Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Xavi Sabate: jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa

Orlen Wisła fatalnie rozpoczęła dwumecz z Bjerringbro Silkeborg, zwycięzcą grupy C, o awans do TOP 16 Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu w Płocku Wisła przegrała 22:26 i jest w bardzo trudnej sytuacji, bo musi odrobić czterobramkową stratę.


"Dopiero 60 minut jest za nami, drugie 60 zagramy w niedzielę. Szkoda, że nie udało się pokonać rywali przed własną publicznością, ale my nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, piłka nadal jest w grze" - powiedział na konferencji prasowej trener Orlen Wisły Xavi Sabate.

W sobotę 23 lutego w Orlen Arenie, w pierwszym dwumeczu o awans do TOP 16, gospodarze przez 40 minut dotrzymywali kroku rywalom. Bardzo źle zagrali jednak w ostatnich dwudziestu.

Zwycięstwo dla Bjerringbro wywalczyło dwóch piłkarzy: Sebastian Skube, który w decydującej części spotkania trafił siedem razy do płockiej bramki i Nikolaj Nielsen, który dołożył cztery gole.

Reklama

"Za nami dopiero 60 minut gry tej rywalizacji, która trwa 120 minut. Oczywiście był to ważny mecz, bo przed własną publicznością, ale nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Bjerringbro jest bardzo dobrą drużyną, w swoim składzie ma zawodników o niesamowitych umiejętnościach indywidualnych, co widzieliśmy w pierwszym meczu, a do tego piłkarzy z bardzo bogatym doświadczeniem, medalistów mistrzostw świata i Europy. Wymienię tylko Michaela Knudsena, czy Jespera Noddesbo, który wiele sezonów spędził w Barcelonie" - powiedział Sabate.

"Fakt, że gramy na wyjeździe, nie będzie naszym atutem, dlatego spodziewamy się, że mecz będzie bardzo dużym wyzwaniem. Trudno przewidzieć, jak się zakończy, ale zapewniam, że jedziemy tam powalczyć o awans. Gdybyśmy jechali z innym zamiarem, albo nie mieli takiej wiary, to ta podróż byłaby niepotrzebna. Za nami 60 minut, a przed nami druga połowa dwumeczu i wierzę, że drużyna będzie walczyła i starała się straty odrobić" - dodał.

Na pytanie PAP, czy drużyna wspólnie oglądała ten pojedynek i jakie wnioski zostały wyciągnięte, trener Sabate wyjaśnił."Wspólne oglądanie meczu jest zawsze po każdym meczu. Pierwsze 40 minut drużyna zagrała zespołowo, co uważam za jeden z najsilniejszych jej punktów. W zasadzie przez 40 min. gra wyglądała tak, jak to sobie zaplanowałem, a drużyna realizowała założenia przedmeczowe. Później, w dwudziestu minutach, coś się zmieniło, pojawiło się dziwne napięcie między zawodnikami. Próbowali zbyt szybko oddawać, często nieprzygotowane, rzuty. Chyba chcieli zbyt szybko zbudować przewagę, która była naszym celem. I wtedy doszło do indywidualnego pojedynku między naszymi piłkarzami i drużyną Bjerringbro. Rywale odrobinę podwyższyli ustawienie w obronie, pod naszych rozgrywających, więcej miejsca zrobiło się na kole, ale piłki nie zawsze docierały do celu. Rozgrywający musieli rzucać na bramkę z nie do końca czystych pozycji, co także ułatwiło zadanie bramkarzowi rywali" - wyjaśnił powody porażki trener.

Zdaniem trenera Sabate, pocieszające jest to, że mimo słabej gry przez ostatnie 20 minut spotkania, jego zespół przegrał tylko czterema bramkami. Taka różnica jest do odrobienia.

Drugi mecz o awans do TOP 16 Orlen Wisła zagra z Bierringbro Silkeborg w niedzielę 3 marca. Początek zaplanowano na godz. 15.10.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL