Reklama

Reklama

ME piłkarek ręcznych - Alina Wojtas: Trzymajcie kciuki!

Polskie piłkarki ręczne awansowały do drugiej rundy mistrzostw Europy, które rozgrywane są na Węgrzech i w Chorwacji. W decydującym spotkaniu "Biało-czerwone" pokonały reprezentację Rosji 29-26, a jedną z bohaterek tego zwycięstwa była Alina Wojtas. Po meczu w Gyoer z rozgrywającą reprezentacji Polski rozmawiała Sylwia Urban.

Cudownie. I przede wszystkim na twoje ręce składam podziękowania.

Alina Wojtas: - Był to bardzo emocjonujący mecz. Zdawałyśmy sobie sprawę, że taki będzie, bo zarówno nam jak i Rosjankom bardzo zależało na tym, żeby wyjść. Zdobyć te upragnione dwa punkty, które pozwolą awansować dalej. To my wygrałyśmy. W końcu zagrałyśmy jak drużyna. Każda doskonale się uzupełniała. I tak jak mówiłam, że to czas będzie grał na naszą korzyść, że to nasze zgranie wyjdzie. Pokazałyśmy, że jesteśmy mocną drużyną. I głęboko wierzę, że ta następna runda będzie o wiele lepsza w naszym wykonaniu.

Wreszcie wychodziły wam rzuty i przed wszystkim tobie te rzuty wychodziły. Co zrobiłaś, że zaczarowałaś tę piłkę tak skutecznie?

- Nie, to nie ja. To te siedem zawodniczek walczących na boisku i te siedem, jeszcze bardziej tych siedem siedzących zagrzewających nas do walki na parkiecie. Ta piłka siedziała. Myślę, że to też było spowodowane tym, że znalazłam odpowiedni dystans do bramki, z którym miałam problemy. Gdzieś w klubie to funkcjonowało. Tutaj dopasować się do reszty zespołu jest naprawdę bardzo ciężko, ale czas będzie grał na naszą korzyść i sprawimy jeszcze niejedną niespodziankę.

Na pewno w meczu z Rosjankami taki bodziec do walki dała wam wasza bramkarka - Izabela Prudzienica. Wyłapała kilka takich piłek, które mogły obrócić się na waszą niekorzyść.

-  Dokładnie. Podziękowania dla Izy. Zagrała rewelacyjnie. Razem z Gosią tworzą świetny duet i to my musimy im pomagać. Dawać tego jeszcze większego, lepszego "powera" - tak jak one nam dają swymi dobrymi interwencjami. To jest niesamowite. Naprawdę bardzo się cieszymy.

Czy jakieś złośliwości na boisku ze strony Rosjanek były, czy nie? Tego nie widać z trybun, zwłaszcza jak siedzi się wysoko.

- To jest sport więc te emocje gdzieś się tam ujawniają. Ja chyba rozwaliłam niechcący jednej nos, ale to było zupełnie przypadkowe. Staram się na to nie zwracać uwagi. Po prostu pokażemy, że jesteśmy lepsze sportowo i tak trzeba na to reagować.

Grajcie dalej tak cudownie jak z Rosją.

- Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy za nas trzymali. Znowu był mecz z horrorem. Trzymajcie za nas kciuki, a my postaramy się nie zawieść was. Dzięki!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje