Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. PGE Vive Kielce - Porto 30-25

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce w meczu 12. kolejki Ligi Mistrzów wygrali we własnej hali z portugalskim FC Porto Sofarma 30-25 (12-12).

To szóste zwycięstwo polskiego zespołu w rozgrywkach.

Pierwszy pojedynek tych drużyn drużyna z Porto wygrała 33-30. Mecz rewanżowy także lepiej rozpoczął zespół z Półwyspu Iberyjskiego. W czwartej minucie po trzech bramkach Andre Gomesa goście prowadzili 3-0. Gospodarze po chwilowym przestoju bardzo szybko jednak odrobili straty. Osiem minut później rzut karny wykorzystał Arkadiusz Moryto i było już 5-5.

W 14. min reprezentacyjny skrzydłowy ponownie nie pomylił się z linii siedmiu metrów i mistrzowie Polski po raz pierwszy objęli prowadzenie (7-6). Chwilę później ogromne brawa od kieleckiej publiczności otrzymał Andreas Wolff, który w efektownym stylu obronił rzut karny wykonywany przez Diogo Branquinho. W 17. min kielczanie mogli wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale rzut Blaza Janca obronił Alfredo Quintana.

Reklama

W zespole z Kielc po raz kolejny popisową partię rozgrywał Wolff, który po pierwszej części pojedynku miał 45 proc. skutecznych interwencji. W ostatniej minucie pierwszej połowy Niemiec obronił drugi rzut karny, a tym razem niefortunnym strzelcem był Antonio Areia. Gospodarze nie potrafili jednak tego wykorzystać, tracąc piłkę w ataku. Fabio Magalhaes pokonał bramkarza Vive i po 30 minutach był remis 12-12.

W 35. min. piłkę w ataku zgubił Angel Hernandez, a po  kilkudziesięciu sekundach powędrował na ławkę kar. Kolejne dwie minuty to koncert polskiej drużyny, która po czterech bramkach z rzędu (Władysław Kulesz, Janc i dwa trafienia Angela Fernandeza Pereza) wygrywała już 17-13. 

W zespole ze stolicy regionu świętokrzyskiego nadal cuda w bramce wyczyniał Wolff, a kielczanie w 44. min po trafieniu Arcioma Karaleka wygrywali już 21-15. Widząc nieporadność swoich zawodników trener Magnus Andersson już po raz trzeci poprosił o czas.

Wysokie prowadzenie trochę uśpiło kielczan i w 50. min ich przewaga stopniała do trzech bramek (23-20). Już minutę później po dwóch bramkach Alexa Dujshebaeva było już jednak 25-20. Goście jednak nie zamierzali się poddawać. Po dwóch trafieniach Miguela Martinsa trochę zniwelowali straty (22-25). Na wie więcej podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa już rywalom nie pozwolili. Kielczanie pokonali mistrza Portugalii, odnosząc szóste zwycięstwo w rozgrywkach.

Janusz Majewski

PGE Vive Kielce - FC Porto Sofarma  30-25 (12-12)

PGE Vive Kielce: Andreas Wolff, Mateusz Kornecki - Alex Dujshebaev 7, Arkadiusz Moryto 6, Arciom Karalek 4, Władysław Kulesz 4, Angel Fernandez Perez 3, Julen Aginagalde 2, Blaż Janc 1, Igor Karaczić 1, Doruk Pehlivan 1, Mateusz Jachlewski 1, Branko Vujović, Krzysztof Lijewski, Daniel Dujshebaev, Romaric Guillo.

FC Porto Sofarma: Alfredo Quintana, Thomas Bauer - Fabio Magalhaes 5, Miguel Martins 5, Andre Gomes 4, Diogo Branquinho 4, Daymaro Salina 3, Rui Silva 2, Antonio Areia 1, Angel Fernandez 1, Victor Iturriza, Yoan Blanco, Djibril Mbengue, Miguel Pinto, Leonel Fernandes, Alexis Borges Hernandez.

Karne minuty: PGE Vive - 2, FC Porto - 8.

Sędziowali: Igor Covalciuc i Alexei Covalciuc (Mołdawia).

Widzów: 4 tys.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje