Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych - Pick Szeged - Vive Kielce 26:27

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce wygrali w Szeged z miejscowym zespołem Pick 27-26 (14-11) w 8. kolejce Ligi Mistrzów. Mistrz Polski z kompletem punktów prowadzi w tabeli grupy D i zapewnił sobie już awans do fazy pucharowej z pierwszego miejsca.

Nie pomylili się eksperci z Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF) nadając sobotniemu spotkaniu w Szeged status "meczu tygodnia" premiowany szeroką transmisją telewizyjną w kilkunastu krajach kontynentu. Mecz na szczycie tabeli grupy D w hali Varosi Sportcsarnok było pełnym emocji widowiskiem, którego końcówka spokojnie zasługuje na określenie sportowego dreszczowca.

Pierwsza połowa spotkania zdecydowanie należała do kielczan. Już w początkowych minutach zawodnicy Vive doskonale prezentowali się zarówno w ataku, jak i obronie. W 15. minucie, po golu Michała Jureckiego, prowadzili 9:5 i kontrolowali wydarzenia na boisku. Mimo słabszych fragmentów udało im się zejść na przerwę z trzybramkową zaliczką (14:11).

Reklama

Dużo gorzej kielczanie zaprezentowali się w drugiej odsłonie. Po zamianie stron zaczęła szwankować skuteczność w ataku oraz pomysły na obronę przed coraz bardziej rozpędzającymi się gospodarzami. Dość powiedzieć, że w ciągu niespełna 10 minut tej części Pick nie tylko odrobił trzybramkową stratę, ale także odskoczył na dwa trafienia. W 39. minucie prowadził bowiem już 18:16. Duża w tym zasługa reprezentanta Polski, bramkarza węgierskiego zespołu Piotra Wyszomirskiego, który doskonale radził sobie z rzutami szczypiornistów z Kielc.

Najtrudniejszym momentem dla podopiecznych Tałanta Dujszebajewa były okolice 45. minuty, kiedy Pick wygrywał już czterema trafieniami (22:18). Zawodnicy gości gubili się nawet w stuprocentowych sytuacjach, kiedy albo nie trafiali w bramkę, albo nie potrafili znaleźć sposobu na doskonale broniącego w tym spotkaniu Wyszomirskiego.

Przełom nastąpił dopiero po 50. minucie, kiedy mistrzowie Polski rozpoczęli skuteczną pogoń za rywalem. Zdołali wyrównać na pięć minut przed końcem (25:25), kiedy ładnym trafieniem popisał się kołowy Chorwat Żeljko Musa. Od tej chwili do końca meczu wynik oscylował wokół remisu. Emocje były tak duże, że błędy popełniali sędziowie stolikowi omyłkowo przyznając jeden z goli Vive. Musieli dokonać korekty, co zdezorientowało ponad trzytysięczną publiczność w hali Varosi.

Osiemnaście sekund przed końcem spotkania, kiedy na tablicy utrzymywał się (skorygowany już) wynik 26:26, o czas poprosił Dujszebajew. Tuż przed końcową syreną wyrównał Chorwat Ivan Cupic rzucając w swoim stylu efektowną bramkę ze skrzydła. Ostatecznie zwyciężyło Vive 27:26 zapewniając sobie awans do 1/8 finału LM z pierwszego miejsca w grupie.

Po meczu powiedzieli:

Talant Dujszebajew (trener Vive Tauron Kielce): "Ten mecz miał dwie różne odsłony. W pierwszej połowie to my wiedliśmy prym na boisku. Po przerwie sytuacja się bardzo zmieniła, szczególnie w pierwszych 15 minutach, kiedy to popełniliśmy zbyt dużo błędów, które Szeged doskonale wykorzystał i wyszedł na prowadzenie. Moja drużyna w ostatnich 10 minutach pokazała, że ma bardzo mocny charakter, dzięki czemu z czterobramkowej straty wyszliśmy na prowadzenie i wygraliśmy mecz".

Juan Carlos Pastor (trener MOL-Pick Szeged): "Jestem bardzo zawiedziony z powodu przegranej. Byliśmy bardzo blisko dwóch punktów. W ostatnich 15 sekundach mieliśmy dwie możliwości. Pierwsza to bronić remisu, a druga to walczyć o piłkę i spróbować zdobyć bramkę, która dałaby nam zwycięstwo. Próbowaliśmy zrealizować tę drugą. To był chyba nasz błąd, ponieważ ostatecznie przegraliśmy. W pierwszej połowie nie pokazaliśmy, na co nas naprawdę stać, popełnialiśmy za dużo błędów. Pozwoliliśmy kielczanom zdobywać łatwe bramki z kontrataków. Nasza gra uległa zmianie, kiedy na boisku pojawił się Piotr Wyszomirski. Jego interwencje dały wyraźny sygnał do walki. Jestem bardzo zadowolony z tego, że potrafiliśmy się postawić tak silnej i doświadczonej drużynie jak Vive".

Michał Jurecki (zawodnik Vive Tauron Kielce): "To był bardzo trudny mecz, w który włożyliśmy dużo sił i zdrowia. W pierwszej połowie zawody układały się pod nasze dyktando, natomiast w drugiej połowie Szeged udowodnił, że ma bardzo silną drużynę. Za to my pokazaliśmy charakter na boisku i to, że potrafimy wychodzić z trudnych sytuacji. Przyjechaliśmy tu z założeniem, że musimy wygrać. Nie interesowały nas kalkulacje, ile możemy przegrać, żeby utrzymać pierwsze miejsce. Dla nas zawsze najważniejsze jest to, żeby wygrywać i bardzo się cieszę, że dzisiaj nam się to udało".

Zsolt Balogh (zawodnik Pick Szeged): "Jest mi niezwykle przykro, ponieważ zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Pierwsza połowa była bardzo słaba w naszym wykonaniu. W drugiej mieliśmy więcej energii i doprowadziliśmy nawet do czterobramkowej przewagi. Niestety nasi goście pokazali w końcówce, jak bardzo silnym są zespołem i wyrwali nam te dwa punkty".


Pick Szeged - Vive Tauron Kielce 26:27

Pick: Jose Manuel Sierra, Piotr Wyszomirski - Niko Mindegia, Vadkerti Atilla, Jonas Kallman 4, Antonio Garcia 1, Balint Fekete, Szabolcs Zubai 1, Ferenc Ilyes 3, Zsolt Balogh 4, Alen Blazevic, Rajko Prodanovic 6, Dean Bombac 3, Roberto Garcia 2, Vladimir Vranjes 1, Gabor Ancsin 1

Vive: Sławomir Szmal, Marin Sego - Piotr Grabarczyk, Michał Jurecki 5, Grzegorz Tkaczyk 3, Piotr Chrapkowski 1, Karol Bielecki 6, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 2, Krzysztof Lijewski 2, Denis Buntic 1, Zeljko Musa 2, Ivan Czupić 5

Kary: Pick - 10 minut; Vive - 6 min.


Wyniki 8. kolejki i tabela grupy D:

Kadetten Schaffhausen - Aalborg HB  25:25 (14:9)

Dunkerque HB - HC Motor Zaporoże    31:29 (17:17)

Pick Szeged - Vive Tauron Kielce    26:27 (11:14)

tabela:

1. Vive Tauron Kielce      8   8  0  0  248:212   16

2. Pick Szeged             8   6  0  2  224:209   12

3. Dunkerque HB            8   3  0  5  196:202    6

4. Aalborg HB              8   2  2  4  203:210    6

5. HC Motor Zaporoże       8   2  0  6  220:226    4

6. Kadetten Schaffhausen   8   1  2  5  207:239    4


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy