Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Tałant Dujszebajew: Musimy ograniczyć błędy do minimum

W pierwszym tegorocznym meczu Ligi Mistrzów piłkarze ręczni PGE Vive zmierzą się w sobotę na wyjeździe ze szwedzkim IFK Kristinastad. - Grają bardzo szybko, dlatego musimy ograniczyć błędy w ataku, aby uniknąć kontr – powiedział trener kielczan Tałant Dujszebajew.

Po dwumiesięcznej przerwie wznawia rozgrywki Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych. Gdyby patrzeć tylko na układ tabeli grupy A zdecydowanym faworytem są kielczanie, którzy mają od skandynawskiej drużyny siedem punktów więcej. Ale w kieleckim obozie nikt nie zamierza lekceważyć rywala, który w październiku ubiegłego roku w pierwszym meczu tych drużyn zaprezentował się w Kielcach z bardzo dobrej strony (Vive wygrało 33-31) i był o krok od sensacyjnego zwycięstwa nad mistrzem Polski.

"W pierwszej połowie zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze, świetnie grając w ataku. Później wystarczyło jednak, że oddaliśmy z pięć, sześć niecelnych rzutów i przeciwnik karcił nas kontrami. Jeszcze na kwadrans przed końcem przegrywaliśmy dwoma bramkami i dopiero końcówka zadecydowała o naszym zwycięstwie. To już świadczy o potencjale tej drużyny, która we własnej hali może być jeszcze groźniejsza" - wspominał spotkanie sprzed czterech miesięcy trener Vive.

Reklama

Mistrzowie Szwecji cały czas mają szansę na awans do fazy play off. W obecnych rozgrywkach potrafili pokonać na wyjeździe obrońcę trofeum francuskie Montpellier (31-30), a we własnej hali okazali się lepsi od wicemistrza Węgier Telekomu Veszprem (32-29).

"Grają bardzo szybką piłkę ręczną. Musimy zagrać konsekwentnie w ataku i błędy ograniczyć do minimum. Każda nasza strata może być początkiem szybkiej kontry rywali. Jeśli już zgubimy piłkę to musimy jak najszybciej wracać do obrony. Nie możemy sobie pozwolić na chwile przestoju" - przestrzegał przed szwedzkim zespołem Dujszebajew.

Mistrzowie Polski w Kristianstad wystąpią osłabieni brakiem Luki Cindricia i Alexa Dujshebaeva. Młodszy syn trenera Vive podczas ostatnich mistrzostw świata zerwał więzadło w kolanie, ma też uszkodzoną łękotkę i w tym sezonie nie zobaczymy go już na parkiecie. Cindric podczas tego samego turnieju doznał urazu mięśnia przywodziciela i aktualnie przechodzi w Chorwacji rehabilitację. Nie zagra w pierwszych trzech meczach Ligi Mistrzów (z IFK Kristianstad, Montpellier i Rhein-Neckar Loewen). Jest szansa, że Chorwat wystąpi w ostatnim meczu fazy grupowej z Telekomem Veszprem.

"Luka to jeden z najlepszych środkowych rozgrywających na świecie. Nie muszę chyba tłumaczyć jak duże to osłabienie dla naszej drużyny. To tak jakby Barcelona grała bez Leo Messiego. Ale kontuzje to nieodłączny element tej dyscypliny. Nie ma co narzekać, wyjdziemy na parkiet i będziemy walczyć’ - zapowiedział szkoleniowiec.

Sobotnie spotkanie ma duży ciężar gatunkowy dla obu drużyn. Szwedzi walczą o awans do fazy pucharowej, a kielczanie o drugie miejsce w grupie. "Doskonale zdajemy sobie sprawę z rangi tego pojedynku. Pozostały nam jeszcze cztery spotkania. Każde z nich jest jak finał. Czeka nas w Szwecji bardzo trudne zadanie, tym bardziej, że rywale w odróżnieniu od nas zagrają w najsilniejszym składzie. Musimy zarówno w obronie, jak i w ataku zagrać swój najlepszy handball" - nie ukrywał trener 15-krotnych mistrzów Polski.

Na czele tabeli grupy A jest Barca Lassa (18 punktów), która pewnie zmierza po bezpośredni awans do ćwierćfinału. Za plecami mistrza Hiszpanii trwa walka o drugą lokatę. Na razie zajmuje ją Vardar Skopje (15 punktów). Mistrz Macedonii mecz 11. kolejki rozegrał już w środę, pokonując na wyjeździe Rhein-Neckar Loewen 30-27. Ekipa z Mannheim zgromadziła do tej pory 12 punktów podobnie jak Telekom Veszprem i piąty w tabeli zespół z Kielc. Drużyna z Kristianstad z siedmioma punktami zajmuje siódmą pozycję.

Sobotni mecz IFK Kristianstad z PGE Vive Kielce rozpocznie się o godz. 19.

Autor: Janusz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL