezentacji Polski Michaela Bieglera Niemki, które przed ME były oceniane jako najłatwiejsze rywalki w grupie B, na początek sprawiły niespodziankę pokonując srebrne medalistki MŚ 2015 Holenderki 30:27. Potem uległy Francuzkom 20:22.

"Wszyscy mówili, że Niemki są naszym najsłabszym rywalem w grupie, ale już w pierwszym meczu sprawiły niespodziankę. We wtorek też walczyły jak równy z równym i na pewno nie będzie to łatwe spotkanie. Zostawimy serce na boisku i gramy o zwycięstwo. Mamy nadzieję, że wszystko potoczy się po naszej myśli. Nie ma rzeczy niemożliwych, ale nie chcemy kalkulować" - zapowiedziała skrzydłowa drużyny narodowej Katarzyna Janiszewska.

Podobnie jak Achruk docenia wysoki poziom prezentowany przez bramkarki drużyn rywalek.

"W meczu z Holandią w pierwszej połowie nasza obrona funkcjonowała całkiem nieźle, a Holenderki miały trudności ze zdobyciem bramki z ataku pozycyjnego. Trafiały głównie z kontrataku, po naszych błędach. Na dodatek świetną skuteczność miała Tess Wester. Równie dobra jest bramkarka Niemek, dlatego musimy uważać na swoje rzuty" - zauważyła Janiszewska.

Czwartkowe spotkanie Polska - Niemcy w Kristianstad rozpocznie się o 18.30. Aby myśleć o awansie biało-czerwone muszą wygrać, najlepiej różnicą co najmniej siedmiu goli, wtedy nie będą musiały się oglądać na wynik meczu Holandia - Francja (godz. 20.45). Jeśli zwycięstwo będzie mniejsze, żeby Polki mogły grać dalej "Pomarańczowe" nie mogą przegrać.

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Achruk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje