Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Skomplikowana sytuacja Orlenu Wisły Płock

Po porażce w meczu z Kadetami w Schaffhausen, nasza sytuacja mocno się skomplikowała. W sobotę zmierzymy się z THW Kiel i choć będzie bardzo trudno, to powalczymy o trzecie zwycięstwo w tych rozgrywkach” - powiedział prezes SPR Wisła Płock Artur Zieliński.

Do Szwajcarii, do najsłabszej drużyny grupy A, która przed meczem nie miała żadnego punktu na swoim koncie, płocka drużyna jechała po zwycięstwo.

Reklama

"Na własne życzenie skomplikowaliśmy swoją sytuację. Teraz musimy szukać punktów w innych meczach. W sobotę będzie ostatnia szansa w tym roku, zagramy na wyjeździe z THW Kiel. Nie możemy popełnić takich błędów, jak przed tygodniem w Schaffhausen. Jeśli uda nam się zapunktować, będziemy mogli spokojnie przygotować się do kolejnych spotkań, by awansować do fazy pucharowej" - dodał Zieliński.

Wspominać porażki z Kadetami nie chciał także trener Orlen Wisły Piotr Przybecki.

"Nie mamy czasu na rozpamiętywanie, musimy tylko zdać sobie sprawę, dlaczego doszło do porażki. Najważniejsze, to wziąć się do roboty. Na papierze nie jesteśmy faworytem w meczu z THW Kiel, ale jeśli wrócimy na odpowiedni poziom grania defensywnego, żeby pomóc naszym bramkarzom, to możemy pokusić się o niespodziankę" - zapewnił.

Zdaniem trenera drużyna musi zrozumieć, że ma grać wspólnie.

"Nie możemy sobie pozwolić na zbyt wiele błędów, bo rywal każdy z nich wykorzysta przeciwko nam. Nie możemy się spóźniać, zwłaszcza w grze obronnej, by bramki nie wpadały zbyt łatwo, jak to było w meczu ze Szwajcarami. To jest podstawa i to musimy poprawić. Z drużynami tego typu co Kiel, żeby wygrać, trzeba grać na najwyższym poziomie, a my jedziemy tam po zwycięstwo, nie po to, żeby odbyć wycieczkę".

W Kilonii trener nie będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Kontuzje leczą Zbigniew Kwiatkowski i Mateusz Piechowski. Gilbert Duarte lekko skręcił w ligowym meczu staw skokowy, nie wiadomo, czy będzie gotów do gry w pojedynku z Kiel.

Przybecki ma przygotowane założenia przed meczem 8. kolejki.

"Trudno mówić o rozpracowaniu rywali, bo tak naprawdę tych najlepszych drużyn nie można rozpracować. Oczywiście mamy plan działania, już pokazaliśmy to w naszej hali, wygrywając miesiąc temu z Kiel, ale trzeba to powtórzyć. Musimy zagrać agresywnie w obronie. Wiemy, że oni mają swoje problemy, dla nich to jest też ciężki sezon. Ze składu wypadł Henrik Toft Hansen, trzeba to wykorzystać, szczególnie w ataku. Z drugiej strony, na pewno będzie miał kto go zastąpić" - podkreślił trener Wisły.

Zespół THW prowadzony przez Alfreda Gislasona to marka sama w sobie i nawet jak ma trudniejszy sezon, to i tak jest bardzo groźny. "W trzech spotkaniach derbowych, choć byli skazywani na porażki, dwa razy wygrali z Flensburgiem, pokazali charakter. Teraz chodzi o to, żebyśmy my też pokazali charakter. Dużo będzie zależało od tego, jak Domagoj Duvniak wprowadzi zespół w mecz, czy jest w stanie kierować zespołem, grać intensywnie w obronie i do tego jeszcze zdobywać bramki. Musimy zmusić go do popełnienia błędu. A to niekoniecznie wystarczy, bo wiadomo, że on ma po bokach zawodników, którzy nie wypadli sroce spod ogona.

- W Płocku wygraliśmy, bo nie pozwoliliśmy im rozwinąć skrzydeł, zagraliśmy dobrze w obronie, a Corrales spisał się ponadprzeciętnie w bramce. Dlatego udało nam się ich zatrzymać. Trudno to będzie powtórzyć. U nas musi się bardzo dużo rzeczy złożyć i wielu zawodników musi pomóc, zagrać na ponadprzeciętnym poziomie, żebyśmy mogli wywalczyć w Kilonii punkty. Ważne, że to nie jest niemożliwe. Oni są żądni rewanżu, są pod presją, muszą u siebie wygrać, a my... też chcemy i musimy" - powiedział Przybecki.

Mecz THW Kiel - Orlen Wisła rozegrany zostanie 3 grudnia, początek wyznaczono na godz. 17.30. W pierwszym meczu płocczanie pokonali rywali 24:22.


Dowiedz się więcej na temat: Orlen Wisła Płock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje