Reklama

Reklama

Łomża Vive Kielce - Stal Mielec. Lijewski: Nasza postawa była niedopuszczalna

Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce odnieśli dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie, pokonując Stal Mielec 35:28, choć do przerwy sensacyjnie prowadzili goście 17:14. "To co zaprezentowaliśmy w pierwszej połowie było niedopuszczalne" - powiedział ich drugi trener Krzysztof Lijewski.

Po pierwszych 30 minutach kibice w kieleckiej Hali Legionów przecierali oczy ze zdumienia. Mielczanie nie przestraszyli się renomowanego rywala i sensacyjnie prowadzili 17:14. Co prawda w drugiej połowie wszystko wróciło już do normy, ale przedostatni zespół tabeli sprawił mistrzom Polski sporo kłopotów.

"Możemy być zadowoleni z tych pierwszych 30 minut. Graliśmy wtedy konsekwentnie i trzymaliśmy się przedmeczowych założeń. W drugiej połowie widać już było, że gramy z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Wykorzystywali każdy nasz błąd. Poszło kilka kontr z ich strony i skończyło się to naszą porażką" - powiedział kołowy Stali Antonio Pribanic.

Reklama

Mimo porażki trener gości Rafał Gliński chwalił swoich podopiecznych, co zrozumiałe głównie za postawę w pierwszej części meczu. "Wiedzieliśmy do kogo przyjeżdżamy. Fajnie jednak, że mój zespół powalczył. Przede wszystkim w pierwszej połowie postawiliśmy się drużynie z Kielc. Cieszę się, że założenia, o których sobie powiedzieliśmy w szatni przed meczem były do przerwy wykonywane" - podkreślił Gliński.

Po zmianie stron zespół z Podkarpacia niewiele już miał do powiedzenia. Kielczanie zaczęli grać w obronie dużo agresywniej i szybko przejęli kontrolę nad meczem.

"Przestrzegałem chłopaków, aby nie oddawali rzutów zbyt szybko. Zabrakło nam konsekwencji, jaką prezentowaliśmy w pierwszej połowie. Z takim rywalem nie można tak grać" - ganił swoich zawodników za postawę w drugich 30 minutach szkoleniowiec Stali.

Zawodnicy mistrza Polski przyznali po meczu, że postawa zespołu z Mielca była dla nich sporym zaskoczeniem. "Nikt z nas się nie spodziewał, że Stal aż tak dobrze się zaprezentuje. Naprawdę to był ciężki mecz. Zakładaliśmy sobie, że będziemy kontrować rywala, a tak nie było. To rywale wyprowadzali kontry i znaleźliśmy się w lekkich tarapatach. W drugiej połowie wrzuciliśmy jednak kolejny bieg. Zagraliśmy mocniej w obronie i mecz przebiegał już pod naszą kontrolą" - zaznaczył bramkarz Mateusz Kornecki.

Mimo dziewiątego zwycięstwa w sezonie, drugi trener kielczan Krzysztof Lijewski miał sporo pretensji do swojego zespołu. "Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla naszej postawy. To co zaprezentowaliśmy w pierwszej części spotkania było niedopuszczalne. Graliśmy zbyt statycznie i pasywnie w obronie. Nie było w drużynie komunikacji, a przeciwnik oddawał rzuty z dogodnych sytuacji. Rywal udowodnił, że w piłkę ręczną grać potrafi" - krytykował swój zespół Lijewski.

"W drugiej połowie nasza gra była bardziej poukładana. Przede wszystkim było już więcej chęci i ambicji z naszej strony. W kilka minut odwróciliśmy losy pojedynku i kontrolowaliśmy go już do końca" - dodał asystent Tałanta Dujszebajewa.

Po dziewięciu kolejkach ekstraklasy na czele tabeli z kompletem punktów są Vive i Orlen Wisła Płock - po 27. Stal zajmuje 13. pozycję z czterema.

Autor: Janusz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy